Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Mrs. Canada – opowieści z Kanady - Blog Joanny Onoszko Mrs. Canada – opowieści z Kanady - Blog Joanny Onoszko Mrs. Canada – opowieści z Kanady - Blog Joanny Onoszko

24.04.2018
wtorek

Spokój, czyli odpowiedź Toronto na terror

24 kwietnia 2018, wtorek,

To, co wydarzyło się w poniedziałek w okolicy ulic Yonge i Finch w Toronto, nie przystaje do opowieści, jakie słyszymy o zamachach w Europie – i to na kilku poziomach.

Było poniedziałkowe popołudnie, ludzi na ulicach trochę więcej, bo spieszyli się do pracy. Właśnie kończyła się pora lunchu. Poza tym po bardzo długiej zimie wreszcie zaświeciło słońce. Jeszcze parę dni temu śmialiśmy się, że to nie kwiecień, ale styczeń, który w Toronto ma 150 dni. Dziś miasto z ulgą i radością witało pierwsze ciepłe chwile, dzieci do szkoły poszły w szortach.

Ulica Yonge jest osią miasta, kiedyś mówiono o niej, że to najdłuższa ulica świata. Okolice skrzyżowania z Finch są położone trochę dalej od centrum – to dzielnica stosunkowo nowa, zabudowana wielkimi szklanymi condosami. Na dole małe knajpki, bary i sklepy. Na górze – wiele pięter nowoczesnych mieszkań. Żyją tu głównie ludzie młodzi i z tzw. widocznych mniejszości. Choć to nieścisłość – w tej chwili Toronto jest tak wieloetniczne i wielokulturowe, że to ludzie o białej skórze tworzą mniejszość.

Świadkowie mówią, że środkiem jezdni pędził van, półciężarówka z wypożyczalni samochodów. Jechała raz lewym, raz prawym pasem wzdłuż Yonge przez kilometr, mniej więcej od przecznic Finch do Sheppard, w stronę centrum.

Wtedy jeszcze niektórym wydawało się, że to wypadek: ktoś zasłabł za kierownicą, wpadł na chodnik. Kierowcy trąbili, otwierali okna i krzyczeli do pieszych, którzy nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia.

Biały samochód sunął na południe. Wjechał w plecy ludzi idących chodnikiem.

Po południu policja powie: zabił dziesięć osób, szesnaście jest rannych, w tym pięć w stanie krytycznym walczy o życie.

Policjant

Błyskawicznie pojawiła się policja – na nagraniach widać, jak z radiowozu na sygnale wyskakuje policjant i każe kierowcy się poddać. Kierowca staje naprzeciwko i w wymierzonych w niego rękach trzyma podłużny, czarny przedmiot (z daleka wygląda jak broń; kto mógł wtedy wiedzieć, że to tylko telefon). Policjant był sam, zaczął od tego, że wyłączył sygnał dźwiękowy. Próbował dotrzeć do domniemanego napastnika. Krzyczał i wzywał, by ten się poddał. Ale kierowca robił wszystko, by doprowadzić do tego, co nazywa się tu suicide by cop, samobójstwo z ręki gliniarza. To sytuacja, gdy sprawca prowokuje funkcjonariusza, czekając na strzał.

Ale tu nic takiego się nie stało. Policjant nie pociągnął za spust.

Kierowca krzyczał, że ma w kieszeni broń, markował oddawanie strzałów. Wołał: zastrzel mnie, strzel mi prosto w głowę!

Szef policji powie potem: mamy używać tak mało przemocy, jak to tylko możliwe.

Od 2013 roku – gdy w tramwaju zastrzelono nastolatka, który miał przy sobie mały nóż – policja stawia na szkolenia z deeskalacji i mediacji. Dziś minęło trzydzieści parę sekund od chwili, gdy kierowca wyszedł z auta, do momentu, gdy leżał na ziemi, skuty kajdankami przez jednego policjanta. Przełożeni nie podają jego nazwiska do publicznej wiadomości. Mówią, że to doświadczony oficer, który utrzymuje, że zrobił tylko to, co do niego należy. Koledzy mówią krótko: he’s a great guy. Świetny z niego facet.

Służby medyczne

Kanadyjski policjant jest dziś bohaterem wszystkich mediów i Kanada chyli przed nim czoła. Ale nie zapomina o innych, którzy w mediach wypadali mniej spektakularnie. To ratownicy medyczni, którzy byli na miejscu jako pierwsi i udzielali pomocy poszkodowanym. Dziennikarze próbowali wydobyć z nich jakiekolwiek informacje – nie byli w stanie mówić.

Skalę obrażeń oddają zdjęcia zniszczonej półciężarówki.

Najbliższy szpital, Sunnybrook, zajął się przyjmowaniem rannych. Lekarz z izby przyjęć powie potem, że przez ponad 20 lat pracy nie widział tyle krwi. Ale szpital chronił także tych, którzy już byli w środku. Natychmiast zarządzono blokadę izby przyjęć. Dopiero po czasie, gdy okazało się, że to izolowane zdarzenie, szpital został otwarty i urządził specjalne pomieszczenie dla bliskich poszkodowanych.

Podobnie zachowała się pobliska szkoła – choć na początku informowano, że żadna ze szkół nie odczuła skutków ataku. Ale w co najmniej jednej wprowadzono błyskawicznie procedurę „hold and secure”, ćwiczoną w publicznych placówkach co najmniej raz do roku, podobnie jak ewakuację na wypadek pożaru. Miasto działało jak powinno.

Sprawca

Tożsamość kierowcy była długo pod embargiem – ale oczywiście internet wiedział lepiej i w sieci zaroiło się od przypuszczeń, że to kolejny zamach islamskiego terrorysty, najpewniej syryjskiego uchodźcy. Władze stosunkowo długo nie ujawniały tych informacji, odżegnywały się od wysnuwania pochopnych wniosków i nakręcania spirali agresji. Przeciek opublikowały amerykańskie media – ale z błędem. W sieci zlinczowano niewinnego człowieka, o łudząco podobnym imieniu i nazwisku.

Wieczorem policja podała, że zatrzymany to Alek Minassian, 25-latek, którego rodzina pochodzi z Armenii. Komendant policji w Toronto Mark Saunders przyznał, że nie był on notowany, a w policyjnych aktach nie ma o nim ani słowa.

Minister Bezpieczeństwa Publicznego Ralph Goodale także powie, że inne służby nie łączyły nazwiska Minassiana z żadnym zagrożeniem. Doda też, że w związku z wydarzeniami w Toronto poziom zagrożenia terrorystycznego w Kanadzie nie zostanie podniesiony.

Media

Trzeba powiedzieć, że kanadyjskie media wywiązały się z relacji wzorowo. Podawały informacje, ale bez szukania sensacji. Oszczędnie używano słów, nie szermując „masakrą”, „rzezią” czy „atakiem terrorystycznym”. Wiele z nich zamazało kontury ciał ludzi leżących na ulicy. Dość często przewijały się zdjęcia pokazujące świadków robiących masaż serca poszkodowanym – tu także z szacunku dla ofiar stosowano filtry. Informacje i komentarze były od siebie jasno oddzielone, a słowa używane z rozwagą i bez histerii.

Z powodów technicznych niektóre media nie mogły transmitować konferencji szefa policji – koledzy z innych stacji dzielili się materiałami bez proszenia.

Politycy

Na jednej z pierwszych konferencji burmistrz Toronto John Tory i wicekomendant Peter Yuen jako pierwsi poinformowali o skali ofiar, ale odmówili podawania szczegółów i komentarzy. Teraz wiadomo coraz więcej, ale przecież nadal bardzo niewiele. Trzeba czasu, cierpliwości i analitycznej pracy, by zrozumieć, co stało się na Yonge.

To, co zwraca uwagę, to reakcja kanadyjskich władz, mediów i mieszkańców Toronto. Opanowanie i konsekwencja, brak skłonności do wyciągania pochopnych wniosków. To, co widać, to zmasowana odpowiedź służb, panowanie nad chaosem, sprawność zarządzania i wyważone, oszczędne opinie.

Wiele dziś się w Toronto stało złego – ale też wiele złego się NIE wydarzyło. Politycy – rządzący, opozycyjni – nie próbowali zbić na tragedii kapitału politycznego. W swoich wypowiedziach byli co najmniej powściągliwi. Oddali pole policji i służbom medycznym.

Niewiele dziś sensacji, więcej za to zarządzania i minimalizowania szkód.

Choć wyłączono odcinek głównej arterii miasta, błyskawicznie zorganizowano objazdy i transport zastępczy. Pod Yonge biegnie linia metra łącząca centrum z dzielnicami na północy. Nie obyło się bez korków, ale nie było mowy o paraliżu i komplikacji było mniej niż podczas częstej tu złej pogody.

Mieszkańcy, choć w szoku, nie pozwolili sobie na panikę ani szukanie kozła ofiarnego. Zamiast tego w kilka godzin po ataku urządzono doraźne centrum pomocy społecznej, mieszkańcy organizują zbiórki pieniędzy, rzeczy i oddają krew. Wśród najczęściej czytanych artykułów na kanadyjskich portalach informacyjnych królują te z praktycznymi informacjami, jak pomóc poszkodowanym i ich bliskim.

Co do domniemanego sprawcy – pojawiają się pogłoski o jego stanie zdrowia, problemach społecznych, miłosnych zawodach. Ale póki co to wszystko plotki, więc osoby zbliżone do śledztwa nie mają zamiaru ani ich komentować, ani wysnuwać własnych teorii na temat motywu.

We wtorek rano, kilkanaście godzin po zdarzeniu, Minassian stanął przed obliczem sędziego. Usłyszał zarzut zabójstwa 10 osób i usiłowania zabójstwa kolejnych 15. Nie został oskarżony o terroryzm. Dzięki temu prokurator ma większe szanse na wygraną, czyli zamknięcie Minassiana w więzieniu na długie dziesięciolecia.

Ofiary

Nie podano żadnych szczegółów dotyczących zabitych i rannych. Należy spodziewać się, że ich sylwetki i nekrologi wypełnią łamy w kolejnych dniach. I rzeczywiście – od wtorku rano zaczną pojawiać się pierwsze wspomnienia, za wiedzą i ZGODĄ bliskich tych, którzy zginęli.

Szpital, który przyjmował dziś poszkodowanych i pocieszał ich bliskich, napisał: Toronto jest silne.
A nasz konsulat napisał, że najprawdopodobniej wśród ofiar nie ma Polaków.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 33

Dodaj komentarz »
  1. Za to odpowiedź polskiego Internetu jest typowa – jad, błoto i wyzwiska na sprawcę, o którym wszyscy wiedzą, że to NA PEWNO Ahmed beżowy islamista.

  2. Jak latwo sprawdzic, morderca z Toronto urodzil sie w Kanadzie i nosi nazwisko pochodzace z Armenii…

  3. W Euronews pokazano Trudeau. Facet nie miał nic do powiedzenia pora paroma wyświechtanymi sloganami. Jak on może stać na czele całkiem przecież sporego państwa?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czy przyjmowanie ofiary z własnych obywateli ma być przyjmowane ze spokojem przez mieszkańców ?
    W imię czego ma to być taką formą reagowania na zbrodnię?
    Czy ta ofiara z własnych obywateli jest robiona w imię poparcia dla działań własnych polityków , którzy przyłaczają się do ataków na niektóre państwa arabskie w imię nieznanych nikomu zasad i celów?

  6. Widac ze ludzie w Kanadzie rozumieja ze gorszym wrogiem od terroryzmu jest eskalacja etnicznych fobi i stereotypow. Nikt nie wie jak zapobiegac spontanicznym atakom terror. Choroba psychiczna jest jedynym wytlumaczeniem dla tego zla. Mozna zadac sobie pytanie czy religia jest w to wmieszana…

    Slawomirski

  7. @Slawomirski – tak, myślę, że dobrze Pan to ujął. miasto jest dziś dużo cichsze, niż zazwyczaj, a ludzie bardziej empatyczni, mam wrażenie.
    na ulicach też zdecydowanie więcej policji. to nie do zapobieżenia, ale do wytłumaczenia. tak to dziś tutaj wygląda. pozdrowienia!

  8. @jakowalski – nie wiem, jaki tekst Pan komentuje, ale na pewno nie ten, który napisałam. nigdzie nie jest powiedziane, że nic się nie stało.
    co do Trudeau i innych decydentów, myślę, że powściąliwość jest tu akurat jak najbardziej na miejscu.
    co do widocznych mniejszości – oskarżony jest biały, atakował w kolorowej dzielnicy (mały Hong Kong).

    P.S. Pana komentarze dot. Górskiego Karabachu czy linczu w Peru są nierelewantne, więc nie zostaną opublikowane

  9. @jakowalski
    mieszkam w Kanadzie bardzo długo i z satysfakcją zauważam za zachowanie obywateli , policji, służb medycznych i naszego premiera było wzorowe po tej tragedii a Pan tu wypisuje coś o wyświechtanych sloganach…tyle ma Pan do powiedzenia. Pańska demonstrowana często na tym blogu niecheć do Kanady jest oczywista ale cóż ma Pan do tego prawo.
    Uważam że jest coś niesamowitego w tym spokojnym kraju w czasach takich tragedii…myśle że to umiarkowanie i generalna przyzwoitość która bardzo przydałaby się w Polsce…już w szkolach wpaja się dzieciom aby rozwiazywać konflikty przez negocjacje a nie pięsci… i to jakoś działa gdy dzieci dorosną w tym b. zrożnicowanym spoleczeństwie w którym spoiwem nie jest jak w Polsce jedność etniczna , językowa i kulturalna…Mniej więcej rozumiem jak to działa po 35 latach życia tutaj ale ciągle mnie to nieco zadziwia zwłaszcza po moich powrotach po corocznych wizytach w Polsce.

  10. Slawomirski
    1. Ludzie w Kanadzie niczego nie rozumieją. Sprowadzają do Kanady wrogie sobie narodowości i później dziwią się, że mają u siebie rozruchy na tle narodowości, koloru skory czy religii.
    2. Ja wiem jak zapobiegać atakom terroru – nie sprowadzać imigrantów, poza absolutnie niezbędnymi i też tylko na pewien okres czasu (maksimum na czas zatrudnienia), a nie na stałe, poza nielicznymi przypadkami prawdziwych azylantów politycznych, czyli wybitnych działaczy politycznych zagrożonych w kraju swojej działalności i oczywiście mających czyste ręce, czyli niestosujących przemocy i nieściganych za przestępstwa kryminalne (vide azyl dla b. prezydenta Gruzji w Polsce). Trzeba też badać imigrantów pod względem zdrowia psychicznego, nie wpuszczać imigrantów ze stref wojen i innych konfliktów zbrojnych oraz zapewnić pomoc psychologa i/lub psychiatry osobom, które utraciły pracę czy też tym, którym rozpada się związek małżeński czy też podobny do niego.
    3. Religia też jest często podłożem terroryzmu, a więc najlepiej jest wpuszczać do kraju tylko ateistów, agnostyków i wyznawców dominującej w danym kraju religii.

    woytek – 100% zgoda!

  11. jackw49
    1. Zachowanie policji i premiera Kanady było po tej tragedii wręcz tchórzliwe i wręcz nieprofesjonalne. Zamiast podjąć natychmiast kroki uniemożlwiające powtórzenie się takiej tragedii, w tym, zaprzestanie sprowadzania imigrantów, wypowiedzieli tylko kilka wyświechtanych frazesów, gdyż oni nie pojmują ani skali tej tragedii ani też jej przyczyn. Oni są zainteresowani tylko w utrzymaniu swoich stołków, a to oznacza, że takie tragedie będą się w Kanadzie powtarzać, Niestety, nie tylko w Kanadzie.
    2. Nie mam nic przeciwko Kanadzie jako państwu ani też przeciwko Kanadyjczykom, czyli Indianom i Eskimosom. Co do najeźdźców z Europy, Azji Afryki, to uważam, że to nie jest ich miejsce, tak samo jak np. Afryka nie jest miejscem dla Europejczyków i na odwrót.
    3. Poza tym, to z terrorystą-kamikadze nie da się negocjować, ponieważ on z góry zakłada, że poniesie chwalebną śmierć w wyniku przeprowadzenia takiego ataku terrorystycznego. Negocjować można w biznesie, a nie w walce z terrorem.
    4. Na koniec – Kanada jest sztucznym tworem brytyjskiego i francuskiego kolonializmu. Jej głową jest nieobieralny (dziedziczny) brytyjski monarcha, a najważniejszą osobą w państwie jest gubernator generalny podległy Londynowi. W Kanadzie nie ma narodu kanadyjskiego, a tylko wrogie sobie społeczności etniczne, z których tylko dwie (Indianie i Eskimosi) maja moralne prawo do zamieszkiwania w Kanadzie. To samo zjawisko znam z Australii i częściowo Nowej Zelandii, tyle, że w Nowej Zelandii to Maorysi wyjątkowo nie pozwoli się wymordować i zepchnąć do roli pariasów w swoim własnym kraju, tak jak dali się wymordować i zmarginalizować Aborygeni w Australii oraz Indianie i Eskimosi w Kanadzie.

  12. jakowalski
    25 kwietnia o godz. 9:40

    Szanowny Panie Ksenofobie

    Ludzie musza sie spotykac i wymieniac material genetyczny. Panskie homofobiczne poglady elimunuja pana z dyskusji.

    Slawomirski

  13. Z Armenii, czyli emigrant. Szkoda, że kanadyjska policja nie wykazała takiego spokoju względem Polaka. Wielokrotnie rażony paralizatorem, zmarłna lotnisku, po przylocie do Kanady

  14. @jackw49 – to najlepsze uzupełnienie mojego wpisu, bardzo Panu za nie dziękuję.

  15. Podoba mi się Pani styl pisania. Akapity, śródtytuły, godne Toronto Star, kiedy jeszcze pisywał w nim Ernest.

  16. Czyz nie stoimy wobec nowego zjawiska? Gdyby za tym czynem stalo (przykladowo) Panstwo Islamskie a kierwoca pojazdu byl muzulmaninem, a przynajmniej pochodzil z Bliskiego Wschodu, ton komentarzy i postawa wladz a co za tym idzie tenor wypowiedzi bylby inny. Dawnymi czasy ludzie sfrustrowani i z pretensjami do spoleczenstwa zapewny by sie upijali, wykazywaliby postawy aspoleczne, moze niektorzy mieliby na sumieniu ludzkie zycie – kto, poza najblizszym otoczeniem, o nich by slyszal? Dzisiaj zas taka osoba siega po wydarzenie medialne, rzecz musi byc z rozmachem i zainteresowac media. Tak dlugo jak czyn nie jest klasyfikowany jako akt teroru wladze zachowuja spokoj i umiar, brak jest histerycznych deklaracji i zapewnien, ze obywatele moga spac spokojnie, gdyz wladza czuwa i wezmie odwet. Jesli jednak popatrzec rownie spokojnie i z rozwaga jak to czynia wladze kanadyjskie ( tudziez media), a przed nimi wiele innych, „zle sie dzieje w panstwie dunskim”. Jeden z lokalnych satyrykow zatytulowal swoj program „Crazy normal” i cos w tym jest.

    Pozdrawiam

  17. Jacek, NH
    Polak to w Kanadzie mniejszość niewidoczna, a więc bezużyteczna dla politykierów typu Trudeau i jego konserwatywnych oraz liberalnych poprzedników. Polaka można było więc w Kanadzie sparaliżować i to na 100%.

  18. Pani Joanno,
    Proszę usunąć naruszający moje dobra osobiste wpis Sławomirskiego z 25 kwietnia o godz. 18:42.
    Z góry dziękuję.
    LK

  19. Jacek, NH
    25 kwietnia o godz. 20:24

    Ksenofobia jest ciezka wada ludzkiej psychiki. Zaklada ona ze ci co mieszkaja po drugiej stronie rzeki czy gory sa gorsi niz my. Wrazliwosc na roznice kulturowe pozwala polietnicznym spoleczenstwom Kanady na wspolna egzystencje. Ten kraj jest otwarty na emigrantow. Dlatego reakcja na tragedie w Toronto byla bez etnicznych insynuacji. W Kanadzie nie ma miejsca na etniczny konflikt choc jest miejsce na etnicznosc. Wielu Polakom trudno jest to zrozumiec bo do tej pory patrza na historie przez pryzmat II WS.

    Slawomirski

    Slawomirski

  20. @jakowalski – większość Pana komentarzy nie jest na tym blogu publikowana, ponieważ są one najczęściej nie na temat, odbiegają od meritum dyskusji. niektóre z nich, jak ten dotyczący wymiany DNA, który także nie został opublikowany, ma wydźwięk homofobiczny. dlatego też są eliminowane z dyskusji. pozdrawiam, JGO

  21. Aczkolwiek generalnie zgadzam sie z tonem i przeslaniem Pani wpisu, to jednak chcialbym zauwazyc, ze w tytule uzyla Pani trefne a-t slowo, ktorego kanadyjska prasa, telewizja i radio wyraznie unika: atak terrorystyczny, ktorym ten wypadek nie byl.
    W tej chwili nacisk kladzie sie na zrozumienie przyczyn, ktore pchaja mlodych mezczyzn to tego rodzaju zachowan. Innymi slowy, co sie dzieje w psychice mlodych mezczyzn, ze znajduja sobie jakikolwiek pretekst – religijny, rodzinny, spoleczno-towarzyski, ktory wyzwala takie zachowanie.
    Poza tym zdarzylo to sie niecale trzy tygodnie po katastrofie autobusu z hokeistami z Humboldt Broncos w ktorej zginelo pietnastu mlodych ludzi i ich fizjoterapeutka – i to tez wyraznie mialo wplyw na reakcje publicznosci.

  22. @schwarzerpeter – zgadza się. różnica wynika z tego, że „terroryzm” w Kanadzie rozumiany jest inaczej niż w Europie czy chociażby w USA.
    tu, żeby zakwalifikować czyn jako terrorystyczny, trzeba spełnić liczne przesłanki. w Europie to dużo bardziej pojemne słowo i w takim też kontekście zostało przeze mnie użyte (nie będę teraz poprawiać, bo tekst się już niesie w takiej formie). warto też zauważyć, że zarzuty postawione oskarżonemu kierowcy dotyczą zabójstwa i usiłowania zabójstwa, a nie popełnienia aktu terroru. to powoduje, że prokurator ma dużo większe szanse na sukces. podobnie sprawa wyglądała w przypadku Alexandre’a Bisonette’a, sprawcy masakry w meczecie w ubiegłym roku. proces o terroryzm trwałby wieki – o zabójstwo dużo krócej, z większym prawdopodobieństwem uzyskania wyroku skazującego. słowem: paragraf jest mniej istotny niż potrzeba wymierzenia kary.
    tak, myślę, że niedawna katastrofa autobusu odcisnęła swoje piętno także i na tych wydarzeniach. flagi w Toronto i okolicach są od tamtego czasu bez przerwy opuszczone, a przed domami i niektórymi sklepami nadal stoją wystawione kije hokejowe, zamiast świeczek. na mnie robi to wielkie wrażenie. pozdrawiam! JGO

  23. Joanna Gierak-Onoszko 27 kwietnia o godz. 15:33
    Opuszczone flagi i wystawione kije hokejowe zamiast świeczek NIE rozwiążą problemów Kanady.

  24. Jak widzę, Pani Onoszko używa argumentu siły z braku siły jej argumentów. 🙁

  25. vandermerwe
    26 kwietnia o godz. 6:20

    Gdyby tak jak Pan pisze Panstwo Islamskie zorganizowalo atak na obywateli Toronto to rzad kanadyjski bylby zmuszony odpowiedziec militarnie. Teraz gdy przestalo ono istniec fizycznie bylaby to inna forma uzycia sily przeciwko islamistom.

  26. @ Slawomirski,

    Rzecz w roznych reakcjach na wydarzenia o tej samej wymowie. W ostatecznym rozrachunku przyczyny pchajace osobnika A i osobnika B do czynow zbrodniczych przy uzyciu tych samych metod moga byc identyczne a jednak wywoluja rozne reakcje. Moim zdaniem za tym kryje sie proba manipulowania odczuciami spoleczenstwa. Jesli mozna to odniesc sie do wydarzen swiatowych, inaczej reaguje sie i opisuje wydarzenia w Syrii a inaczej w Jemenie (prawie calkowite milczenie) choc obraz jest niemal identyczny.

    Pozdrawiam

  27. jakowalski
    27 kwietnia o godz. 16:48

    Szanowny Panie jakowalski

    Bycie ksenofobem i homofobem sprawia ze jest Pan niemile widziany. Tylko tyle i az tak duzo.

  28. To straszne i smutne, bardzo wspolczuje rodzinom ofiar:(
    Co zas do spekulacji- niestety natura internetu jest to, ze ludzie pisza w nim wszelkie mozliwe bzdury i wymysly. Nie ma sensu nawet tego analizowac. Takie wpisy sa warte tyle co ploty z magla.

  29. Pani Joanno,
    Jak inaczej, jak cenzurą polityczną, można wytłumaczyć poniższe:
    Joanna Gierak-Onoszko 26 kwietnia o godz. 22:09
    @jakowalski – większość Pana komentarzy nie jest na tym blogu publikowana, ponieważ są one najczęściej nie na temat, odbiegają od meritum dyskusji. niektóre z nich, jak ten dotyczący wymiany DNA, który także nie został opublikowany, ma wydźwięk homofobiczny. dlatego też są eliminowane z dyskusji.

  30. @jakowalski – proszę zapoznać się z regulaminem dotyczącym zasad publikowania komentarzy – https://www.polityka.pl/opolityce/1508316,1,zasady-publikacji-komentarzy.read i z nadrzędnym wobec niego regulaminem korzystania z serwisu Polityka.pl – https://www.polityka.pl/opolityce/1500085,1,regulamin-korzystania-z-serwisu-politykapl.read na treści homofobiczne i niezgodne z dobrymi obyczajami, a także niezwiązane z tematem wpisu głównego nie ma miejsca.
    jeżeli ma Pan dalsze uwagi, proszę eskalować je do właściciela serwisu.

  31. vandermerwe
    27 kwietnia o godz. 20:52

    Media nie sa bezstronne. Krytyka liberalnych i konerwatywnych ideologii czesto spotyka sie z ich oporem. Niemniej ich krytyka jest konieczna celem zachowania dialogu rozsadku z ideologiami.

    P.S.
    Ogladam dzienniki TVP. Przypominaja mi PRL. Przegladam niektore dzialy Polityki tez PRL. Jakas niewidoczna zasciankowa sila spetala umysly Polakow.

  32. @jakowalski
    Mimo często inteligentnych obserwacji,
    Pana zjadliwe wpisy, świadczą o wybujałym ego i braku empatii.
    Pisze to, nie żeby Pana urazić, ale żeby się Pan zreflektował. Instynkt polemiczny,
    jak każdy instynkt, należy w pełni kontrolować. Jeśli komentarz/blog ma być przede wszystkim okazją do wyładowania publicznie ukrywanych (w Australii) frustracji,
    to jest niefortunne nadużycie.
    Pozdrawiam.

  33. Lubin
    Prawda w oczy kole. Nie moja też wina, że mało kto Polsce zna rzeczywistość i prawdziwą historię Australii czy Kanady. Jak to mówią Anglicy, don’t shoot the messenger!
    Pozdrawiam

  34. pani Joanno, dziekuje za ten wpis