Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Mrs. Canada – opowieści z Kanady - Blog Joanny Onoszko Mrs. Canada – opowieści z Kanady - Blog Joanny Onoszko Mrs. Canada – opowieści z Kanady - Blog Joanny Onoszko

10.03.2017
piątek

27:1, czyli racja stanu według Kanadyjczyków

10 marca 2017, piątek,

W Europie wiadomością numer jeden jest sukces Donalda Tuska wybranego właśnie na kolejną kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej. A raczej – niezrozumiałe stanowisko polskiego rządu, który postanowił tę kandydaturę storpedować.

W tym tygodniu także w Kanadzie media mają swój gorący polityczny temat. Ale to tyle, jeśli chodzi o analogie. Bo mimo wielu różnic – i światopoglądowych, i politycznych – uważa się tu, że jako naród Kanadyjczycy powinni grać do jednej bramki.

KAMPANIA

„Kanadyjska minister spraw zagranicznych miała dziadka Ukraińca, który kolaborował z Niemcami, a to tłumaczy jej antyrosyjską zaciekłość i wspieranie banderowców na Ukrainie” – tak mniej więcej brzmi najgorętszy news polityczny tego tygodnia w Kanadzie.

Ciekawy jest zbieg okoliczności. Granie kanadyjskim „dziadkiem z Wehrmachtu” przybrało na sile akurat wtedy, gdy Chrystia Freeland ogłosiła w poniedziałek na konferencji prasowej, że Kanada wzmacnia swoją misję wojskową na Ukrainie. Dośle tam 200 żołnierzy i przedłuży misję o 2 lata. To odpowiedź na aneksję Krymu i intensywne manewry Rosji wokół granic NATO. Rosjanie już zdążyli nazwać ten ruch „kontrproduktywnym”.

Ale przeszłość dziadka nie jest newsem. Mychajło Chomiak (Michailo Khomiak) był działaczem mniejszości ukraińskiej w okupowanej Polsce. Od połowy stycznia na proputinowskich stronach i wielu anonimowych kontach na Twitterze krążą informacje mające zdyskredytować szefową kanadyjskiego MSZ z powodu wojennej przeszłości dziadka. Chomiakowi stawiany jest zarzut kolaboracji z Niemcami, gdy był redaktorem „Krakowskich Wieści” w Generalnej Guberni. Zarzutów pod adresem dziadka Freeland jest więcej. Że uciekł z Ukrainy później, niż podaje to sama minister. Że jej matka miała urodzić się nie w obozie, a luksusowym szpitalu. Że wojenna historia jej rodziny jest inna, niż by chciała. W końcu – że był amerykańskim szpiegiem.

Wpisy są identyczne, toczka w toczkę. Dowiedziałam się o nich w styczniu od jednego z polskich kanadianistów, który zwrócił uwagę na rosyjskie tło publikacji. Większość zachodnich mediów potraktowała wpisy jak trolling i nie zdecydowała się poświęcić im uwagi – z wyjątkiem kilku amerykańskich skrajnie prawicowych komentatorów. I kilku polskich.

JASTRZĘBICA

Sama Freeland długo nie odnosiła się do zarzutów stawianych przez te anonimowe często źródła. Po poniedziałkowej konferencji o sprawie napisał „The Washington Post” i wszystkie kanadyjskie media. Minister najpierw stwierdziła, że to przykład rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej i ostrzegła Kanadyjczyków przed „próbami ze strony Rosji zmierzającymi do destabilizacji zachodnich demokracji”. Następnego dnia kanadyjski dziennik „Globe and Mail” podał, że minister znała przeszłość dziadka od ponad 20 lat, gdyż redagowała pracę historyczną, która odnosiła się do jego wojennych losów. Ale pozostałe media każą patrzeć przede wszystkim na międzynarodowe ramy. Pytają o sprawę dziadka, ale w kontekście źródeł. Kto i dlaczego akurat teraz chce grać tą kartą?

Kiedy w styczniu 2017 r. premier Justin Trudeau dokonał pierwszej od wyborów rekonstrukcji rządu, było jasne, że zwiera szyki przed zaprzysiężeniem Donalda Trumpa. Jedną z nowych twarzy w kanadyjskim gabinecie została Freeland, była dziennikarka (m.in. szefowa biura „Financial Timesa” w Moskwie), znawczyni spraw rosyjskich, dotychczasowa minister handlu. Jej ostatnim sukcesem poprzedzającym awans w gabinecie było dopięcie umowy CETA, zawartej między Kanadą a Unią Europejską. Do ostatniej chwili losy CETY wahały się, ale determinacja Freeland doprowadziła do jej podpisania.

Freeland słynie też z co najmniej krytycznego stosunku wobec Rosji. Głośno sprzeciwia się aneksji Krymu i rosyjskiej ekspansji. Kilka lat temu Kreml zablokował zresztą jej wjazd na teren Federacji Rosyjskiej. Objęcie przez nią teki ministerstwa spraw zagranicznych było jasnym sygnałem zarówno dla Waszyngtonu, jak i bezpośrednio dla Moskwy, która nie może być zadowolona z tej nominacji.

REAKCJA

Sprawa dziadka trafiła na kolumny wszystkich ważniejszych mediów. Większość komentarzy jest bardzo wyważona i zwraca uwagę na źródło i kontekst informacji. Proszę spojrzeć choćby na pogłębione, dobrze udokumentowane komentarze czy analizy rosyjskich kampanii dezinformacyjnych w dzienniku „National Post” (zbyt rozbudowanych, by je tu przytaczać).

Jak czytelnicy gazet komentują doniesienia o kanadyjskim „dziadku w Wehrmachcie”? Niektórzy węszą ukraiński spisek, ale większość komentujących wzrusza ramionami. To bez znaczenia – nie można odpowiadać za grzechy przodków, mówią.

Sprzyjający raczej rządowej opozycji „Edmonton Journal” pisze, że „nie Chomiak, lecz Freeland jest naszym ministrem. Mądra, sprawna i potężna krytyczka Putina. Tak silna, że Rosja nie chce jej do siebie wpuszczać. Oceniajmy ją przez pryzmat jej osiągnięć – a nie tego, co zrobił czy czego nie zrobił jej dziadek”.

Uderzenie w minister rządzącej Partii Liberalnej wydaje się doskonałą okazją dla opozycji. Co zrobili w tej sytuacji konserwatyści? Czy nazwali Freeland „ukraińską kandydatką”? Czy zabronili jej używania biało-czerwonej flagi? Czy przekonywali na forum publicznym, że odcinają się od jej decyzji?

Nie.

Każą patrzeć w perspektywie szerszej niż partyjne interesy. Krytyczny wobec polityki pani minister przedstawiciel opozycji, Peter Kent, stwierdził na łamach największego dziennika, „Globe and Mail”: „To niedopuszczalne. Wygląda na to, że próbują oczernić minister za pomocą danych historycznych, które zostały fałszywie przedstawione. To niesprawiedliwe i typowe dla tego, co możemy zaobserwować w innych krajach. Nie ma to nic wspólnego z kompetencjami pani minister do reprezentowania Kanady”.

To pokazuje, że racja stanu stawiana jest tu wyżej niż partyjne interesy. Z tej perspektywy trudno pojąć, czemu sukces Donalda Tuska – który jest też przecież sukcesem Polski – jest nie do przyjęcia dla polskiego rządu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 34

Dodaj komentarz »
  1. „Niezrozumiale stanowisko polskiego rzadu w sprawie wyboru Tuska?…”

    To prosze sie zastanowic – jak rzad ma popierac kandydata dazacego do obalenia tego rzadu – to nie ma sensu

  2. „Minister najpierw stwierdziła, że to przykład rosyjskiej kampanii dezyinformacyjnej i ostrzegła Kanadyjczyków przed „próbami ze strony Rosji zmierzającymi do destabilizacji zachodnich demokracji”.”

    Czy pani minister mowila w tym momencie prawde czy klamala? W ostatecznym rozrachunku jest osoba publiczna i musi sie liczyc z „dociekaniami” dotyczacymi jej osoby. Czy wobec tego prawda jest,
    „.. że minister znała przeszłość dziadka od ponad 20 lat, gdyż redagowała pracę historyczną, która odnosiła się do jego wojennych losów.”?
    Jesli prawda jest to drugie, pani minister, mowiac o dezinformacji i kampanii „sil obcych” wprowadza swiadomie opinie publiczna w blad. Osobie publicznej takie rzeczy nie powinny uchodzic na sucho.

    Z drugiej strony niezbyt ciekawie wyszedl na tym „The Globe and Mail”, jednego dnia broniac pani minister „niczym Czestochowy” (Freeland warns Canadians to beware of Russian disinformation ) by nastepnego umiescic artykul pod tytulem „Freeland knew her grandfather was editor of Nazi newspaper „. Mozna powiedziec glupio wyszlo, tak jednak jest gdy rzeczy robi sie w pospiechu a „ideologiczne” podejscie do sprawy zastepuje dziennikarskie rzemioslo – dzisiaj juz nikogo to nie powinno dziwic.

    Pozdrawiam

  3. Sukces Tuska jest sukcesem Polski, ale jest też klęską Wolski – stąd frustracja

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie rozumiem tylko tego przybranego nazwiska „Freeland”. Czyżby Kanada nie była freelandem i ona musi tym się afiszować.

  6. Pani Jolanto, ciekawy tekst jednak zawierający dużo nieścisłości. Nie chodzi tu o dziadka w Werhmachcie czy innej formacji wojskowej czerwonej czy brunatnej, ale o samą panią Freeland i to jej tygrysie nastawienie zwłaszcza w czasie negocjacji CETA.Wystarczy spojrzeć na Youtube i znależć panią Freeland zalewającą się łzami kiedy bodajże reprezentanci Walonii nie głosowali po jej myśli.Chyba nawet wróciła z płaczem do Kanady i dopiero osobiste wykopanie jej z powrotem przez Justina spowodowało jej powrót do negocjacji z Unią. Dokładnie tego rodzaju „tygrysicę” potrzebujemy do negocjacji z Amerykanami.

  7. @litwos8 „Nie rozumiem tylko tego przybranego nazwiska „Freeland”.”

    No rzeczywiście chyba nie. A przecież to proste: „Freeland” to nazwisko po ojcu. Nie „przybrane” a zwyczajnie odziedziczone. Chomiak był dziadkiem od strony matki.

  8. @jotesz

    A na jakim to, konkretnie, polu?

  9. Szanowna Pani Joanna

    „Madrej glowie dosc dwie slowie”

    Polska osmieszyla sie na forum miedzynarodowym. Sprawa Tuska powinna byc wewnetrzna sprawa Polakow. Niedyplomatyczne zalatwianie Tuska wystawia najgorsze swiadectwo polskiemu rzadowi. Nawet wychodzaca z UE Anglia pokazala Polakom jak bardzo sie myla w rozumieniu demokracji.

    Slawomirski

  10. Mychajło Chomiak (Michailo Khomiak) był działaczem mniejszości ukraińskiej w okupowanej Polsce.

    Prosze Pani prosze przeczytac ze dawadziescia razy ten eufemizm, to raz.
    Z ta logika Niemcy, nie nazisici, Niemcy palili w piecach Aschwitzu dla ogrzewania.

    Kanada sie przeciwstawia sie aneksji Krymy, zapominajac ze sama jako Commonwealth zaanektowala tereny dzisiejszej Kanady wraz z rdzennymi mieszkancami.

    Prosze Pani………

  11. Sprawa dziadka Honourable Chrystii Freeland, ktora akurat jest kandydatka w moim okregu wyborczym (University-Rosedale), w Kanadzie przeszla niemal bez echa.
    O tym wlasnie pisze p. Joanna – po tej stronie granicy obrzucanie blotem przeciwnikow jeszcze nie stalo sie akceptowalne.
    Tu sa komentarze:
    To portray Canada’s policy in support of Ukraine as a personal vendetta by a foreign minister in thrall to her ethnic background and her grandfather’s murky past is an insult to her and to the intelligence of Canadians. (The Toronto Star)
    The fact that her family existed in the damned 20th century gives her opponents ammunition. None of this takes away the legitimacy of her important work. (The Toronto Star)

    “Today in central Europe there are political parties that believe they can draw clean moral distinctions through the countless layers of betrayal and accommodation that characterized those terrible lost decades. One of them is in power now in Poland. That country’s current government seeks to blame and penalize people today for their behaviour under Communism.” (The Toronto Star) Albo dziadek w Wehrmachcie.

    Conservative foreign affairs critic Peter Kent said it was obvious the Russians dug up details on Mr. Chomiak’s past to smear Ms. Freeland. (The Globe and Mail). P. Kent jest konserwatysta i przeciwnikiem politycznym C. Freeland.

    Telewizja (CBC i CTV – innych wiadomosci nie ogladam) w ogole nie poruszala tego tematu.

    @ litwos8 10 marca o godz. 10:36 “Nie rozumiem tylko tego przybranego nazwiska „Freeland”. Czyzby Kanada nie byla freelandem i ona musi tym sie afiszowac.”
    Nazwisko Freeland, Chrystia odziediczyla po dziadku (oczywiscie po mieczu) – Wilbur Freeland – ktory byl farmerem, kowbojem i prawnikiem. Jakie bylo jego pochodzenie – nie wiem. Ukrainskie pochodzenie idzie u niej po kadzieli.

  12. Wypadl mi jeden akapit z wypowiedzi Kenta.
    Peter Kent said it was obvious the Russians dug up details on Mr. Chomiak’s past to smear Ms. Freeland.
    “It is unacceptable. It seems they are trying smear a minister with historical detail that has probably been misrepresented,” he said. “It is unfair and it is typical of what we have seen in other countries and it has nothing to do with her ability to represent Canada.”

  13. Tym razem kacapskim trollom się nie udało.

  14. Ta jej zapiekla nienawisc do Rosji ma swoje powody,przeciez widac to jak na dloni.Nikt nie oskarza pani Freeland za grzechy dziadka.natomiast prawdopodobne jest ze jej niechec do Rosji spowodowana jest ‚wdrukowaniem’ jej przez przodka.

  15. Proszę Pani,
    To miał być blog o Kandzie. A to, że praktycznie cała powojenna emigracja z Ukrainy do USA, Kanady czy Australii to byli naziści, to jest osobna sprawa. Tylko Zimnej Wojnie zawdzięczają oni to, że uniknęli deportacji do ZSRR i tym samym uniknęli oni odpowiedzialności za swoje zbrodnie.

  16. Jotesz 10 marca o godz. 8:17
    Sukces Tuska jest sukcesem Merkel i CIA, a klęską dla całej Unii, a tym też i dla Niemiec i dla Polski.

  17. @jakowalski – proszę Pana, to miał być i to jest blog o Kanadzie. ale od pierwszego wpisu – jest to blog ze wszech miar bardzo o Polsce. pozdrowienia, JGO

  18. @schwarzerpeter – sprawa kampanii przeciw Cynthii Freeland przeszła prawie bez echa – ale teraz, gdy trolle przybierają na sile, a opinia publiczna stawia pytania, media biorą się za pogłębione komentarze. ciekawe, że brak tu „newsowości” i szukania sensacji na zasadzie „Dziadka z Wehrmachtu”. nie ma szukania afery, tylko spkojne analizy. publicyści piszą raczej o skomplikowanych relacjach w czasie Drugiej Wojny Światowej i wyborach, przed jakimi stawiani byli ludzie na ziemiach okupowanych. pozdrawiam Pana bardzo serdecznie! JGO

  19. @Slawomirski – no właśnie. o tym także jest ten tekst. pozdrowienia!

  20. @korten – znajomość rosyjskiej specyfyki, doskonałe kontakty w NY i jej niemal lwia skuteczność – to m.in. sprawiło, że akurat Cynthia Freeland jest szefową kanadyjskiej dyplomacji. nie rozumiem zarzutu nieścisłości – tekst jest – jak wszystkie wpisy tutaj – bardzo dobrze udokumentowany. pozdrowienia!

  21. Joanna Gierak-Onoszko 11 marca o godz. 18:24
    Raczej ukraińskiej i to z antyrosyjskiego punktu widzenia. A to niczego dobrego Kanadzie nie wróży.

  22. Joanna Gierak-Onoszko 11 marca o godz. 18:16
    To dlaczego jest on aż tak bardzo antypolski?
    Też pozdrawiam.

  23. Slawomirski 10 marca o godz. 21:39
    A z jakiej to racji UK (Anglia to jest przecież tylko część tego Królestwa) bierze udział w głosowaniu nad przyszłością Unii, z której przecież się ona wycofuje?

  24. Joanna Gierak-Onoszko 11 marca o godz. 18:20
    Niestety, ale pisanie o „skomplikowanych relacjach w czasie Drugiej Wojny Światowej i wyborach, przed jakimi stawiani byli ludzie na ziemiach okupowanych” jest eufemizmem za którym kryje się pozwolenie dla kolaboracji z nazistowskim okupantem oraz ukrywanie tego, że na skutek Zimnej Wojny, wielu nazistowskich zbrodniarzy ukryło się na Zachodzie i tym samym nigdy nie poniosło kary za swoje zbrodnie wojenne – czy to w Niemczech Zachodnich, Austrii,USA, RPA czy też w Australii albo Kanadzie, gdzie byli oni chronieni przez tamtejsze władze, zamiast zostać przykładnie ukarani.

  25. @k1harper, @jakowalski
    Widac,ze ruskie trolle sa aktywne takze i na tym blogu.

  26. @ Joanna Gierak-Onoszko

    „…ale teraz, gdy trolle przybierają na sile, a opinia publiczna stawia pytania, media biorą się za pogłębione komentarze.”

    Opinia publiczna calkiem slusznie stawia pytania a media rownie slusznie biora sie za komentarze. Rzecz dotyczy osoby publicznej. Czemu maja sluzyc umieszczone w zdaniu trolle – bardzo popularne ostatnimi czasy ( i na dodatek rozciagliwe) slowo bez precyzyjnej definicji. Ma Pani racje, ze w czasie wojny ludzie stawiani byli przed trudnymi wyborami – mam znajomych, ktorych ojcow moznaby oceniac bardzo surowo z racji przeszlosci, co z tego? Niemniej w tym przypadku nie o „dziadka kolaboranta” chodzi lecz o to co pani minister mowila. Byly juz przypadki, ze minister tracil posade po opowiedzeniu kiepskiego dowcipu. Najogolniej widac, ze stosujemy te same zasady w rozny sposob w zaleznosci od osoby, do ktorej sie to odnosi – „przyjaciol” oceniamy lagodniej niz „wrogow”. Zas zadaniem mediow jest prezentowanie faktow ( nie jest z tym nalepiej, przynaje) i politycy winni byc na to wyczuleni, gdyz sa w tym przypadku „na pierwszej linii”. Niejeden przepadl ignorujac te oczywistosc.

    Pozdrawiam

  27. Zly 11 marca o godz. 22:50
    Czy naprawdę musisz zaśmiecać ten blog komentarzami nie na temat i naruszającymi netykietę or regulamin?

  28. Szanowna Pani Joanna

    Ironia losu jest to ze Kaczynski doprowadzil swoja niemadra polityka do wyboru nieefektywnego Tuska a przez to do oslabienia bedacej w kryzysie UE. Polska i inne sasiadujace z Rosja kraje potrzebuja silnej UE. Zastanawiam sie gdzie jest teraz opozycja parlamentarna.

    Slawomirski

  29. @jakowalski
    ‚komentarzami nie na temat i naruszającymi netykietę or regulamin’
    :O
    I kto to mowi??
    Moj krotki, jednozdaniowy komentarz w niczym nie naruszal regulaminu. I byl BARDZO na temat, zwlaszcza w kontekscie ohydnych atakow putinowskich propagadzistow na Ukraine. Ruskie trolle wyszly ze szkoly Goebbelsa, niech przypomna sobie,jaki los spotkal ich mistrza.

  30. ‚Z tej perspektywy trudno pojąć, czemu sukces Donalda Tuska – który jest też przecież sukcesem Polski – jest nie do przyjęcia dla polskiego rządu’
    Poniewaz polski rzad to obecnie dwor Jaroslawa Kaczynskiego,a Jaroslaw Kaczynski jest osoba bardzo specyficzna.To czlowiek, ktory dobrze zarabiajac, nigdy w zyciu nie byl prywatnie na wycieczce zagranicznej.Ani razu.Ba,nawet podczas wizyt zagranicznych za swojego premierostwa nie wychodzil z hotelu. Do dzis nie chce nauczyc sie angielskiego. On boi sie zagranicy i swiata poza Zoliborzem. Nic dziwnego,ze to,co dzieje sie w Brukseli, go nie interesuje, badz uwaza za jakis osobisty afront ze strony Europejczykow. Postawa zreszta bardzo typowa dla zwolennikow PiS. Wyborcy Prezesa, ktorych mialem nieprzyjemnosc spotkac w Londynie, czesto mimo kilkuletniego pobytu w miescie nie widzieli Big Bena, nie umieli korzystac z metra ani robic zakupow poza polskim sklepem.

  31. Slawomirski
    12 marca o godz. 19:14
    UE jest dziś tak słaba, że nie da się jej już bardziej osłabić. To jest tak, jakby się chciało zejść do temperatury niższej niż zero stopni w skali Lorda Kelvina.

  32. „Z tej perspektywy trudno pojąć, czemu sukces Donalda Tuska – który jest też przecież sukcesem Polski – jest nie do przyjęcia dla polskiego rządu.”

    „Sprawa Tuska” jest efektem „osobistej vendetty”. Natomiast sam wybor trudno nazwac sukcesem Polski, gdyz nieiwle badz tez nic Polsce nie przynosi – pisali o tym Pani koledzy redakcyjni w listopadzie 2015 roku. Jest natomiast osobistym sukcesem Donalda Tuska, co w polityce tez sie liczy.

    Pozdrawiam

  33. Zły 12 marca o godz. 21:07
    Ukraina atakuje się sama. Ona nie potrzebuje wrogów, jako że sama jest ona dla siebie największym wrogiem.

  34. jakowalski
    12 marca o godz. 21:51

    Slabosci politycznej prosze nie mylic ze slaboscia militarna UE. Militarnie NATO i UE sa dominujaca sila dzieki Stanom Zjednoczonym. Ksenofobiczna i skorumpowana Rosja jest skazana na uwiad a pragmatyczne Chiny na sukces.

    Slawomirski

  35. @vandermerve – wydaje mi się, że większość przeciwników obecnej administracji skupia się nie tylko na braku reakcji minister Freeland, co na tych korzeniach właśnie, na przeszłości dziadka. jakże łatwo jest obrzucić kogoś winami przodków – i nagradzać za ich minione osiągnięcia, także! zgadzam się z Panem, że zasady powinny być przejrzyste niezależnie od tego, której strony sporu dotyczą. kolejny raz okazuje się, że pełna otwartość tak naprawdę popłaca. pozdrowienia!