Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

18.09.2017
poniedziałek

Po wakacjach, czyli zmiany w ambasadach

18 września 2017, poniedziałek,

Wracam do Państwa po wakacyjnej przerwie. Zaczynamy od tego, że od ubiegłego tygodnia Polska ma w Kanadzie nowego ambasadora.

Swoją misję w Kanadzie właśnie rozpoczął oficjalnie dr Andrzej Kurnicki. To specjalista z zakresu finansów, rynków kapitałowych, bankowości prywatnej i inwestycyjnej. W latach 80. i 90. był doradcą finansowym i inwestycyjnym w USA, ma za sobą także doświadczenie wykładowcy akademickiego. Co ta nominacja mówi o priorytetach polskiej polityki zagranicznej?

Specjalistyczne, ekonomiczne przygotowanie Kurnickiego dobrze wróży na lata, w których jedną z osi polsko-kanadyjskich relacji będzie wdrażanie Kompleksowej Umowy Gospodarczo-Handlowej (CETA), znoszącej większość barier celnych między Kanadą a Unią Europejską. To sygnał dobry także dlatego, że w tym roku, strategicznym z punktu widzenia relacji polsko-kanadyjskich, Polska do tej pory nie miała tutaj swojego ambasadora, a kierowanie placówką wziął na swoje barki charge d’affaires ambasady Łukasz Weremiuk.

Moja energia, wasze doświadczenie

Podczas weekenowego briefingu prasowego z dziennikarzami w Toronto ambasador Kurnicki nakreślił priorytety swojej misji. To oczywiście ogólnie zarysowana strategia (zacieśnianie współpracy militarnej, wzmacnianie relacji handlowych i wspieranie kultury), ale wygląda na to, że to ekonominczy aspekt będzie kluczowy podczas jego misji. „Politykę zawsze się dobrze robi, gdy jest trochę biznesu – mówił ambasador. – Business is business. Ta dyplomacja działa w dwie strony.

To ważny sygnał, szczególnie w tym roku. Przed nami ratyfikowanie CETY i mozolne docieranie się w sprawach współpracy handlowej. O tym, że także wielu Kanadyjczyków do CETY podchodzi, eufemistycznie mówiąc, z rezerwą, pisałam dla POLLITYKI tutaj. Trzeba też pamiętać, że teraz Polska jest największym partnerem handlowym Kanady w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, dlatego te relacje trzeba umiejętnie pielęgnować. Kurnicki wprost zachęca polskie firmy do większej aktywności i zapowiada realizację inicjatywy premiera Morawieckiego, który chce stawiać na polskie przedstawicielstwa wspierające handel.

Fakt, że nowy szef polskiej misji dyplomatycznej przykłada wielką wagę do wymiany gospodarczej, jest bardzo dobrym prognostykiem. Pytanie dziennikarki PAP uwzględniające roszczenia rdzennych mieszkańców Kanady wywołało jednak na sali uśmiech – co pokazuje, że nie tylko dyplomacja potrzebuje biznesu, ale i biznes dyplomacji.

Kurnicki wielokrotnie podkreślał wagę dobrych relacji wojskowych. Jak zaznaczył: „Polska będzie szła w kierunku bliskiej współpracy, jeśli chodzi o obronę”. Przekonywał, że jesteśmy dla Kanady rynkiem atrakcyjnym, nie tylko handlowo, ale też edukacyjnie. Zachęcał do studiowania m.in. medycyny w Polsce. Inaczej niż w Polsce – w Kanadzie studia medyczne są płatne.

Zapytany, z jakimi wieściami i jakim przesłaniem przyjeżdża z Polski, ambasador uspokajał, że w kraju „nic takiego się nie dzieje”. „Spory? Na tym polega demokracja”. Dodał też, że są grupy interesu, które na tej zmianie straciły, a odpowiedzialnych za nadużycia gospodarcze należy rozliczyć.

Jego przesłanie wydaje się jednak pogodne. Jak powiedział podczas spotkania dla Polonii, chce połączyć swoją energię z doświadczeniem Polaków mieszkających w Kanadzie. Jego wystąpienia w Toronto, także podczas polonijnego festiwalu na Roncesvalles, zostały dobrze przyjęte.

Ale droga ambasadora Kurnickiego do Kanady nie była wcale łatwa.

Długa droga do Ottawy

W lipcu 2016 r. szef MSZ odwołał dotychczasowego ambasadora RP w Kanadzie, Marcina Bosackiego, zaufanego współpracownika Radosława Sikorskiego i dawnego szefa działu zagranicznego i korespondenta „Gazety Wyborczej”. Miało to miejsce rok przed upływem czteroletniej kadencji ambasadora i na ostatniej prostej negocjacji w sprawie CETY. Minister Witold Waszczykowski przyznał, że Bosacki nigdy nie miał jego zaufania – ale przez ponad rok nie zdołał tu przysłać jego następcy.

Kandydatura doświadcznego finansisty Andrzeja Kurnickiego została zaakceptowana przez parlamentarne komisje jeszcze na początku tego roku. Ale Kurnicki nie mógł rozpocząć pracy. Ustanowienie przedstawicieli dyplomatycznych to proces wieloetapowy. Jednym z nich jest podpisanie nominacji ambasadorskich przez prezydenta RP, ale Andrzej Duda miesiącami z tym zwlekał. Zresztą nie użył długopisu nie tylko w przypadku Kurnickiego, ale i innych dyplomatów, którzy mieli objąć placówki m.in. w Tajlandii czy Kazachstanie. Jak tłumaczył szef jego kancelarii, prezydent chciał podpisywać nominacje według „pewnej logiki i hierachii”.

Chodziło o to, że MSZ nadal zwlekał z przedstawieniem kandydatów na ambasadorów w placówkach dla Polski strategicznych – jak przy NATO oraz we Francji. Wakaty na tych stanowiskach były na zewnątrz bardzo źle odbierane. Prezydent czekał więc na ruch MSZ i pauzował w sprawie pozostałych placówek, w tym tej kandyjskiej. Próba sił trwała kilka miesięcy.

Pod koniec maja w wywiadzie dla RMF FM szef polskiej dyplomacji po prostu upomniał prezydenta. Waszczykowski domagał się wyjaśnień w sprawie opóźnień we wręczeniu nominacji: „Na biurku pana prezydenta jest wiele nominacji, wielu kandydatów, których można by wysłać. Oczekuję wyjaśnień, o co chodzi, jakie zarzuty, jakie problemy stawia się tym kandydatom, ewentualnie centrali MSZ”. Później tonował konflikt z pałacem i tłumaczył, że posłużył się skrótem myślowym.

Ale otoczenie prezydenta oceniło te słowa jako szkodliwe i gorszące. Jak powiedział szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski, taka wypowiedź przynosi „zgorszenie w środowisku dobrej zmiany i ona nigdy nie powinna była paść”. Tuż po tym, jak jednak padła, prezydent Duda nominacje podpisał i przed wakacjami można było organizować przeprowadzki – m.in. do Francji, Holandii, Kanady i Kazachstanu.

Ale nowy ambasador RP to niejedyna zmiana w dyplomacji.

Kanada odwołała swego ambasadora w Polsce

Po pierwsze, Andrzej Kurnicki, razem z przedstawicielami Unii Europejskiej, Armenii, Malawi, Malediwów i Ugandy, złożył na początku września listy uwierzytelniające na ręce Gubernatora Genaralnego, który jest tu przedstwicielem Królowej Brytyjskiej. Dziś stanowisko gubernatora piastuje jeszcze David Johnston, ale jego kadencja dobiega końca, na uroczystości obecna była też więc jego następczyni, była astronautka Julie Payette. Umocowanie jej to jasny sygnał, że w oficjalnych relacjach zagranicznych Kanadę ma reprezentować nie tylko kobieta, ale przede wszystkim inżynier i naukowiec.

Ale jest też druga, niezwykle istotna zmiana, w polskich mediach praktycznie nieodnotowana. Pod koniec sierpnia swoją misję po zaledwie 2 latach zakończył w Warszawie (i na Białorusi) ambasador Stephen de Boer. Kadencja, choć niepełna, upłynęła pod kątem zacieśniania współpracy wojskowej oraz przede wszystkim negocjacji handlowych pod parasolem CETY (i promowania „ulubionego kraju świata” z okazji 150-lecia kanadyjskiej państwowości). Niełatwe protokoły negocjacyjne zakończono z sukcesem. Cynthia Freeland, która reprezentowała w nich kanadyjski rząd na najwyższym szczeblu rozmów z Unią, została potem szefową całej dyplomacji, a także symboliczną odpowiedzią na Donalda Trumpa. Jak potoczyły się losy ambasadora Kanady w Polsce?

Kiedy rozmawialiśmy w ubiegłym roku, de Boer zachwycał się kameralnym Sopotem i joggingiem w Łazienkach, ale dla jego kariery to raczej przeprowadzka do Genewy to powód do radości i znaczący awans. Stephen de Boer będzie teraz ambasadorem i stałym przedstawicielem Kanady przy Światowej Organizacji Handlu (WTO). A to oznacza powrót do macierzystej drużyny, czyli prawa handlowego i polityki na szczeblu globalnym. Kogo Ottawa wyśle do Warszawy, tego jeszcze oficjalnie nie wiadomo.

Jak zwykle zmiany personalne na placówkach dyplomatycznych są owocem dłuższych procesów, bywają ukoronowaniem długo budowanych karier. Znaczące, że zmiany te dokonują się równolegle i w Ottawie, i w Warszawie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 25

Dodaj komentarz »
  1. Szanowna Pani Joanna

    Studia medyczne w Polsce nie sa atrakcyjne dla Kanadyjczykow z powodu koniecznosci ich nostryfikacji oraz niedostepnosci rezydencji dla FMG’s. Polskie uczelnie medyczne nie ksztalca najlepszych lekarzy.

    Slawomirski

  2. @Slawomirski
    Nostryfikacja wychodzi zdecydowanie taniej niz 40000 dolarow kanadyjskich spedzonych na studia medyczne w Kanadzie,a rezydenture mozna zrobic tez po powrocie do Kanady. Nie znam poziomu kanadyjskiego,ale polskie uczelnie ksztalca zdecydowanie lepiej niz brytyjskie,gdzie lekarz rodzinny musi szukac symptomow choroby w Google,a za cale leczenie sluzy paracetamol..

  3. Zaintrygował mnie wspomniany kolonialny status kanadyjskiej państwowości i formalna podległość Koronie Brytyjskiej poprzez gubernatora. Czy sami Kanadyjczycy nie mają z tym problemu i nie dyskutują tej kwestii? Może mają z tej okoliczności nawet jakieś korzyści?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Slawomirski
    Zgadzam się z pierwszą częścią komentarza. Proces prowadzący do samodzielnej praktyki medycznej dla FMG w Ontario (i prawdopodobnie w pozostałych prowincjach) jest trudny, a liczba miejsc rezydenckich, szczególnie dla przyszłych specjalistów, bardzo ograniczona. Mam natoniast pewien problem z ostatnim zdaniem. Jakie nacje kształcą najlepszych lekarzy i jak tę jakość się mierzy? Znam osobiście jednego specjalistę ontaryjskiego urodzonego w Kanadzie i wykształconego w Polsce. W momencie zdobycia pełnej specjalizacji miał w dorobku około 100 publikacji w specjalistycznych magazynach i kilka wyróżnień. Czy to już kwalifikuje go do grupy „najlepiej wykształconych lekarzy”, czy są jeszcze jakieś inne wymagania w tej materii?

  6. Pani Joanno
    Dziękuję za kolejną laurkę na temat Kanady.Aż się chce wyjechać z tej Mississaugi i dostac do tej opisywanej przez panią Arkadi.Teraz mamy następny powód będzie tam jeszcze polski ambasador mianowany przez ministra Waszczykowskiego, który jak wszyscy wiemy bardzo umocnił pozycję Polski na arenie międzynarodowej, dlatego na pewno współpraca Kanady z Polską będzie bardzo owocna.Zwłaszcza gospodarcza bo tu kolejny sukces -deficyt mniejszy niż planowano .Tylko 17 miliardów CAD zamiast 31. Justynek własnie się odgraża że nie kupi zamówionych myśliwców Boeinga (ciekawe z kim konsultował tą decyzję – bo szpeca od niekupowania zamówionych helikopterów to wszyscy znamy). czyli pewnia się dogadają.
    a tak a pro po Juliett Payet nie jest pierwszą kobietą na stanowisku Gubernatora Generalnego. przed nią były Joanne Sauve,Adrienne Clarkson, i Michelle Jean (czrnoskóra Haitanka).Natomiast pani Payette jest pierwszą GG , ktora byla oskarżona o „assault” w Maryland.

  7. @muffin666
    Sławomirski i zły napisali już 300 słynnych na cały świat publikacji medycznych i mają 10 nagród nobla za osiągnięcia w rozwoju genetyki i metod zwalczania raka.

    Więc cicho być i posłusznie słuchać co mają autorytety do powiedzenia w sprawach polskiej i brytyjskiej medycznej oświaty. Że też dzisiaj nikt nie szanuje żadnych autorytetów. Wstydź się.

  8. @snakeinweb
    Kanada nie ma obecnie statusu kolonialnego jest bowiem monarchią konstytucyjną o ustroju demokratycznoparlamentarnym. Głową państwa jest królowa Elżbieta II, która jest nie tylko królową Kanady ale też wielu innych państw, w tym Zjednoczonego Królestwa. Na terenie Kanady Elżbietę II reprezentuje gubernator generalny, który jest obywatelem Kanady. Polecam wyczerpujący artykuł o Kanadzie w Wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kanada.

  9. Szanowni Panstwo

    Polskie uczelnie medyczne nie ksztalca najlepszych lekarzy bo nie znajduja sie w pierwszej 500 najlepszych uczelni. Ostatnio slowa Sikorskiego nagrane podczas jedzenia czegos tam dosadnie i barwnie opisaly rektorow polskich uczelni. Ilosc PKB przeznaczonego na nauke w Kanadzie i w Polsce mowi same za siebie. Polska niestety nie ma nic interesujacego do zaoferowania Kanadzie w sprawie nauki. Mam nadzieje ze z czasem ta sytuacja sie zmieni.

    Slawomirski

  10. muffin666
    19 września o godz. 11:05

    Szanowny Panie muffin666

    Sa wyjatki potwierdzajace regule. Od czasu do czasu spotykamy w zyciu madrych, pracowitych i zdolnych. Nie wypada mylic tego z naukowa zapascia cechujaca panstwo polskie.

    Slawomirski

  11. @muffin666

    Ja mam zwyczaj zaglądać di Wikipedii przed zadaniem pytania, i tak zrobiłem też w tym przypadku. Ale za wskazówkę dziękuję.

    Domyślam się, że Kanadyjczycy nie cierpią jakieś straszliwej brytyjskiej niewoli, ale formalnie, skoro nawet muszą zatwierdzać ambasadorów poprzez brytyjskich gubernatorów mają status kolonialny. Ja to tak przynajmniej widzę. Moje pytanie dotyczyło tego, jak Kanadyjczycy sami to widzą.

    Trudno byłoby mi sobie wyobrazić dzisiaj Polskę w ustroju „Caratu Konstytucyjnego”, w którym Polska musiałby choćby tylko formalnie zatwierdzać swoich ambasadorów i rządy w rosyjskiej ambasadzie, albo przed wysłannikiem Putina w postaci gubernatora lub Wielkiego Księcia.

  12. @snakeinweb

    Twoje domysly sa poprawne. Nie, nikt tu nie cierpi z powodow brytyjskiej niewoli. Tak jak i w kazdym spoleczenstwie jest kilka opcji. Jedni uwazaja zwiazki z monarchia za tradycje, inni sa przeciwko a innym to zwisa obojetnym kalafiorem. A jeszcze inni pytaja: … gubernator?? a co to???

    A co do „Caratu Konstytucyjnego” to chyba podobnie bylo za PRL-u. Z tym, ze ten „Wielki Ksiaze” byl troche niewidoczny. Tak mi sie wydaje.

    General Governer to funkcja dwuletnia i prawie w 100% reprezentacyjna tylko. Owszem, przyjmuje listy uwierrzytelniajace od ambasadorow, nominuje premiera (!) i wrecza ordery, „zatwierdza” to i owo ale wszystko na polecenie rzadu.

  13. @snakeinwebb
    Kraje Wspolnoty sa polaczone unia personalna. Elzbieta II jest zarowno krolowa Wielkiej Brytanii,jak i Kanady, jednak zarowno Kanada, jak i Wielka Brytania pozostaja odrebnymi panstwami. Gubernator generalny nie wystepuje w imieniu rzadu brytyjskiego, tylko krolowej, i jest mianowany przez nia na wniosek rzadu kanadyjskiego, nie brytyjskiego.
    O jakich autorytetach mowisz?

  14. @snakeinweb
    Na przestrzeni ostatnich ponad 40 lat nie zauważyłem ani jednej publicznej dyskusji na temat zniesienia monarchii w Kanadzie. W głównie francuskojęzycznej prowincji Quebec, Elżbieta II nie cieszy się zbyt wielką popularnością ze względu na angielskie powiązania, a te z kolei źle się frankofonom historycznie kojarzą. Przytoczona przez Pana/Panią analogia z caratem niezbyt pasuje do sytuacji w Kanadzie. Wygląda na to, że ludzie w Kanadzie w jakimś tam sensie przywiązani są do monarchii i nie przeszkadza im to że obecna królowa pochodzi z domu królewskiego Windsorów. Elżbieta II jest dla nich przede wszystkim królową Kanady, a w drugiej kolejności, królową 15 innych państw, w tym także UK. Tak mniej więcej sprawa wygląda z punktu widzenia przeciętnego obserwatora. Fachowcy od monarchii mogli by prawdopodobnie powiedzieć więcej na ten temat.

  15. @korten – czasem warto czytać między wierszami 😉 myślę, że najbardziej znaczące, że nowy ambasador stawia na współpracę handlową z Kanadą i uważa, że w Polsce nic się nie dzieje. zobaczymy, jak to będzie wyglądało w praktyce, kiedy CETA wejdzie w życie.
    ma Pan rację, Julia Payette nie jest pierwsza, ale i tak jej nominacja jest w tych czasach wymowna. pozdrowienia! JGO

  16. @Slawomirski – nie uważam, że polskie uczelnie kształcą najlepszych lekarzy. natomiast sądzę, że wyposażają ich w wiedzę na bardzo dobrym poziomie, całkowicie zaniedbując przy tym narzędzia. w rezultacie lekarz jest teoretykiem bez umiejętnośći praktycznych. co do atrakcyjności polskich studiów medycznych dla Kanadyjczyków – przytaczam słowa ambasadora. pozdrawiam! 🙂 JGO

  17. Snakeinweb
    Kolonialny status kanadyjskiej państwowości i formalna i jak najbardziej realna podległość Koronie Brytyjskiej poprzez gubernatora generalnego odnosi się nie tylko do Kanady, ale także do Australii i Nowej Zelandii. Nie wiem dokładnie jak to jest w Kandzie, ale w Australii i Nowej Zelandii nie mają z tym problemu tylko ci, którzy zostali wychowani w atmosferze poddaństwa Koronie Brytyjskiej, a takich jest tam wciąż większość. Australijczycy i Nowozelandczycy od czasu do czasu dyskutują jednak tę kwestię, a dla elit rządzących tymi państwami, a więc także i dla elit kanadyjskich, taka sytuacja wydaje się być korzystna, ale generalnie to z tej okoliczności nie wynikają żadne korzyści dla zwyczajnych obywateli, a wręcz przeciwnie, jako że mimo iż są oni poddanymi brytyjskiego monarchy, to nie mają oni prawa pobytu w UK. Sam tego doświadczyłem jako (od roku 1984) obywatel australijski, a wiec i podany JKM Elżbiety I. Na Heathrow Australijczycy i Kanadyjczycy czekają na odprawę paszportową w długich kolejkach razem z całym III światem – takie są realia.

  18. Rodz i Zły
    Przypominam, że gubernator generalny jest najważniejszą osobą w Kanadzie, ważniejszą od premiera (Prime Minister), tak samo jak w Australii i Nowej Zelandii. W Australii nie tak dawno temu, w roku 1975, gubernator generalny zdymisjonował legalnie i demokratycznie wybranego premiera Whitlama, a to samo może się w każdej chwili wydarzyć w Kanadzie i to w 100% zgodnie z prawem kanadyjskim. Przypominam więc, że władza brytyjskiego monarchy nad Australią, Kanadą i Nową Zelandią jest jak najbardziej realna. Pewnie nie znacie kanadyjskiego ani australijskiego prawa, skoro tak piszecie jak piszecie. A ja znam prawo australijskie i brytyjskie, a więc wiem, ze najważniejszą osobą w Australii czy Kanadzie wcale nie jest premier (PM), a gubernator generalny, reprezentujący tam brytyjskiego monarchę, który to gubernator może nawet zdymisjonować demokratycznie wybranego premiera i rozwiązać parlament, jeśli ten podejmie decyzję, która nie odpowiada brytyjskiemu monarsze, a więc i gubernatorowi. Jeśli twierdzicie, że jest inaczej, to wytłumaczcie mi, jak to było możliwe, aby gubernator Kerr zdymisjonował premiera Whitlama? Patrz „Kryzys konstytucyjny w Australii w 1975 roku (ang. 1975 Australian constitutional crisis)” – przesilenie polityczne w Australii, mające miejsce w październiku i listopadzie 1975 roku. Najważniejszym wydarzeniem kryzysu było, jedyne w historii Związku Australijskiego, odwołanie premiera federalnego przez gubernatora generalnego wbrew woli większości w Izbie Reprezentantów (Sejmie) – wikipedia.org/wiki/Kryzys_konstytucyjny_w_Australii_w_1975_roku.

  19. Zły
    W Skandynawii czy w UK lekarze tez na ogół zapisują paracetamol, z przyczyn przyziemnych czyli głównie finansowych (na więcej nie jest stać tamtejszą służbę zdrowia). Jak u Szwejka:
    Nadeszła pora popołudniowej wizyty. Wojskowy lekarz Grünstein chodził od łóżka do łóżka, a za nim podoficer sanitariusz z księgą ordynacyjną:
    – Macuna?!
    – Jestem!
    – Lewatywa i aspiryna! Pokorny?!
    – Jestem!
    – Płukanie żołądka i chinina! Kovarzik?!
    – Jestem!
    – Lewatywa i aspiryna! Kotiatko?!
    – Jestem!
    – Płukanie żołądka i chinina!
    I w takim porządku szło jedno za drugim, mechanicznie, ostro, bez litości.

  20. Pani Gospodyni,
    1. Polska jest od lat największą gospodarką w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, a więc nic dziwnego, że jest ona największym partnerem handlowym Kanady w tymże regionie.
    2. Nie rozumem zaś dlaczego roszczenia rdzennych mieszkańców Kanady wywołały jednak sali ów uśmiech? Co śmiesznego jest bowiem w losach rdzennych mieszkańców Kanady od początku zachodnioeuropejskiej (brytyjskiej i francuskiej) kolonizacji?
    3. Co do spraw wojskowych, to ani Kanada, ani Polska nie mają w NATO nic do powiedzenia, a więc nie ma tu o czym mówić.
    4. Ponadto to rozumem, że studia medyczne są Polsce bezpłatne tylko dla Polaków i ew. obywateli UE, ale nie dla Kanadyjczyków, chyba, że mają oni też obywatelstwo unijne. I jak to jest z wymogiem rezydencji w UE? O ile wiem, to nawet obywatele UK, ale niemieszkający na stałe w UE, muszą w UK płacić za studia wyższe. W Polsce powinno być więc podobnie – obywatele RP mieszkający na stałe zagranicą, też powinni w Polsce płacić za studia wyższe, szczególnie zaś za te najdroższe, czyli medyczne.
    5. Dalej – liczą się od dawna tylko ambasadorzy mocarstw, czyli obecnie USA, Rosji, Chin i Indii, a nie ambasadorzy państw nie w pełni niepodległych de facto, czy to Kanady (także i de jure) via brytyjska monarchia, czy też Polski via UE. Kto jest ambasadorem Polski w Kanadzie czy też Kanady w Polsce nie ma więc żadnego praktycznego znaczenia, jako że najważniejsze decyzje dotyczące Polski i Kanady są podejmowane w Waszyngtonie (w przypadku Polski też w Brukseli) , a nie w Warszawie czy też w Ottawie.

  21. @Joanna Gierak-Onoszko
    ‚natomiast sądzę, że wyposażają ich w wiedzę na bardzo dobrym poziomie, całkowicie zaniedbując przy tym narzędzia. w rezultacie lekarz jest teoretykiem bez umiejętnośći praktycznych.’
    To prawda,ale praktyki i tak trzeba nabrac,ze tak powiem,na pacjencie..Z tego co widze, polscy lekarze radza sobie w brytyjskich szpitalach, natomiast brytyjscy praktykujacy w krajach Trzeciego Swiata-juz nie bardzo.

  22. Pani Redaktor,
    Znacznie ważniejszym wydarzeniem w stosunkach polsko-kanadyjskich niż zmiany personalne na stanowiskach ambasadorów jest wejście w życie umowy CETA. Cytuję (z małymi skrótami) za Redaktorem Wosiem z „Polityki”: „Umowę CETA negocjowali 8 lat w zaciszu gabinetów przedstawiciele rządu Kanady i KE równolegle do jej siostry bliźniaczki TTIP (to z kolei umowa między USA a UE). Obie umowy miały sprawić, że robienie interesów między Europą a Ameryką Północną będzie jeszcze łatwiejsze. W czasach przedkryzysowego neoliberalnego dogmatyzmu oba traktaty przeszłyby pewnie bez echa jako „bezalternatywne”. Ale w roku 2016 świat był już inny. Okazało się, że przeciw TTIP i CETA buntują się miliony Europejczyków i Amerykanów, wskazujących, że może już wystarczy kolejnych przywilejów dla hulającego między kontynentami kapitału. A więcej troski należałoby się mniejszym producentom oraz pracownikom. Ostatecznie z powodu dużego oporu społecznego (akcja „Stop TTIP” zgromadziła 3,5 mln podpisów Europejczyków) oraz zmiany politycznych wiatrów (sukces Trumpa) TTIP poszła do śmietnika. Na pocieszenie piewcy „wolnego handlu” oraz korporacje dostali CETA. Towarzyszyła temu atmosfera szantażu moralnego, głoszącego, że jeśli nie będzie teraz żadnej umowy, to świat euroatlantycki pęknie i stanie się pożywką wrażych potęg, ChRL lub Rosji. W takiej atmosferze PE przyjął CETA w lutym. Kluczowe jest tu słowo „przyjął”, a nie „ratyfikował”. Co oznacza, że CETA wchodzi w życie częściowo i na dodatek warunkowo. W efekcie w czwartek, 21 września b.r. zaczęła działać jedynie handlowa część porozumienia. A nie (na szczęście) jej bardziej kontrowersyjna część inwestycyjna, czyli ta będąca najtwardszą kością niezgody, która – według krytyków – bardzo ułatwi najpotężniejszym korporacjom wymuszanie swej woli wobec suwerennych rządów i słabszych graczy. Inwestycyjna część CETA czeka zaś na pełną ratyfikację wszystkich państw członkowskich UE. A w niektórych z nich mogą być z tym problemy. Nawet w Polsce, gdzie PiS wprawdzie udzielił CETA ogólnej zgody (nie wdając się przed swoimi wyborcami w szczegóły). Ale czy powtórzy to, gdy umowę poważnie naruszającą polską suwerenność ekonomiczną przyjdzie głosować w Sejmie? Tego na razie nie wiemy. Co w takim razie się zmienia od teraz? Otóż znika ponad 90%. tzw. barier pozataryfowych. A więc głównie norm i regulacji, bo ceł między Kanada i UE już od dawna przecież nie było. Oznacza to na przykład, że na rynek europejski trafi z Kanady (oraz z USA via Kanada) dużo więcej produktów rolnych niż dotychczas. Na przykład wołowina (tu ustalono wprawdzie pewien kontyngent, ale jest on wielokrotnie większy niż poprzednie limity) czy sery. Oznacza to, że na europejskim rynku zrobi się tłoczniej. Duzi zrekompensują to sobie wejściem na kanadyjski rynek. Ale co z mniejszymi? Takimi jak polscy producenci. Odpowiedź na to pytanie poznamy za rok lub dwa. A na razie pozostaje nam snucie rozważań, jak przed wyjazdem sportowców na olimpiadę. Jasne, że wyślemy wszystkich najlepszych. Doświadczenie uczy nas jednak, że z medalami wracają z takich imprez zazwyczaj ci, po których się tego spodziewano. Podobnie może być z CETA. Zwycięzcami będą duzi i silni. Słabi jeszcze bardziej osłabną.
    (polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1720812,1,ceta-wchodzi-w-zycie-jakich-zmian-sie-spodziewac-co-czeka-polske)

  23. The question is: who cares about Canada, anyway??

  24. Z ostatniej chwili,pani Jolanto,w niezwiazanej sprawie:
    W niedawnym artykule potepiala pani czlonkow zespolu ‚Decapitated’ za rzekomy gwalt oraz pisala o ‚kulturze gwaltu’ panujaca w Polsce. Dzis na forach amerykanskich pisze sie,ze rzekoma ofiara ma dluga historie rzucania falszywych oskarzen, a jej wersja wydarzen jest podwazana zarowno przez kamery,jak i innych swiadkow. Chcialbym,by odniosla sie pani do tego zdarzenia.

  25. Donosze uprzejmie ze staralam sie o uznanie na Uniwersytecie w Toronto dyplomu magistra inzyniera mechanika Politechniki Warszawskiej. Dostalam na kawalku papieru formatu A8 oswiadcznie ze moj dyplom odpowiada stopniowi „Bachelor” co jak powiedzieli mi znajomi, ze to jest tyle warte ile ten papiereki mieli racje. Natomiast uznawane sa stopnie doktora nauk w US i Kanadzie.
    Licza sie tylko studia w Kanadzie, USA i Wielkiej Brytanii. Mozna starac sie o reaktywacje dyplomu, nalezy stawic sie na odpowiedniej komisji na Uniwesytecie i po egzaminie uznana jest praktyka i podana lista egzaminow. Mojej znajomej po rocznym kursie AUTOCadu w Kanadzie nakazano zdac dwa egzminy. Juz dumnie prezentuje srebrna obraczke co oznacza to uzyskanie dyplomu inzyniera budowlanego.
    Warto starac sie o wymiane studentow na kursie magisterskim. Takie uzyskanie dyplomu bardzo sie liczy i pomaga w zdobyciu pracy w Kanadzie oczywiscie.

  26. Na rynek kanadyjski naplywa duzo produktow polskich do sklepow polskich wielkich i malych. Ogromne ilosci produktow spozywczych, wielkim uzaniem ciesza sie tez znakomite polskie kosmetyki.