Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

20.03.2017
poniedziałek

Sorry, czyli legendarna kanadyjska uprzejmość

20 marca 2017, poniedziałek,

Na zajęciach jogi przyjmujemy pozycję psa z głową w dół – dwudziesty chyba raz rozciągamy cały kręgosłup, opierając się na wyprostowanych rękach i nogach. – A teraz czas na simhasanę, dokładamy do tego lwią twarz – mówi instruktorka. – Nie martwcie się i nie wstydźcie, nikt nie patrzy.

Pozornie to bagatela. Trzeba otworzyć szeroko oczy i skierować wzrok do góry i do tyłu. Otworzyć usta jak najszerzej, wysunąć język i starać się sięgnąć nim do koniuszka brody. A potem, na wydechu, wydać z siebie głębokie haaaaa!

Kilkanaście osób w różnym wieku wygina się w asanie z głową w dół, próbuje zaryczeć jak lew: ha!

Głośniej, uwolnijcie swoje gardła – mówi nauczycielka. – To przewietrzy wasze klatki piersiowe i rozluźni zmęczone twarze.
Haaa! – słychać spod głów zwieszonych nad matami.
No dalej, pozwólcie sobie odetchnąć. Zaryczcie głośno, pełną piersią. Choć przez chwilę nie bądźcie tacy kanadyjscy!
Haaaaaaaa! Haaaaaaaaaaaa!

Rozluźnieni, rozweseleni i przekonani o sile swego głosu, opadamy na maty w pozycji dziecka.

KANADYJSCY, CZYLI JACY?

Poradniki dla imigrantów przypominają, że wbrew pozorom luzu i spontaniczności kanadyjski savoir-vivre jest dość sformalizowany. Przyjacielski, otwarty stosunek do innych nie oznacza zaproszenia do bliższego poznawania się. Wrażliwość i empatia to jedno, ale poszanowanie prywatności to drugie. Niezobowiązująca rozmowa i tabu są tu blisko.

Ale uprzejmość i uczynność to rzeczywiście znak rozpoznawczy w relacjach. Bardzo dba się też o poszanowanie swobody innych, z którymi dzieli się przestrzeń. Od małego dzieci uczone są, by poruszać się prawą stroną chodnika, nikogo nie popędzać i pod żadnym pozorem nie wpychać się do kolejki. Widać to dobrze w komunikacji miejskiej – zanim otworzą się drzwi metra, oczekujący na peronie ustawiają się w dwie nitki, robiąc dużo miejsca dla wysiadających. Nikt nie będzie forsował wejścia do wagonu, póki nie wysiądzie z niego ostatnia osoba. Podobnie jest z wsiadaniem do tramwaju lub autobusu – wsiada się jak najbliżej kierowcy, pokazując mu bilet. Nikt nie tłoczy się i nie wpycha, bo kierowca i tak nie ruszy, dopóki wszyscy nie wsiądą. W środku mało kto rozmawia przez telefon – a między sobą ludzie rozmawiają raczej półgłosem. Nie jest dobrze widziane informowanie innych pasażerów o swoich wrażeniach – ale za to bardzo chętnie przypadkowe osoby nawiązują krótkie, zupełnie niezobowiązujące rozmowy na trasie. Zagadywanie czekających na przystanku lub siedzących obok w autobusie nie jest oznaką wścibstwa, ale kulturalnego obycia. Jeśli zbudować chmurę tagów wokół rozmów w metrze, poczekalni czy kawiarni – „sorry” będzie największym wyrazem.

Stereotypowe skojarzenia z Kanadą mówią o ludziach pogodnych i niezwykle, aż do przesady, uprzejmych – i codzienne życie te obserwacje tylko potwierdza.

Ale nie znaczy to, że Kanada jest krainą łagodności. Uprzejmość to dziś jej znak charakterystyczny, ale nie mit założycielski. Kanada ma przecież swoją historię kolonizacji, obozów dla internowanych i szkół pełnych przemocy wobec dzieci z Pierwszych Narodów. Niesprawiedliwego traktowania kobiet i mniejszości seksualnych, dyskryminacji ze względu na kolor skóry czy płeć. To karty pełne opresji i krzywdy, zderzające stereotypowe widzenie tego kraju przez ludzi z zewnątrz.

Ale Kanada temu nie przeczy, nie zaciera – jednocześnie pracuje nad tym, by równe traktowanie i szacunek wpajać od najmłodszych lat. W efekcie uprzejmość i chęć niesienia pomocy to nie tylko znak rozpoznawczy Kanadyjczyków, ale i ich towar eksportowy. Dobre maniery i empatia pomagają temu zróżnicowanemu, mozaikowemu społeczeństwu trzymać się razem.

NA CO DZIEŃ

Już drugiego dnia po przyjeździe do Toronto zostałam zagadnięta przez portiera, czy łatwo było mi trafić na miejsce.
Przepraszam, ale nadal nie mogę połapać się w połączeniach autobusowych, dlatego tym bardziej cieszę się, że tu dotarłam – odpowiedziałam ze śmiechem.
Widzisz, pierwszego dnia narzekasz na transport i mówisz „przepraszam”. Jesteś już prawdziwą Kanadyjką! – mrugnął okiem.

Przez kolejne miesiące stykałam się z niewymuszoną, ale serdeczną uprzejmością. Ktoś poświęcił pół godziny, by przeprowadzić nas przez skomplikowane labirynty podziemnego miasta PATH, zbudowanego pod centrum Toronto, po czym odwrócił się i poszedł w przeciwną stronę. Ktoś zobaczył, że się wprowadzamy, więc zostawił na wycieraczce butelkę wina i list. Inni pomagali dźwigać wózek przez zaspy, gdy widzieli, że 25 cm porannego śniegu to za dużo dla gumowych kółek. Pomagali nieproszeni, zresztą nie tylko mnie, ale i innym rodzicom mocujących się wózkami. Innego dnia, ludzie, biorąc się pod ręce, stworzyli łańcuch, by pomóc dotrzeć na chodnik pieszym, którzy ślizgali się po oblodzonej jezdni. Potem każdy czepiał się ogrodzenia i próbował dalej iść sam.

Raz tylko mnie zrugano i dano odczuć, że przeszkadzam.
No i wlazło babsko do sklepu, zatarasowało wózkiem pół regału – usłyszałam w małej piekarni ojczystą mowę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 117

Dodaj komentarz »
  1. Ladnie opowiedziane:) pozdrowienia z Kingston:)

  2. Czytam czasami Pani wpisy, ale z mieszanymi uczuciami. Bo z jednej strony widze uproszczenia i generalizacje ktore bardziej zaciemniaja obraz niz czegos ucza o Kanadzie, ale z drugiej strony troche dyktuje to forma bloga.

    Taki bajkowy obraz jest zwyczajnie nieprawdziwy… sugerowalbym przynajmniej umiar w uzywaniu slow „nikt” i „zawsze”.

  3. Pomieszala pani tutaj przyklady autentycznej zyczliwosci (pomoc przez zaspy i przy wozkach) ze sztuczna uprzejmoscia, ktorej bardzo nie lubie w Wielkiej Brytanii. Nie znam kultury kanadyjskiej,ale w Brytanii takze na kazdym kroku slyszy sie ‚How are you?’ i ‚Sorry’.Tylko juz po paru miesiacach latwo sie zorientowac,ze Brytyjczyka w ogole nie interesuje, jak sie masz, i bynajmniej nie ma zamiaru cie przepraszac. Wprost przeciwnie, jestes dla niego wylacznie ‚bloody foreigner’ najezdzajacym jego cudowna wyspe. Naprawde preferuje polskie czy szerzej wschodnioeuropejskie chamstwo-przynajmniej ludzie szczerze mowia to co mysla i prowadza autentyczne dyskusje, nie ograniczajace sie do uwag o pogodzie i narzekaniu na prace.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jestem mile zaskoczona pani spostrzeżeniami, bo ja tam byłam pera lat i miałam dokładnie takie same odczucia. Zderzenie się z naszą rzeczywistością , szczególnie teraz jeszcze bardziej pogłębia ten kontrast.
    Ale nie mam zamiaru narzekać, bo chronię siebie i swoje wspaniale wspomnienia z Kanady. A przyjaciół i znajomych mam takich, którzy idealnie wpisaliby się w krajobraz kanadyjski.Pozdrawiam bardzo serdecznie

  6. Wypowiem sie hurtem do dwoch wpisow.
    Poprzedni: Justine i Ivanka. Po raz pierwszy, w historii Kanady, cale 150 lat 😀 , sporo ludzi na swiecie potrafi nazwac po imieniu premiera Kanady – nawet wiedza, ze to jest premier, a nie prezydent, krol, regent etc.
    W tym kontekscie wydatki na reprezentacje sa fajne.
    Oczywiscie, miekka dyplomacja jest uzasadniona, szczegolnie w kontekscie do tej pory nie rozstrzygnietego zagadnienia: kto jest numero duo w Bialym Domu: Ivanka, czy jej maz.
    Jednak, po drugie, osobiscie mam powazne zastrzezenia co do polityki RH J. Trudeau. Zamiast, nie chce napisac – bez wazeliny – prob przypodobania sie prezydentowi T, powinien rozwinac skuteczniejsze porozumienie, przede wszystkim z prezydentem Enrique Peña Nieto, oraz z innymi czlonkami ukladu wokol Pacyfiku.
    Po trzecie, Kanada podpisala CETA. Pomimo potegi gospodarczej reprezentowanej przez USA, Ameryka teraz musi zaczynac sie liczyc reszta swiata.
    Po czwarte, a propos kto tu rzadzi: Uklady USA – Chiny (inwestycja 400 M$ banku w interes zarzadzany przez Kushnera https://in.finance.yahoo.com/news/chinese-firm-invests-400-million-201013980.html) sa tak zawiklane, ze prezydentowi T trudno bedzie sie z tego wylgac.

    @ snakeinweb dlaczego padla reforma wyborow? Powodow jest kilka – w moim zrozumieniu.
    Po pierwsze: malo wiele Kanadyjczykow zna i rozumie nasz system wyborczy.
    Po drugie: liczba ludzi glosujacych wskazuje na znikome zainteresowanie problemem 35%?
    Po trzecie, a moze po pierwsze: pani minister/ ministra, ktorej zlecono reforme, wykazala sie mala (jesli w ogole jakakolwiek) znajomoscia systemu wyborczego i jego brakow w Kanadzie.
    Po czwarte: obecny system wyborczy mocno popiera partie u wladzy. Jak wygral to poco zmieniac?
    Po piate: snake: “Cenie Pani obrazki z Kanady, o ile sa rzeczywistym obrazem Kanady…” Rzeczywisty obrazek – moze ? – mozna oddac Ksiestwa Monaco. Kanada jest federacja obejmujaca obszar wiekszy niz Europa.
    Czy mozna powiedziec, ze istnieje obrazek Polski? Bezrobocie i ubostwo na Podlasiu i bogactwo w Warszawie?

  7. To jest właśnie to co nas odróżnia od „zachodu” – umiejętność współżycia i kultura osobista. A nauczenie się tego zabiera lata.
    PS. Największe prawdopodobieństwo że ktoś cię zwymyśla jast na parkingu przed sklepem polonijnym.

  8. A cukiereczki toffee zamiast deszczu spadaja na Kanade za dobre zachowanie.
    Sz.P. Autorko,
    Jak dlugo pani mieszka w Kanadzie, czy wstaje pani bardzo rano i leci do pracy, w ilu prowincjach juz zdolala pani byc rezydentka, czy yoga jest lepsza od Hegel’a, etc., etc., etc.

  9. @schwarzerpeter
    Dziękuję za własne uwagi. Odebrałem.

    Co do ad2. To nie rozumiem tego zdania i tych 35%. Według wiki w ostatnich wyborach w Kanadzie frekwencja wyniosła blisko 70% co uważam za wynik znakomity w anglosaskim większościowym systemie wyborczym. W Polsce można o takiej frekwencji tylko pomarzyć. Po za tym frekwencja nie jest miernikiem jakości demokracji. W PRL-u frekwencja wynosiła 97%, co nie oznacza, że ludzie mieli wybór i demokracja była lepsza.

    Co do ad5. to była to aluzja i nawiązanie do historii na tym blogu, skierowana w zasadzie tylko do Gospodyni bloga. Chodziło o momentami trochę nadmierne mieszanie publicystyki „reporterskiej” z Kanady z publicystyką „fajterską” w stylu wschodnim na potrzeby lokalne. Nawet w tym wpisie w ostatnim akapicie pojawiła się śladowo i niepotrzebnie ta ryska nawiązująca do mowy ojczystej. Chociaż to mieszanie rozumiem, bo jest to trochę w naturze emigrantów, to myślę, że wyraźniejsze oddzielenie obu form publicystyki byłaby zyskiem dla każdej z nich..

    Co do reszty, to systemy wyborcze są materią dość szczególną, której tutaj raczej nie poruszymy. Powiem tylko krótko, że systemy wyborcze są z jednej strony „wyższą matematyką” a raczej bardzo złożonym splotem wielu „wyższych nauk i dziedzin” i trzeba to uwzględnić przy wprowadzaniu systemów wyborczych na danym terytorium. Tego poziomu nie mogą i nie muszą wszyscy w pełni rozumieć. Z drugiej strony systemy wyborcze są podstawowym środkiem partycypacji obywatelskiej w życiu państwa, muszą spełniać kilka podstawowych i prostych warunków i być na tym poziomie dobrze przez obywateli zrozumiane. Bo inaczej tracą swoją funkcję i sens (jak w Polsce). Jeśli na tym poziomie systemy nie są zrozumiałe i nie toczy się na ten temat powszechnych dyskusji, to jest źle. Jak nie rozumieją tego ministry to już jest katastrofalnie źle.

    Kanada ma system najprostszy z możliwych, na oby poziomach najłatwiej zrozumiały. Nie sądzę, aby Kanadyjczycy zwłaszcza w tym drugim poziomie go nie rozumieli. Może to jest właśnie jedna z przyczyn wycofania się z zamiarów reformy. Ludzie wolą coś jak kij prostego, naturalnego, co dobrze znają i nie chcą tego zmieniać na nie wiadomo co, nie wiadomo skąd i nie wiadomo z czymś. Taki efekt miał również miejsce w Wielkiej Brytanii, kiedy próbowano zmienić ich klasyczny system. Ogromna większość obywateli opowiedziała się za pozostawieniem systemu znanego i najprostszego i nie wprowadzaniem rachunkowo-wyborczych eksperymentów.

  10. Takie właśnie podejscie jakie reprezentuje @zły – który nie rozumie form grzecznościowych – jest powodem że nazywają nas „bloody foreigner”. (…)

  11. Szanowna Pani Joanna

    Pisze Pani jak dziecko ktore w niedziele rodzice zabrali do sklepu z cukierkami. Zapomina Pani calkiem o brutalnej biologicznosci ludzkiej egzystencji ktora rzadzi zachowaniem czlowieka w Kanadzie, Afganistanie i w Polsce. Wystarczy taki eksperyment myslowy jak pozar na piatym pietrze w budynku dwudziestopietrowym aby pozbyc sie zludzen nawet tych kanadyjskich i zdac sobie sprawe z otaczajacej nas rzeczywistosci.

    Slawomirski

  12. Nie za bardzo rozumiem tych zarzutow pod adresem autorki- przeciez sie nie kryje z tym, ze dopiero poznaje Kanade. A sztuczna uprzejmosc wole o wiele bardziej od wschodnioeuropejskiego chamstwa, ktore tylko generuje agresje i zly humor. Pomijam juz polska wrogosc do kazdego, kto wyglada inaczej czy ma akcent ( w Polsce i na swiecie). Nie moge sie nadziwic, ze Polacy w UK sa takimi ksenofobami, kiedy jednoczesnie czerpia zyski z polityki tolerancji tego kraju. Bardzo ladnie podsumowal to observer, nauczenie sie umiejetnosci wpolzycia zabiera lata- i przede wszystkim dzieki tolerancji i miedzykulturowemu zrozumieniu innych. Nigdzie nie jest idealnie- w Kanadzie oczywiscie tez, ale ten blog czesto mi przypomina, za co Kanade lubie.

  13. Trafne spostrzezenia, ale prosze sie nie dac „nabrac”!

    Kanadyjska „uprzejmosc” to podstawowy element kultury biznesowej, i mily rezultat totalnej komercjalizacji zycia:

    W pracy naprawde trzeba sie tu starac, bo pracodawca ma prawo zwolnic (wypowiedzenie czesto do konca biezacego tygodnia) bez podania powodu. Widziala juz Pani w pracy kogos, komu powiedziano „you are fired”?

    Uprzejmosc wszystko swietnie sprzedaje- sporo kanadyjczykow jest zadluzonych po uszy!

    Bez super referencji trudno o jakiekolwiek sensowne zatrudnienie, wiec kazdy sie o nie stara jak moze, co stalo sie norma spoleczna.

    Indianie z przyjemnoscia i bez wdawanie sie w szczegoly podpisywali umowy zakupu ziem zafascynowani uprzejmoscia wodzow przybylych bialych plemion. Prosze pamietac przy podpisywaniu umowy kredytowej na zakup domu w Toronto!

    Polecam Harvard Business Review:
    https://hbr.org/2014/05/one-reason-cross-cultural-small-talk-is-so-tricky

  14. Reakcja rodaka – niegrzecznie zwracającego uwagę – może przesadzona, ale oparta na doświadczeniu. Mało komu z innych „cywilizowanych” nacji (nie wyobrażam sobie np. Japończyka) przyjdzie do głowy zatarasować przejście, autem wjechać na trawnik lub zająć dwa miejsca, głośno nawoływać się w sklepie itd. itp. a Polakowi jak najbardziej. Może musi manifestować swoją „wolność”… – nie używając przy tym rozumu i nie grzesząc empatią wobec innych. Przez lata wszelkie ograniczenia były interpretowane jako wsteczne. A i dzisiaj są tacy, którzy wmawiają: Twoja wolność najważniejsza, nie musisz sie już z nikim liczyć, masz prawo… No to jest jak jest.

  15. Mieszkam od ponad dwudzestu lat na Alasce i mam bardzo podobne spostrzezenia. Pamietam jakim szokiem dla mnie, swiezo przybylej, bylo zachowanie kierowcy miejskiego autobusu. Nie tylko spokojnie poczekal na mnie biegnaca,nieco spozniona, ale, gdy dowiedzial sie dokad zmierzam, zatrzymal sie najblizej tego miejsca bez wzgledu na fakt, ze nie byl to przystanek autobusowy. Takich przykladow moge przytaczac bez liku.
    Spokojne mijanie sie w sklepie dajac ” personal space” nastepnej osobie to norma. Podobnie jak w Kanadzie blizsi i dalsi znajomi pozdrawiaja sie zdawkowym ” jak sie czujesz?” na ktore to pytanie odpowiada sie zwiezle i idzie sie dalej. I nawet jesli @zly odbiera to jako „sztuczna uprzejmosc” ja cenie sobie usmiech, ktory temu pytaniu towarzyszy.
    @maciekplacek Ludzie tu pracuja tez wiele godzin dziennie, czesto dorabiaja wieczorem, maja duze rodziny, gotuja, rozjezdzaja sie rozne zajecia dla dzieci. Polacy nie sa najbardziej zapracowanym narodem na swiecie. I nie sa uprzejmi. Czesto sie zastanawiam z czego sie bierze polskie poczucie wyzszosci wobec innych nacji i kultur.

  16. Niejaki „zły” lepiej się czuje w towarzystwie, w którym prostak nie udaje kogoś lepszego mówiąc ogólniei jak ma puszczać wiatry przy stole to lepiej niech to robi, bo w przeciwnym razie nie byłby sobą.
    Niestety taka postawa jest bardzo powszechna wśród Polaków zagranicą, a to jest po po prostu zwykłym brakiem kultury i wychowania. Nikt nie jest naiwny i może pidejrzewać, że pod maską przyjemniaczka może być nie-przyjemniaczek, ale jeśli ten „nie-przyjemniaczek” grzecznie mówi mi „dzeń dobry” i służy radą nawet w drobnej sprawie to świat jest trochę lepszy.
    Jeszcze inaczej. Wolę ludzi grzecznych, czystych i miłych nawet jeśli miałby to być gwałt na ich prawdziwej naturze.

  17. Tekst jest wybitnie Ontario-oriented, trzeba jednak troche pomieszkac tu i tam pomiedzy jednym oceanem a drugim i trzecim zeby moc uczciwie pisac jakies podsumowania o Kanadyjczykach.
    I jeszcze „2 slowa” do Schwarzerpeter: moze nie pamietasz a moze bylas/byles za mlody zeby doswiadczyc, ale zapewniam Cie jak najuczciwiej, ze imie, oba imiona i nazwisko ojca naszego obecnego premiera bardzo duzo ludzi na swiecie znalo, wymawialo i szanowalo zeby juz nie wspomniec o premierze, ktory otrzymal pokojowa nagrode Nobla w 1957 roku, ktory tez w owym czasie byl mocno rozpoznawalny!

  18. … Raz tylko mnie zrugano i dano odczuć, że przeszkadzam.
    – No i wlazło babsko do sklepu, zatarasowało wózkiem pół regału – usłyszałam w małej piekarni ojczystą mowę….

    Ojczysta mowe do ojczystego zachowania sie bez uwazania, ze inni tez moga chciec cos dostac z tego regalu.

    Kanada nie jest cukierkowa, no moze z wyjatkiem PEI, czyli wysepki od Ani z zielonymi wzgorzami. Niewatpliwie ludzie sa tutaj uczynni, nie ma wscibstwa takiego jak jest w naszej ojczyznie, nikt sie nie pyta przy pierwszym spotkaniu: ile zarabiasz?, itd. Ale z drugiej strony w duzych metropoliach jak Toronto, Montreal czy Vancouver na uprzejmosci w godzinach rannych nie mozna liczyc. I nie ma znaczenia czy jedziesz samochodem czy subway-em. Jeszcze bardziej uprzemi ludzie sa na preriach gdzie nikomu sie nie spieszy.

    Nie mozna jednak zrobic „urawnilowki” bo sa ludzie zyczliwi i sa tacy ktorym immigranci przeszkadzaja.

    Canada, Eh?

  19. @Autorka
    🙂

  20. Uprzejmosc – rzeczywista, czy na pokaz?
    W Kanadzie wyladowalismy na studiach doktoranckich w Windsor, ON. Miasto (wtedy ok 200 000 ludnosci) glownie robotnicze (montownie samochodow), oraz uniwersytet – studenci i pracownicy. Zamieszkalismy blisko uniwersytetu i nie zajelo wiele czasu, kiedy poznalismy sporo sasiadow. To byla rzeczywista uprzejmosc – zapraszali nas do siebie, przychodzili do nas, pomagali nam z wlasnej inicjatywy. Z niektorymi mamy kontakt do tej pory – po przeszlo 40 latach.
    Na ulicy na ktorej teraz mieszkamy (40 domow) znamy ze dwadzescia rodzin, przyjaznimy sie pewnie z piecioma. Ludzie usmiechaja sie do siebie i czesto mowi sie hi.
    Oczywiscie, ze zdarza sie slyszec zdawkowe how are you, nie ma co do tego watpliwosci.
    Kiedy indziej zdarzyla sie nam nastepujaca historia. Wyladowalismy w malym miasteczku, z ktorego zaczynala sie nasza trasa splywu canoe. Nie mielismy samochodu i canoe trzeba bylo z wypozyczalni dowiezc do jeziora. Facet w wypozyczalni powiedzial, zeby wyjsc na ulice, zamachac reka na przejezdzajaca ciezarowke (pick-up) i poproscic o podwozke. Rzeczwiscie od razu ktos sie zatrzymal – oczywiscie lodke podrzuci i oczywiscie przyjedzie po nas po tygodniu, aby lodke odstawic do wypozyczalni. Nie chcial tylko powiedziec ile wezmie za usluge – dogadamy sie w drodze powrotnej. Wtedy liczylismy sie z kazdym groszem, ale co bylo robic. Po tygodniu czekal na nas na brzegu, odstawilismy canoe no i teraz: ile sie nalezy. Cena jak sie okazalo, byla niezwykla: musimy isc z nim do baru na piwo – ktore on nam postawi – i pogadac, bo w takim miasteczku, sami rozumiecie, znalezc kogos nieznajomego do pogaduszki to jest rzadkosc, a jeszcze na dodatek z takim jak nasz akcentem! Na pewno na prowincji ludzie sa sklonniejsi do okazania bezinteresownej pomocy.
    Natomiast kiedy mieszkalismy w Korei, ludzie byli bardzo grzeczni i uprzejmi, ale do przyjazni zupelnie nieskorzy.

  21. Droga Pani. Gratulacje za nagrody (mimo tak delikatnego wieku w doswiadczeniach dziennikarskich).
    Wybaczy Pani ale, wydaje mi sie ze, porwanie sie na taki temat (…wymagajacy doswiadczenia w srodowisku, poznania niuansow kulturowych, codziennego przebywania w otoczeniu ludzi z tak wielu kultur, poziomow intelektualnych i edukacji, roznic religijnych, tradycji i wielu innych aspektow socioligicznych…) wydaje mi sie spalony w samej idei na napisanie tego artykulu. Mieszkam w tym wspanialym kraju ponad 30 lat, to 1/6 istnienia Kanady, traktowanie takiego tematu w kilu zdaniach, moze przyniesc tylko „niezrozumienie” tematu. „Sorry, czyli legendarna kanadyjska uprzejmość” jest typowym podejsciem redneck from south… czyli nie trafila Pani w temat lub ktos Pania w to to „wprowadzil”…radze uwazac Pozdrowienia

  22. Brak kultury osobistej i ogłady jest typowy dla obecnej pszenno-buraczanej fali polskiej emigracji na zachód. Polacy po zwrocie grzecznościowym How are you? zaczynają opowiadać swoje bolączki, pewnie dlatego że nigdy tych form nie używali a @ zły najpewniej powiedziałby FO.
    Gorsze źe ten brak kultury pokazuje rząd – Beata Szydło niejako pokazała środkowy palec EU, nie uznając wyboru Tuska. Zachód widzi nas jako prostaków i złodzejaszków (Niemcy), – bo tacy jesteśmy. Przepraszam te inne kilka procent.
    PS. Widzę że trudno jest zrozumieć Polakowi jak można być uprzejmy bezinteresownie. A te odnośniki do Afganistanu lub „typowym podejściem redneck” – żenada.

  23. Współczesna Kanada to klasyczne multi-kulti. Pracuję od 25-ciu lat w firmie w Montrealu zatrudniajacej wielu inżynierow. W ’mojej’ grupie jest ich okolo 30-tki, a w tym : Portugalczyk, siedmiu Francuzów, Hiszpanka, Hindus, trzech Chińczyków, Rosjanka, Anglik, Brazylijczyk no i Polak. I jak tu sie doszukiwac typowo- kanadyjskich zachowań ?

  24. @kilo
    Nie,to ty nie rozumiesz,ze owe formy pseudogrzecznosciowe sluza tylko maskowaniu chamstwa i pogardy.
    @aglaja99
    ‚wrogosc do kazdego, kto wyglada inaczej czy ma akcent ( w Polsce i na swiecie).’
    To nie jest polskie podejscie,tylko brytyjskie, szerzej anglosaskie (Trump przykladem). Nie wiem,gdzie dostrzegasz owa ‚polityke tolerancji’. Pamietaj, Londyn to nie cala Anglia, a opcja Brexitu zwyciezyla nie bez powodu. Wszak cale referendum odbywalo sie pod haslem ‚Wychodzimy z Unii, zeby moc wyrzucic imigrantow z kraju’.

  25. @elabart
    Dziękuję za dobre słowo! 🙂 Bardzo trafnie Pani pisze o znajomych, którzy pasowaliby do kanadyjskiej rzeczywistości. Dla mnie Kanada nie jest tylko geograficzną krainą, ale rodzajem eksperymentu społeczego. Wiele tutejszych rozwiazań dałoby się z powodzeniem przenosić w inne miejsca. Bo i w Polsce jest przestrzeń na wspólnie działające sąsiedzkie środowiska, grupy wsparcia, tolerancję i otwartość. Urzekająca jest tu nie tylko przyroda, ale i filozofia. Mam nadzieję, że Pani wspomnienia są ciagle żywe i osładzają rzeczywistość. Pozdrowienia!

  26. @zly
    Dla Pana to „sztuczna uprzejmość”, dla innych „kultura bycia”. Trudno mieć złudzenia, że kurtuazyjne „przepraszam”, które słyszy się na każdym kroku w Kanadzie (i w Wielkiej Brytanii), jest motywowane poczuciem winy za popełnioną niezręczność. Nie znaczy to jednak, że nie warto dbać o grzecznościowe formy, to ułatwia – i uprzyjemnia – codzienne współżycie, zwłaszcza w tak zróżnicowanym społeczeństwie. Pozdrowienia!


    @Libr76

    Niestety, formuła bloga oznacza pewne uproszczenia i uogólnienia. Ale zawsze teksty są pełne odesłań do innych, wartościowych publikacji, gdzie ciekawy czytelnik znajdzie pogłębioną lekturę. Myślę, że to dobry kompromis – autorskie spojrzenie, ale uzupełnione linkami do oryginalnych, kanadyjskich źródeł. A, i dziękuję za uwagę o kwantyfikatorach. Pozdrowienia!

  27. @Jarecki32
    Przypominają mi się słowa Trudeau seniora: „There is no such thing as a model or ideal Canadian. What could be more absurd than the concept of an „all Canadian” boy or girl? A society which emphasizes uniformity is one which creates intolerance and hate.” Jednak, jeśli szukać wspólnego mianownika w tym zróżnicowanym, wielokulturowym kraju, to jest nim właśnie szacunek (i wypływająca zeń uprzejmość). Pozdrowienia!

  28. @Slawomirski i @Maciekplacek
    O matko, nie widzę sprzeczności między „butalną biologicznością ludzkiej egzystencji” a dobrymi manierami. Co ma jedno do drugiego?
    Zapewniam Panów, że nie „spadają tu cukiereczki” z nieba – ale czy to znaczy, że trzeba wszystko i wszystkich w okół dezawuować? Poza tym, różnica w poziomie kapitału społecznego tu i tam jest ogromna. Dlaczego nie pisać o tym, że ktoś radzi sobie lepiej, niż my?

  29. @aglaja99, @observer – dziękuję Państwu za dobre słowo. cieszę się, że nie ja jedna mam krytyczne zapatrywania na różnice między polską emigracją a gospodarzami. zastanawia mnie też prawidłowość, że ludzie, którzy budują wokół siebie środowisko otwarte, pomocne i życzliwe, sami do takich środowisk także trafiają. ci, którzy bywają podejrzliwi, zazdrośni i nastawieni na nie, sami nadzwyczaj często są traktowani właśnie w ten sposób. pozdrowienia!

  30. @Wojtek
    Dziękuję za komentarz i linka. Wie Pan, warto też pamiętać, że ktoś, kto jest przyjazny i życzliwie się odnosi do innych, wcale nie musi być naszym przyjacielem czy sojusznikiem (czy to w pracy, czy w autobusie). Ale to akurat nie tylko kanadyjska lekcja. Co do zadłużenia ma Pan oczywiście rację – ale warto też dodać, że Kanadyjczycy poza uprzejmością, słyną też z asertywności. Szczerość jest tu bardzo w cenie – trochę inne niż w Polsce rozumienie kurtuazji. Pozdrowienia!

  31. @fairbanks – bo to obserwacje lokalne, ale jednak bardzo uniwersalne. cieszę się, że zaznała Pani tyle życzliwości! 🙂
    @because – no jest, nie kryję tego, że patrzę z perspektywy wybrzeża Ontario. ale jeśli spojrzeć na demografię GTA, to warto spoglądać na przemiany społeczne właśnie z tej perspektywy. pozdrowienia!

  32. @RodzTM – Nie mam zwyczaju się usprawiedliwiać, ale byliśmy wówczas w piekarni we dwoje – tylko pan w czarnym płaszczu i ja, z dziecięcym wózkiem. Poza nami było pusto. Pan mógłby śmiało zrobić zakupy z drugiej strony regału, albo sięgnąć ponad wózek. Jeśliby mu się spieszyło – a nie wygladało na to, bo chciał sobie pogadać z ekspedientką o tym, że niemieccy eksporterzy zalewają kapustę octem, zamiast ją kisić i takim byle czym skarmiają Polaków w Kanadzie – więc gdyby mu się spieszyło, mógłby mnie po porostu poprosić, bym przesunęła wózek o pół metra. Nie wiem, jakie Pan ma doświadczenia z robieniem zakupów w towarzystwie wózka – zapewniam Pana, że nie jest łatwo, zwłaszcza zimą 🙂 pozdrowienia!

  33. @schwarzerpeter – ale historia! i jak Pan wytrzymuje w tej cukierkowej rzeczywistości, gdzie sąsiedzi pozdrawiają się i wspierają? 🙂 daje Pan radę? 🙂 pozdrowienia!

  34. @Mundecio – dziękuję. robię, co mogę, by poznawać niuanse kuluturowe, na co dzień przebywam w otoczeniu ludzi z bardzo różnych światów i kultur, religii i tradycjji, ale zawsze można robić to lepiej. chyba jednak trafiłam w temat – proszę spojrzeć na komentarze. pozdrowienia!

  35. Mila pani fairbanks,
    Zapraszam pania do wielkich metropoli takich jak NYC, LA, Washington, Chicago, Philly w godzinach szczytu by zaznala pani uprzejmosci w subway (metro), w autobusach, na autostradach, etc.
    Mila pani, my Polacy nie jestesmy mniej uprzejmi od innych nacji, wystarczy pobyc we Francji, Niemczech, nawet u Czechow.
    Nie odroznia pani dwoch fundamentalnych pojec jakie sa w uzyciu nie tylko w Fairbanks, ale i w Honolulu.
    „Being nice” oraz „being kind”.
    To be nice jest wbijane w domu, w szkole po to by Johnny and Jeanne mogli znalezc prace np. w Customer Service in Walmart.
    Natomiast „being kind”, tego nie mozna sie nauczyc. It’s a gift.
    Do you understand what I am trying to convey?

  36. obserwator;
    „Brak kultury osobistej i ogłady jest typowy dla obecnej pszenno-buraczanej fali polskiej emigracji na zachód. Polacy po zwrocie grzecznościowym How are you? zaczynają opowiadać… blah, blah, …”
    Obserwatorze bystry, czy znasz takie powiedzenie:
    It takes one to know one !
    Ja nie bedac tak bystrym nie zdarzylo mi sie byc swiadkiem by po grzecznosciowym „How you doing” uslyszec od „pszenno-buraczanej fali polskiej emigracji” … bolaczki.
    Obserwator rownie bystro przeszedl od „pszenno-buraczanej fali polskiej emigracji” do wladz Rz.P. i srodkowego palca.
    Have you visited your proctologist lately?
    P.S. Spedzilem troche czasu w „redneck states”; from Arkansas to Georgia, ale nic nie wiem o odnosnikach do Afganistanu. Explain it.

    Witold;
    „Niejaki „zły” lepiej się czuje w towarzystwie, w którym prostak nie udaje kogoś lepszego mówiąc ogólniei jak ma puszczać wiatry ….Niestety taka postawa jest bardzo powszechna wśród Polaków zagranicą,… „.
    Nastepny bystry obserwator.
    Witoldzie, ze zapytam; czy prowadziles/prowadzisz badania antropologiczne nad „powszechnymi zachowaniami Polakow zagranica”? And again; It takes one to know one!
    Wreszcie, powiedzcie panowie, a ile to tysiecy Polakow (pszenno-buraczanej fali emigracji) panowie poznali i w ilu krajach.
    Inquiring minds want to know.

  37. Joanna Gierak-Onoszko
    22 marca o godz. 17:03

    Szanowna Pani Joanna

    Dobrymi checiami i manierami sa wybrukowane wszystkie ulice swiata. Nawet ta na ktorej Szanowan Pani mieszka. Zalatwianie kogos w bialych rekawiczkach jest dziedzictwem po naszych dobrze wychowanych przodkach. Prosze nadal prowadzic swoja kanadyjska narracje bo odpowiada mi ona bardziej niz ta polska znad Wisly. Radze jednak trzymac sie z dala od fanatykow roznej masci nawet tych kanadyjskich.

    Slawomirski

  38. @observer, @Witold
    Za to u was widac kompleksy chlopa wychodzacego ze wsi. Sami nalezycie do owej pszenno-buraczanej emigracji i zachowujecie sie nie lepiej od nich.

    @Joanna Gierak-Onoszko
    Ja nie twierdze,ze nie nalezy dbac o grzecznosciowe formy, ja po prostu zauwazam, ze owa sztuczna anglosaska uprzejmosc w zadnej mierze nie jest zaleta i nie swiadczy o tym,ze Anglosasi sa bardziej zyczliwi i kulturalni od Slowian.Powtarzam,nie znam stosunkow kanadyjskich, znam brytyjskie i troche amerykanskie,z racji krotkiego pobytu w Stanach. Amerykanska serdecznosc wydaje mi sie bardziej autentyczna, brytyjska jest po prostu falszywa. Z prawdziwa,autentyczna zyczliwoscia spotykalem sie chyba najczesciej na Ukrainie i w ameryce Lacinskiej,choc ani Ukraincy ani Latynosi nie wykrzykuja ‚sorry’ za kazdym razem, gdy ktos nadepnie im na noge.

  39. Cóż to za dziwaczny kraj

  40. Chyba sobie odpuszczę komentowanie czegokolwiek na polskich blogach.
    Wystarczy napisać swój komentarz lub mieć inne zdanie żeby kogoś sprowokować do personalnego ataku. Nie dyskusji, próby wyjaśnienia czy uzgodnienia ale ataku. Polacy nie potrafią dyskutować, to fakt.

  41. Moje spostrzezenia i komentarze odnosza sie do mojej okreslonej sytuacji. Ludzie sa uprzejmi i pomagaja sobie. Rozumiem, ze nie odnosi to sie do calej Kanady, tylko do jakiejs czesci – i mozna zastanawiac sie do jakiej – do jakich okolic, do jakiej spolecznosci. Ja akurat ladowalem wlasnie w takich dzielnicach, wsrod takich ludzi i o tylko tym pisze. Jeszcze dwa przyklady.
    Przyjechala do nas wnuczka. Tak sie zlozylo, ze zona wyladowala w szpitalu i poszlismy ja odwiedzic. To byl dla niej szok – na korzysc! – jak wyglada szpital w Toronto w porownaniu zeo szpitalem w Warszawie. Lekarze i pielegniarki usmiechnieci, rozmawiaja z pacjentami. Akurat – co za pech – druga babcia byla w szpitalu w Warszawie – stad porownanie. A w drodze do szpitala (samochodem) – dziadku, ten facet cie wpuscil? Niemozliwe, w Warszawie by tylko zatrabil! A poco sie zatrzymujesz, zeby przepuscic te pania, ktora przechodzi przez ulice w nieprawidlowym miejscu?
    Oczywiscie, ze istnieja inne zjawiska. W ciagu ostatnich paru lat obserwujemy w Toronto ogromny wzrost strzelaniny na ulicach. 😯 Domyslam sie, ze uczestnicy nie wymieniaja uprzejmosci, tylko usiluja sobie zaszkodzic.
    Od paru lat ciagna sie niekonczace procesy panow w wojsku i w policji, ktorzy najwyrazniej robili paniom cos wiecej, niz prawienie duserow.
    Ale nasi znajomi glownie dzialaja w tych cukierkowych (toffee?) okolicznosciach, ktore, nawet jesli sa tylko zdawkowe, bardzo ulatwiaja zycie, nie zdzieraja nerwow i zdrowia.
    Jak dalece mozna snuc uogolnienia? Kwestia gustu i nastawienia. Jedni chca widziec czarne, inni biale.

    A propos rezerwatow indianskich. Pojawia sie tu wiele aluzji, sugerujacych, ze gorzej tylko bylo w lagrach. Status Indian w Kanadzie jest skomplikowany i przede wszystkim niejednorodny. Rezerwaty dzialaja na roznych zasadach. Rozne szczepy zawieraly rozne traktaty z rzadem kanadyjskim. Ostatecznie niektore wyladowaly na pustkowiu, ale inne prosperuja i dzialaja tak dobrze (kasyna, stacje benzynowe zwolnione z podatku, turystyka), ze ludzie usiluja za wszelka cene wygrzebac sobie indianskich przodkow, aby dostac “First Nations People status” ( (“Indigenous” placa inne podatki, bynajmniej nie wyzsze niz reszta). Ostatnio znowu byly w sadzie przepychanki, bo sad oddalil roszczenia ilus tam setek, czy nawet tysiecy ludzi. Jest wielu odpowiedzialnych za problemy istniejace w niektorych. Poprzedni Minister of Indigenous and Northern Affairs nie mial pojecia co sie dzieje w podleglym mu resorcie; na dodatek wydawal mocno kontrowersyjne wypowiedzi. Do tego dochodzi korupcja, przekrety wsrod wodzow plemiennych (co i raz wychodzi na jaw, ze taki czy inny wodz ma milionowe wille na Florydzie, a jego szczep nie ma pieniedzy na elektrycznosc).
    W moim przekonaniu, sytuacja Indian nie poprawi sie, dopoki bedzie istnial swoisty apartheid – rozni obywatele Kanady maja rozne prawa i przywileje.

    @ snakeinweb Nie pamietam skad sie wzielo 35% – rzeczywiscie, bylo 68%. “Kanada ma system najprostszy z mozliwych” i niezle dzialajacy. To jest prawda w przypadku DWOCH partii. Obecnie w Kanadzie sa trzy partie (na szczeblu federalnym) i sprawa reprezentacji (przy niemal rowno rozdzielonych glosach w okregu) komplikuje sie (In the last two elections, our outdated voting system allowed a party to win 100% of the power with just 39% of the vote. As a result, millions of votes effectively didn’t count and too many Canadian voices aren’t heard in Ottawa. – ze strony internetowej NDP). Tak czy inaczej, NDP twierdzi, ze zakonczenie tej historii nie lezy w gestii osobistej decyzji premiera, ale musi przejsc przez Parlament.

    @ because: schwarzerpeter jest to jest TEN typek z talii kart, ktorego nikt nie lubi 😉
    Pamietam premierow Kanady od P. Trudeau (od pierwszej kadencji), bo wtedy przyjechalismy do Kanady. Nagroda Nobla dla L. B. Pearsona w 1957 r przeszla w Polsce bez echa – nie pamietam, abym cos o tym slyszal na lekcjach “Nauka o Polsce i Swiecie Wspolczesnym” – a byl taki przedmiot! Trudno jest porownywac rozglos obecnych osobistosci z tymi sprzed pol wieku, przede wszystkim na skutek roznicy w zasiegu mass mediow – kiedys gazety i telewizja – teraz internet i social media. Glownie chodzilo mi o S. Harpera w porownaniu do J. Trudeau.

    @ Wojtek “pracodawca ma prawo zwolnic (wypowiedzenie czesto do konca biezacego tygodnia) bez podania powodu. Widziala juz Pani w pracy kogos, komu powiedziano „you are fired”?” Nie do konca. Termin wypowiedzenia i odszkodowanie sa uregulowane przepisami. A etyka pracy? Slyszalem od kolegow po fachu w Polsce “gdyby mi tyle placili co tobie, to tez bym zasuwal”.

    PS Nawiazujac do tytulu wpisu. Nie pamietam, czy to bylo na Oscarach, czy Golden Globe: ktos powiedzial, ze wszyscy aktorzy hollywoodzcy sa nadetymi gburami, no, moze z wyjatkiem milego R. Goslinga, ale ten sie liczy, bo jest Kanadyjczykiem. 🙂
    PS2 Komando w Oswiecimiu dajace najwieksza szanse na przezycie nazywalo sie – Kanada. Kazdy wiezien chcial sie tam dostac.

  42. Dear observer,
    Develop a good habit to speak, write only on your own behalf, only on topics you have an explicit knowledge.
    Don’t assume, don’t be judgmental, don’t be pszenno-buraczany, etc., in other words, be nice.
    „Polacy nie potrafią dyskutować, to fakt.”
    You are unequivocally right and you are a primary example!

    Klaniam sie Sz. P. Gierak-Onoszko i dziekuje za goscine.

  43. @observer
    Dlaczego komentujesz na polskich blogach,skoro Polakow nie lubisz i nie chcesz nim byc?Nie spotkalem sie z czyms takim wsrod innych nacji.

  44. @maciekplacek. Wejdź do Lidla w Horley. A jeśli nie jesteś pewny, czy wszechobecne polskie bluzgi, to bluzgi, możesz np wnioskować o powołanie komisji naukowej, podobnej do „smoleńskiej”. Sprawa jest przecież wagi państwowej…

  45. A ja mieszkam w Kanadzie juz lat 4o, przeszlam na zasluzona emeryture. Przepracowalam tu wiele lat od pozycji gosposi ( z wyksztalcenia jestem inzynierem mechanikiem). Szczesliwie zalapalam sie na kurs AUTOcad dla kobiet inzynierow i przepchalam sie do pozycji inzyniera. Nie bylo latwo. Ale potwierdzam co napisala autorka. Obiecuje jesli postawi przed soba cel, to gwarantuje ze ten cel osiagnie. Trzeba byc upartym i konsekwentnym, czego serdecznie Pani zycze.
    Potwierdzam ze ta angielska i kanadyjska „serdecznosc” to poprosu dobre maniery, ktorych wielu tu komentujacych nie wysnioslo z domu. Nalezy pamietac ze calkiem do niedawna 80% to bylo chlopstwo panszczyzniane i 20% to my szlachta. Co niedawno potwierdzil prof. Mikolajko. I to powod dla ktorego pisowska ciemnota pcha sie w objecia Putina. Tez z krancowym chamstwem zetknelam sie przed palacem Namiestnikowskim, gdzie urzeduje „namiestnik” zwany dlugopisem.
    Nikt nie wmawia nam ze w stolicach krajow panuja nienaganne maniery bo tam sie spotyka mieszanka kolorow, w przeciwienstwie do W-wy gdzie Polactwo prezentuje wysyp wyjatkowo brzydkiej rasy chlopow. A kroluja piekne kobiety. No coz z 20% szlachty zostaly resztki z okazji rozbiorow, okupacji, powstan, Kozielska. Wiadomo gineli najlepsi. Zostaly piekne kobiece geny.

  46. @schwarzerpeter
    bardzo dziękuję Panu za ten wpis. i cieszę się, że czytelnicy mogą dzięki temu mieć obraz poszerzony o obserwacje innych Polaków mieszkających w Kanadzie!
    jeden tylko komentarz – „Kanada” w Auschwitz to była przede wszystkim sortownia rzeczy zagrabionych ludziom, którzy docierali w transportach do obozu. pełna kosztowności, ale przede wszystkim dobrych butów i ubrań, była Ziemią Obiecaną dla tych, którzy mogli tam pracować. odkąd tu po maturze dowiedziałam się o tej nazwie w kontekście obozu, nie mogę pozbyć się tego skojarzenia (mimo łopoczącej na każdym kroku flagi z czerwonym liściem). pozdrawiam Pana bardzo serdecznie!
    http://www.yadvashem.org/yv/en/exhibitions/album_auschwitz/kanada.asp

  47. @schwarzerpeter

    „A propos rezerwatow indianskich. Pojawia sie tu wiele aluzji, sugerujacych, ze gorzej tylko bylo w lagrach.”

    Patrzac na te problemy z innej strony. Mniej wiecej w polowie lat 80-tych ktores z plemion indianskich w Kanadzie zaprosilo do siebie grupe dziennikarzy z Poludniowej Afryki – mieli zapoznac sie z warunkami zycia zapraszajacych. Dziennikarze wrocili wstrzasnieci, twierdzac, ze czegos podobnego nie widzieli w Poludniowej Afryce. Biorac pod uwage, ze reprezentowali tzw liberalne media, wojujace z owczesnym rzadem trudno ich posadzac o przychylnosc dla owczesnej poludniowoafrykanskiej rzeczywistosci. Ma Pan racje, to sa sprawy trudne, ktore trudno rozwiazac, a nawet przyznanie wszystkim jednakowych praw nie daje natychmiastowej ulgi, jak przekonano sie po tej stronie globu.

    Pozdrawiam

  48. Fajny tekst. Jakbym w Australii była 🙂
    Pozdrawiam tropikalnie z cyklonem zerkającym zza węgła
    Ewa-Joanna

  49. @maciekplacek.
    Dziękuję za instrukcję jak być nice. Te pytanie o proctologist to chyba jakiś kiepski dowcip – w ramach „be nice”?
    Proszę trzymać się tematu a nie puczać innych – też typowo polskie.
    @zły
    Piszę bo chcę i nic tobie do tego. Pilnuj własnego nosa.

  50. Drogi Gospodarzu bloga,
    Proszę nie publikować personalnych pouczeń, kiepskich dowcipów oraz innych dołujących komentatora wpisów.
    Pewni ludzie naduźywają Pani gościnności.

  51. Sprowokowany uszczypliwym komentarzem @złego (świetnie pasujący nik) pragnę na to odpowiedzieć.
    Oceniam ludzi, narody na podstawie ich wartości a nie wyobrażeń jakie o sobie mają. Polacy jako ludzie i naród kiepsko wypadają w tej klasyfikacji. Nie będę wymienial wad, jest ich za duźo, poza tym są odpowiednie opracowania. Polska znowu staje się pograniczem Europy, zaściankiem. Suweren wybrał swoją drogę – samotnie, przeciw Putinowi. Wkrótce znowu dostaniemy baty – będzie nowa okazja do obchodów i apelu poległych.

  52. Pani Joanno,
    Dla Indian, obecna Kanada przypomina bardzo tą oświęcimską.

  53. maciekplacek 24 marca o godz. 3:06
    A tu cię popieram.

  54. Karo131
    1. Ta cała angielska, australijska czy też kanadyjska „serdeczność” to jest tylko zwykle burżuazyjne, drobnomieszczańskie zakłamanie i hipokryzja. Proszę zauważyć, że w UK, gdzie klasowość społeczeństwa jest jeszcze lepiej widoczna niż w Australii czy w Kanadzie, tylko klasa średnia jest uprzejma wobec obcych. Klasa wyższa nie musi udawać, że jest uprzejma, gdyż nieuprzejmość jej w niczym nie może zaszkodzić, podobnie jak i klasa niższa, czyli pracująca, której uprzejmość w niczym nie pomoże.

  55. Karo131
    2. I marne coś były twoje kwalifikacje, jako że ja zawsze znalazłem w kraju mojego nowego osiedlenia (a było ich kilka) pracę w moim zawodzie, a kiedy mi się on znudził, to szedłem na studia i zdobywałem nowe kwalifikacje. Stąd też uważam, że inżynier pracujący jako gosposia, to żaden inżynier. Rozumiem inżyniera pracującego jako mechanik np. przy naprawie samochodów, ale jako gosposia? Wstyd i tyle.

  56. Karo131
    3. Poza tym, to gardzę osobami, które, tak jak ty gardzą Polską. Przypominam tylko, że to nie Polska, a Australia i Kanada (a także np. Nowa Zelandia) są rządzone przez namiestników monarchy, który urzęduje tysiące kilometrów od odpowiednio Kanbery czy Ottawy, że zarówno Australia jak i Kanada nie są niepodległymi państwami, jako że na ich czele stoi niewybieralny, nieusuwalny, dziedziczny brytyjski monarcha reprezentowany na miejscu przez Gubernatora Generalnego (czyli ze Australia i Kanada są de jure a także i de facto tak samo niepodległe, jak niepodległa była tzw. Generalna Gubernia).

  57. observer 25 marca o godz. 10:24
    To może wprowadzić cenzurę?

  58. Jarecki
    W Johannesburgu pracowałem w jeszcze bardziej wielokulturowym towarzystwie. I co z tego? Johannesburg jest obecnie chyba najbardziej wielokulturowym miastem na świecie, biorąc pod uwagę prawdziwe miasta, a nie wielkie wsie typowe dla III świata, a jednocześnie chyba najbardziej niebezpiecznym miastem jeśli wziąć pd uwagę kraje, w których od lat nie było wojny.

  59. Ewa-Joanna
    Właśnie wróciłem (wczoraj) z Australii. Drożyzna, brak pracy i generalny zastój. Kto się tam dawniej dorobił albo kto przyleci tam z milionami dolarów, ten nie będzie narzekał. Ale faktem jest, że większość Australijczyków żyje gorzej niż żyją dziś Polacy w Polsce. Co z tego, że zarabia się tam trzy razy tyle co w Polsce, skoro praktycznie wszystko jest tam ponad cztery razy droższe, a kraj jest wybitnie policyjny. Policja może tak zatrzymać każdego według swojego własnego uznania i nie musi nawet podać powodu zatrzymania. Z ulgą wróciłem do Europy…

  60. schwarzerpeter
    1. Szpitale, szkoły etc. – to zależy od dzielnicy. W dobrej dzielnicy są na ogół dobre szpitale i szkoły, a w złej szpitale i szkoły są złe. Dotyczy to USA, Kanady czy też Australii.
    2. Rezerwaty – ten sam problem jest w Australii – szef Aborygenów ze stanu Wiktoria wygląda tak, że byłby wpuszczany do lokali „tylko dla białych” w RPA w czasach apartheidu i żyje w luksusach, a prawdziwi Aborygeni na „zadupiu” (outback) są nędzarzami.
    3. W kapitalizmie demokracja i prawa obywatela kończą się w momencie przekroczenia progu budynku, w którym jest się zatrudnionym – chyba, ze pracuje się jako urzędnik państwowy.
    4. Poza tym, to porównujmy nie tylko zarobki ale i ceny. Paradoksalnie, najwięcej w mojej karierze zawodowej zarabiałem w Polsce, jako że choć nominalnie moja pensja była niższa w przeliczeniu na powiedzmy dolary USA niż w Australii, to ceny w Polsce były (i dalej są) tak niskie, że moja płaca realna najwyższa była w Polsce.

  61. @jakowalski 18:37
    A mnie ta monarchia zupełnie nie przeszkadza, nie wtrąca się niepotrzebnie a jak widać na załączonym obrazku demokracji też dobrze robi
    ‚http://pages.eiu.com/rs/eiu2/images/Democracy-Index-2012.pdf

  62. @observer 12:15
    Suweren wybrał swoją drogę – samotnie, przeciw Putinowi.
    Ciekawe stwierdzenie. Możesz to bardziej rozwinąć? To znaczy dlaczego samotnie to raz, i dlaczego przeciw Putinowi – to dwa. Bo mnie się gryzie.

  63. @Joanna Gierak-Onoszko 25 marca o godz. 4:29. Re Komando “Kanada”. Wszystko prawda – ale mnie tylko chodzilo o symbolike nazwy w kontekscie wpisu. Promyk nadziei na przezycie w spolecznosci obozu nazwano “Kanadą” – nie Szwajcarią, nie Nową Zelandią, ani jakimkolwiek innym miejscem – prawdziwym lub wyimaginowanym. Czym bylo w rzeczywistosci komando Kanada, najpierw dowiedzialem sie od Ojca, ktory spedzil w Oswiecimiu niemal dwa lata (zawsze tak nazywal oboz, choc znal niemiecki); pozniej, tak jak Pani, z innych zrodel.
    @ vandermerwe “to sa sprawy trudne, ktore trudno rozwiazac” Nawet w krajach i spoleczenstwach zupelnie jednorodnych, majacych te samą historie, nie ma idealnych, sprawiedliwych? systemow spolecznych, a co dopiero w miejscach takich jak Kanada, albo Republika Poludniowej Afryki! Uklony.

  64. Bardzo mnie rozsmieszyly komentarze dotyczace mojej osoby. Typowi polscy pisi nienawistnicy. Nic dziwnego ze Polacy nigdy nie potrafia sie zjednoczyc, obojetne czy w Kraju czy zagranica. Nie ma organizacji polskich, jesli sa to sie zra. Ostry podzial tych co za Kaczynskim czy Macierowiczem mimo ze skrajnie katoliccy, a tymi so mysla proeuropejsko. Polscy socjalisci sa straszliwie przesunieci na prawo w stosunku do kanadyjskich konserwatystow ktorzy wprowadzili eutanazje, nauke o budowie czlowieka i jego czynnosciach fizjologicznych od lat 6 do pelnej swiadomosci w wieku lat 12. Przeciw czemu manifestwali Polacy i Muzulmanie. Im bardziej mam okazje poznawac muzulmanow tym bardziej przypominaja mi Polakow.

    Dzis zjezdzalam ze swojego najwyzszego 24 pietra na ktorym mieszkaja; rodzina koptyjska, syryjska, iracki wlasciciel dobrze prosperujacej firmy ktory uprzejmie podlewa nam kwiatki, oraz rodzina kanadyjska od wielu pokolen, on czarny a ona typowa kanadyjska uroda, oczy niebieskie wlosy blond. Rodzina syryjska wprowadzila sie niedawno. Jak wiele rodzin z tego kraju wybierano od kilku lat, te dobrze sytuowane, wyksztalcone. Jezyk angielski kazdy perfekt bo tam uczono w szkolach w jezyku angielskim. Znamy sie od lat dobrze ale bez zazylosci. Pomagamy w miare potrzeby. Rozmawiamy z odleglosci 1,5m, patrzac w oczy. W windzie troche blizej. Te 1,5m to stosowny kanadyjski dystans. Wydaje mi sie ze ludzie roznych narodowosci przejmuja kanadyjskie obyczaje bo im poprostu odpowiadaja.
    Ps1 jezeli chce sie zostac w Kanadzie z kanadyjskim rzadowym sponsoringiem, trzeba tylko byc gosposia przez 3 lata. Dziala do dzis.
    Ps2 rozmiar Europy to tylko Ontario z Quebec’iem razem wziete.
    Ps3 nalezy Polsce zlozyc gratulacje ze Rosja nie przesunela sie w strone Niemiec kiedy wyjechal na 3 dni Kaczelnik i nie bylo wiadomo kto wtedy rzadzil jak przerazil sie red.Passent.

  65. @jakowalski 18:37
    Jak zawsze psełdo-logicznie. Władza Hitlera nad GG była rzeczywista, władza QE2 nad Kanadą i Australią jest symboliczna. QE2 nie ma wpływu na politykę tych państw.
    PS. Tylko raz w Australii QE2 odwołała komunizującego premiera i dzięki jej za to. Taki „safety switch” przydałby się w wielu krajach.

  66. Observer
    1.Władza brytyjskiego monarchy nad Australią i Kanadą jest jak najbardziej realna. Pewnie nie znasz kanadyjskiego ani australijskiego prawa, skoro tak piszesz. A ja znam australijskie i dlatego też wiem, ze najważniejszą osobą w Australii czy Kanadzie wcale nie jest premier, a gubernator generalny, reprezentujący tam brytyjskiego monarchę, który to gubernator może nawet zdymisjonować demokratycznie wybranego premiera i rozwiązać parlament, jeśli ten podejmie decyzję która nie odpowiada gubernatorowi, a więc brytyjskiemu monarsze. Jeśli twierdzisz, że jest inaczej, to wytłumacz mi, jak to było możliwe, aby gubernator Kerr zdymisjonował pemiera Whitlama w roku 1975?
    Patrz „Kryzys konstytucyjny w Australii w 1975 roku (ang. 1975 Australian constitutional crisis)” – przesilenie polityczne w Australii, mające miejsce w październiku i listopadzie 1975 roku. Najważniejszym wydarzeniem kryzysu było, jedyne w historii Związku Australijskiego, odwołanie premiera federalnego przez gubernatora generalnego wbrew woli większości w Izbie Reprezentantów (https://pl.wikipedia.org/wiki/Kryzys_konstytucyjny_w_Australii_w_1975_roku).
    2. Poza tym, to dlaczego baktryjski monarcha nie odwołał nigdy faszyzującego premiera Australii, np. Howarda? Popierasz dymisje nielubianego przez ciebie premiera, ale nie zdajesz sobie sprawy, że jeśli brytyjski monarcha miał by inne poglądy, to jego ofiarą mógł by się stać także i skrajnie prawicowy premier? Co byś wtedy napisał? Pochwalał byś wtedy takie jawne naruszenie demokracji i suwerenności Australii?

  67. Ewa-Joanna?
    Nie wtrąca się? A czy wiesz, z premier Trudeau może być w każdej chwili zdymisjonowany przez gubernatora, działającego w imieniu brytyjskiego monarchy? Tak samo jak premier Turnbull…

  68. Karol
    1. Typowa kanadyjska uroda jest indiańska albo eskimoska, a nie nordycka.
    2. Rozumiem, że abyś mogła zostać w Kanadzie, to tamtejsze władze wymagały od ciebie, abyś odpracowała trzy lata jako czyjaś służąca. Nie widzisz, że to jest forma dyskryminacji? Jak się mogłaś na to zgodzić?

  69. @Ewa-Joanna 21:35
    Bardzo proszę.
    Samotnie; bo coraz bardziej oddalamy się od EU i NATO. Kupujemy broń od USA, zrywajac kontrakty z europejskimi dostawcami. Wiedząc że mamy świra Ministra Obrony który wywalił 90% generałów nikt nam niczego nowoczesnego nie sprzeda.
    Przeciw Putinowi. Czy nie zna Pani obsesji Antosia? Stosunki z Rosją są najgorsze od wielu lat. Z innyki krajami europejskimi zresztą też. Zawsze jesteśmy „przedmurzem Europy” i „obrońcami wiary” i bierzemy w skórę z obydwu stron. To się może fatalnie zakończyć.

  70. Paru złych facetów usiłuje na forum udowodnić , że nawet jak są mili , to sk….syny z nich .
    Kompleksy jak cholera !
    @Ewo – Joanno , to nie suweren a styropian wybrał fobię antyrosyjską . Sądzę , że to chciał powiedzieć @observer . Zapoznaj się może z felietonami Łagowskiego – zrozumiesz.

    Swoją drogą dziwne , że w komentarzach o kulturze obycia Kanadyjczyków parę razy pojawia się JE W.W.Putin !
    Niejaka @karo131 też to ma !
    Obłęd !
    ps. karusiu 131 , czytaj inną prasę . PiS jest chory , ale zupełnie nie pcha nas w „łapy Putina „. On pcha nas wuj wie gdzie ! Donikąd ?
    Niedawno szalony Antoni wypędził z Łodzi planowany wielki chiński hub na Jedwabnym Szlaku . Powód JAWNIE wypowiedziany – byłoby to sprzeczne z interesami USA !
    Kumasz ?

  71. Znaczy Kanadyjczycy jak są mili .

  72. @observer
    A wlasnie,ze bede pilnowal twojego. Zadalem ci grzecznie pytanie,ty odpowiadasz chamstwem. Wylazla ci wlasnie sloma z butow i pszenna buraczanosc, ktora podobno tak krytykujesz.
    Nawiasem mowiac,najzyczliwszych ludzi w zyciu spotkalem wlasnie na wsi i to ukrainskiej-przerazliwie biednej,bez pradu i z woda noszona ze studni. Najgorsze wiesniaki pochodza z Warszawy..
    ‚Suweren wybrał swoją drogę – samotnie, przeciw Putinowi.’
    Jedna z przyczyn takiego wyboru ‚suwerena’ bylo stale wywyzszanie sie i pogarda okazywana przez elity wlasnemu spoleczenstwu.

  73. drogi @jakowalski Wybrazam sobie ze tu tez pracowales dla kogos, chyba ze od zarania miales swoja firme. Przyjechalam tu z mala walizeczka na pare tygodni i postanowilam nie wracac, bo nie moglam zniesc powrotu do socrealizmu. Mimo swietnej pracy w zawodzie, mieszkania osobistego w centrum, rzucilam wszystko. Mieszkanie sprzedalam kilka lat temu za cena torontonska.
    Znajac biernie biegle angielski tzn czytajac bez slownika i ciut czynnie. Dostalam prace kucharki (osobna kobieta do sprzatania). Osobny pokoj z lazienka z wyjsciem do ogrodu. Dodac nalezy ze nigdy ani pozniej ani wczesniej nie odlozylam takiej kasy. A do tego uwielbiam gotowac i jeszcze dwa dni wolne. Po trzech miesiacach zaproponowano mi prace stala i zgode na prace gosposi przez adwokata via Bufflo. Mam ksiazek kucharskich chyba okola tysiaca, innych kilka tysiecy, 12 polek w podwojnych rzedach.Inzynierskich tez kilka sie znajdzie, razem z mezem konczylismy wydzial mechaniczny.
    Do tych hobby obok bridge’a sportowego doloze programowanie. A teraz na zasluzonej emeryturze gotujac mezowi obiadki korzystam co rusz z nowych przepisow. Specjalizuje sie w rybach. No i doszlo nowe hobby – polska polityka. Jest fascynujaca !
    W „teczce” czeka na mnie Polityka oczywiscie, Newsweek, Przeglad, Nie. Caly ekran TV mam pelen ikon roznych tytulow, oczywiscie prenumeruje Wyborcza internetowa. No i polskie kanaly TV cale ich mnostwo z angielskimi ok.500. Moj maz nie chce nawet sluchac co sie w Polsce dzieje, czasem przeglada gazety. No i oczywiscie uwielbiam Kanade i tutejsza demokracje liberalna nawet pod panowaniem Krolowej.
    Kanadyjska polityka jest nudna i przewidywalna, stad polska. Tam nie wiadomo co sie wydarzy np Kaczynski wyjedzie na urlop i Polske zaatakuje Putin! Caly blog red. Passenta jest pelen zgadywan.

  74. @ Observer
    Dziękuję, teraz już wiem „co autor miał na myśli”. 🙂
    @Momo1
    Też uważam, że opcja antyrosyjska to bardzo zły wybór. Ale chyba nie bardzo mają czym straszyć, tzw. komuna już straciła blask złego ducha, został im tylko Putin za „czarnego luda”.

  75. Observer
    A po co nam ta nowoczesna broń? Na kogo mamy zamiar napaść, aby się zbroić? Mieliśmy przecież w roku 1939 ogromną armię z mnóstwem generałów i nowoczesną broń (np. supernowoczesne niszczyciele Grom i Błyskawica, podobnie supernowoczesne okręty podwodne np. Orzeł, bombowce Łoś, rusznice przeciwpancerne wzór. 35 Ur czyli „Urugwaj”, pistolety VIS etc.) i co nam to dało? Dziś też przecież nie mamy szansy w starciu z Niemcami czy Rosją, a nasi pozostali sąsiedzi, poza rozdartą wewnętrznie i znajdującą się w stanie upadku i końcowego rozpadu Ukrainą, nam albo nie zagrażają (Białoruś, Czechy i Słowacja) albo też są zbyt słabe aby nam kiedykolwiek zagrozić (Litwa). Skandynawowie też nie szykują się, i to od setek lat, do najazdu na Polskę. Tak więc zamiast wyrzucać pieniądze na zbrojenia i wojsko, spożytkujmy je na inne cele, np. na drogi, linie kolejowe, mieszkania dla mniej zamożnych Polaków, szkoły czy też szpitale.
    Poza tym, to w obecnej sytuacji, okupacja rosyjska czy niemiecka oznaczała by dla Polski i Polaków (poza garstką zawodowych polityków) same tylko plusy. Zarówno Rosja jak i Niemcy zrobili by bowiem z Polski swoje „okno wystawowe”, czyli że stalibyśmy się czymś takim jakim jest dziś dla USA Korea Południowa w Azji, a dawniej był w Europie Berlin Zachodni.

  76. Momo
    Anglosaska uprzejmość ograniczona jest do klasy średniej (middle class) i jest ona tylko pozorna (powierzchowna, po angielsku superficial). To jest tylko rytuał, mający w założeniu ułatwiać prowadzenie interesów, ale w rzeczywistości utrudniający życie, jako że trudno jest (nawet Anglosasom) przeniknąć przez tę anglosaską barierę pozornej uprzejmości, za która kryje się na ogół skrajny egoizm, ksenofobia i rasizm. Podobnie powierzchownie uprzejmi i przestrzegający swoje puste rytuały są Japończycy, znani ze swej pogardy dla obcokrajowców oraz ze swego nieludzkiego wręcz okrucieństwa wobec słabszych od siebie.

  77. Momo
    P.S. Spędziłem w UK, obecnych brytyjskich posiadłościach (Australia i Nowa Zelandia) oraz w byłych brytyjskich posiadłościach (RPA i USA) ponad 30 lat, pracując na stanowiskach wymagających codziennych kontaktów z „tubylcami”. Zaczynałem jako „serwisant” komputerów w Johannesburgu (a wówczas, czyli początek lat 1980., oznaczało to kontakty z co najmniej kierownikami czyli kastą menedżerów) a później byłem szefem projektu (project leader), menedżerem i wreszcie dyrektorem (executive) w firmach komputerowych takich jak np. (alfabetycznie) Compaq, Datapoint, Digital czy Tandem i w działach informatycznych wielkich banków takich jak też alfabetycznie ANZ i Commonwealth (Australia) czy też Barclays (RPA i UK). Poznałem więc doskonale, co się kryje za tym pustym rytuałem owej pozornej, anglosaskiej uprzejmości, który tylko pozornie ułatwia życie, a tak naprawdę, to je utrudnia, jako że trudno jest przeniknąć, szczególnie zaś obcokrajowcowi, przez tę barierę fałszywej uprzejmości, aby dojść do tego, co właściwie ma na myśli nasz rozmówca, nawet, jeśli się doskonale opanowało język angielski, zarówno idiomatycznie jak też i akcentowo. A w biznesie to jest naprawdę poważny problem, jako że niewłaściwe odczytanie intencji kontrahenta ma na ogół bardzo przykre skutki. Pamiętam, że dochodziło do takich sytuacji, kiedy posądzałem niemalże wszystkie osoby, z którymi miałem służbowe kontakty, o same jak najgorsze intencje, co też jest przecież szkodliwe, jako że nie da się przecież robić interesów z kimś, kogo posądzamy o oszukiwanie nas. Stąd też wolę kontakty z nie-Anglosasami, a jeśli już to albo z klasy niższej (working class) albo wyższej (upper class), jako że oni nie kryją tego, że nie lubią obcych czy też osób spoza swojej klasy i wiadomo jest wtedy, o co im chodzi a więc też wiadomo jest, jak z nimi postępować. Natomiast w kontaktach z Anglosasami należącymi do klasy średniej potrzeba jest sporo czasu, aby zorientować się w prawdziwych intencjach swojego rozmówcy, a wiadomo przecież, że czas to pieniądz…

  78. Ad Observer – powinno być:
    2. Poza tym, to dlaczego brytyjski monarcha nie odwołał nigdy faszyzującego premiera Australii, np. Howarda? Popierasz dymisje nielubianego przez ciebie lewicującego premiera Whitlama, ale nie zdajesz sobie sprawy, że jeśli brytyjski monarcha miał by inne poglądy, to jego ofiarą mógł by się stać także i skrajnie prawicowy premier? Co byś wtedy napisał? Pochwalał byś wtedy takie jawne naruszenie demokracji i suwerenności Australii?

  79. Dopiero niedawno trafiłam na ten blog – mieszkam w Kanadzie już 35 lat, więc chyba czasami będę miała coś do powiedzenia w temacie KANADA, chociaż zaryzykuję twierdzenie, że najwięcej do powiedzenia mają zazwyczaj ci, co tu nie mieszkają, ale za swój święty obowiązek uważają wpisać coś na każdym blogu 😉
    Pozdrowienia z pochmurnego Kingston (machanko do aglaja99!)

  80. Za co lubię Kanadę – za życzliwość jej mieszkańców, za chęć pomocy, kiedy potrzeba, za życzliwy uśmiech na ulicy od zupełnie nieznanego mi przechodnia, za 25centów, kiedy braknie mi drobnych do opłacenia jazdy autobusem, za pomoc sąsiedzką w razie jakichś kataklizmów większych czy mniejszych, i za ten dyskretny dystans między sąsiadami, żeby nie wchodzić sobie nawzajem z butami do duszy – chyba, że zaproszeni 🙂
    Wreszcie za wszystkich przyjaciół, z których zdążył się zebrać pokaźny krąg…i żal za tymi, co już odeszli.

  81. Alicja-Irena
    Jesteś alter ego Joanny Gierak-Onoszko?

  82. @jakowalski
    ‚ To jest tylko rytuał, mający w założeniu ułatwiać prowadzenie interesów, ale w rzeczywistości utrudniający życie, jako że trudno jest (nawet Anglosasom) przeniknąć przez tę anglosaską barierę pozornej uprzejmości, za która kryje się na ogół skrajny egoizm, ksenofobia i rasizm.’
    O tak, potwierdzam z wlasnego doswiadczenia. Choc Kanadyjczycy moga sie pod tym wzgledem roznic od Brytyjczykow.

  83. naiwne generalizacje…….trudno odroznic Pani jako nowej „imigrantce” automatyczne reakcje w anglosaxonskich krajaach od uczuc majacych podloze humanitarne

    btw „legendarna” Pani wybaczy nie ma legend o kanadyjskiej uprzejmosci, sa o bliskowschodniej czy japonskiej

  84. Para tzw. wyjadaczy i ekspertow od Kanady i kanadyjskisci zrugala mnie juz kilka razy za brak znajomosci Kanady w sprawach uprzejmosci.
    Uprzejmosc, moim zdaniem, jest tutaj powierzchowna, na pokaz. Kazdy jest tutaj sprzedawca entuzjazmu, nawet wtedy, gdy go nie posiada. Tego uczy sie w szkole od najmlodszych lat. Jak sie jest tzw. bossem to sie pokazuje, co sie mysli o drugiej stronie. Obcesowo. bez ograniczen. Wole cos naturalnego i bezposredniego, chociaz sam gram te gre, bo musze. A swoje mysle.

  85. Zly 27 marca o godz. 22:13
    Kanadyjczycy, tak samo jak Australijczycy, różnią się nieco pod tym względem od Brytyjczyków, ale niewiele, jako że zarówno w Kandzie jak też i w Australii dominują przecież brytyjskie obyczaje, z ich fałszywą, zdawkową i powierzchowną uprzejmością, za którą kryją się takie niemiłe cechy jak ksenofobia, rasizm czy egoizm oraz przesądy religijne i klasowe a nawet i kastowe. Ale aby to zrozumieć, to trzeba dość długo żyć i pracować w tych państwach. Lektura brytyjskich klasyków też tu nie zaszkodzi. Proponuję zacząć od Conrada i Dickensa, najlepiej w oryginale.

  86. @PA2155, jakowalski
    Coś mi się zdaje, że macie takie, no dobrze – powiem, typowo polskie podejście do uprzejmości. Jestem uprzejmy tylko dla swoich znajomych, a w związku z czym od uprzejmych obojętnie Anglosasów oczekujecie serdeczności i kumplostwa. A to nie to samo. Uprzejmość ułatwia życie ale nie musi być zobowiązująca i to podejście ja sobie bardzo chwalę – jest miło, ale nikt ode mnie w związku z tym nie wymaga jakichś działań.
    *
    Myślę, pani Joanno, że to „moderowanie” (brr! jednak Mysią jedzie) można by ograniczyć do sprawdzania nowych nicków dając sprawdzonym możliwość komentowania bezpośrednio. Ożywi to ciekawy blog a nienawistnych durniów zawsze można wyrzucić.

  87. Reasumując. Codzienna uprzejmość jest odbierana przez niektórych Polaków jako nie potrzebna a nawet szkodliwa. Ja mam inne zdanie, mnie się ona podoba.
    Cóż. Ludziom uprzejmym życzę Have nice day (…)

  88. Observer
    Codzienna uprzejmość mnie nie przeszkadza, chyba że jest ona sztuczna i fałszywa, a u Anglosasów to ona niestety, ale jest on na ogół sztuczna i fałszywa. Wolę już spontanicznych, choć nie zawsze uprzejmych Słowian czy Latynosów niż sztucznie uprzejmych, ale w większości ksenofobicznych i rasistowskich Anglosasów.

  89. Ewa-Joanna
    Bzdura. Bezpodstawnie mnie oczerniasz, i to publicznie. W codziennych kontaktach jestem bowiem uprzejmy dla wszystkich i we wszystkich znanych mi językach, chyba że mnie ktoś agresywnie obraża. Od nikogo nie oczekuję też, szczególnie zaś od Anglosasów, spontanicznego kumplostwa czy serdeczności, choć oczywiście doceniam takie postawy, tyle, że nie należy ich szukać wśród Anglosasów, którzy przecież nie cierpią także innych Anglosasów, a w tym nawet swoich własnych rodziców, których oddają na starość do domów opieki oraz swoich własnych dzieci, które oddają do internatów. Mowa jest tu oczywiście głównie o klasie średniej, która jednak liczebnie i kulturowo dominuje od lat w UK, Australii czy Kanadzie. Klasę wyższą stać jest zaś na wynajęcie dla swoich staruszków opiekunów oraz dysponuje ona tak wielkimi rezydencjami, że im ci starzy, niedołężni rodzice nie przeszkadzają, ale wciąż wysyła swoje dzieci do internatów, tyle że przy takich super ekskluzywnych szkołach jak Eton czy Harrow a później do Oxbridge – też do internatu, tyle że dla dorosłych.
    Oglądałaś może „Keeping Up Appearances” („Co ludzie powiedzą”)? Najnormalniejsi są na tym serialu bohaterowie z working class (inaczej lower class czyli klasy niższej – ludzie pracy, tzw. blue collar workers czyli niebieskie kołnierzyki). Anglosaska arystokracja (upper class) nie musi być zaś uprzejma (a przypominam, że ona jest też w Kanadzie czy Australii i że z niej wywodzi się obecny premier Kanady czy Australii), zaś główna bohaterka tego serialu, choć sympatyczna, jest uosobieniem tej właśnie fałszywej anglosaskiej uprzejmości, jakże charakterystycznej dla ichniej klasy średniej (middle class). Postaraj się zrozumieć istotę klasowości społeczeństw anglosaskich, a wtedy może zrozumiesz, na czym polega tamtejsza pozorna uprzejmość ichniej klasy średniej.
    I widzę, że nie lubisz Ewo-Joanno osób mających inne opinie niż ty i nawet wyzywasz ich od „nienawistnych durniów”. Gdzie się więc podziała ta twoja legendarna, wyuczona, kanadyjska uprzejmość?

  90. Observer
    Mówi się „have a nice day”. Ta literka „a” wiele tu znaczy, ale aby to zrozumieć, to trzeba jednak znać angielski…

  91. Niektórzy „polish gentlemens” woleliby wymieniać gest Kozakiewicza zamiast pozdrowień lub uśmiechu. Brytyjczycy mieli ich dość.

  92. Jest takie, bardzo stare powiedzenie: “Beauty is in the eye of the beholder”.
    Poczatki wzielo w Grecji, potem cytowali je J. Lyle, W. Shakespeare, D. Hume i inni.
    Kazdy widzi to, co chce zobaczyc, w zaleznosci od swojego charakteru i osobowosci. Patrzac sie na cos, na kogos, na jakas sytuacje, jedni widza hipokryzje i falsz, inni zyczliwosc i empatie.
    Ciekaw jest komentarzy do nastepujacej historii.
    W ramach walki z malaria, zbiera sie pieniadze na moskitiery, ktore wysyla sie glownie do Afryki. W Kanadzie akcje prowadza uczniowie w roznych szkolach. Szkola w Fort McMurray zebrala rekordowa ilosc pieniedzy. (W zeszlym roku, w czasie najwiekszego w historii pozaru lasow, miasteczko spalilo sie do cna). Dziennikarz zapytal dziesiecio- dwunastoletniego chlopaczka o zeszly rok – co stracil? Polykajac lzy, chlopczyk wymienil nazwe jakiejs konsoli do gier czy czegos takiego. Ale musieli zabrac pieska, album rodzinny i na jego rzecz nie bylo juz miejsca. Czy za uzbierane pieniadze nie wolalby odkupic sobie tejze konsoli? Nie, bo istnieje hierarchia waznosci – nie mozna byc egoista.
    https://www.againstmalaria.com/WhyNets.aspx
    https://www.cdc.gov/malaria/malaria_worldwide/reduction/itn.html

  93. Observer – „polish gentlemens” zrozumiane by było przez Anglika jako „wypolerowani panowie”, przy czym liczba mnoga od „gentleman” jest „gentlemen” a NIE „ gentlemens”. Lepiej więc ogranicz się do języka polskiego, jako że w dwuwyrazowej wypowiedzi w wyraźnie dla ciebie obcym języku angielskim zrobiłeś aż trzy błędy.

  94. Panie jakowalski:
    Gentleman is singular, gentlemen is plural !!!
    – „Lepiej więc ogranicz się do języka polskiego, jako że w dwuwyrazowej wypowiedzi w wyraźnie dla ciebie obcym języku angielskim zrobiłeś aż trzy błędy.”
    Okazuje się, że to ty nie znasz podstaw jęz. angielskiego.

    Ćwirli, ćwirli… Ćwirli !

  95. @schwarzerpeter
    Jak juz zaznaczylem wczesniej, czym innym jest autentyczna zyczliwosc, czym innym falszywa, zdawkowa uprzejmosc. Mialem kolezanke w pracy, Angielke, obrzucajaca mnie owymi ‚How are you’, pytajaca czy zrobic mi herbate, rzucajaca ‚sorry’ co chwile..Dziwilo mnie jednak,ze konwersacje z nia ograniczaja sie tylko do tematow zwiazanych z praca. Raz przypadkowo wpadlismy na siebie podczas zakupow. Oczywiscie zaproszenie na kawe, oczywiscie kolejna rozmowa o niczym,ale po chwili pytanie ‚So,when are you planning to go back to your country’. Na moja odpowiedz ‚ I don’t know,maybe never, I liked it here’, otrzymalem lodowate spojrzenie i sugestie,ze jednak POWINIENEM opuscic UK, i to jak najszybciej..
    Jeden z wielu przykladow,co naprawde kryje sie pod legendarna anglosaska uprzejmoscia.
    PS. Moja odpowiedz observerowi nie zawierala w sobie nic obrazliwego i nie rozumiem, dlaczego zostala ocenzurowana.

  96. @Jolanta Gierak-Onoszko
    Calkowicie na inny temat,ale warty poruszenia odnosnie kryzysu migracyjnego i potepianej przez Pania niecheci Polakow do przyjmowania Syryjczykow: prawie wszyscy Syryjczycy zaproszeni do Polski przez Fundacje Estera wyjechali z Polski. Jedna rodzina chce pozbawienia jej statusu uchodzcy, poniewaz uniemozliwia on uzyskanie zasilku socjalnego z Niemiec. Wiadomosc z serwisu Rzeczpospolitej , nie jest to moja ulubiona gazeta,ale od czasu do czasu warto przeczytac wrogow.
    Trudno nazywac takich ludzi ‚uchodzcami’ i okazywac im zyczliwosc i wspolczucie.

  97. @jakowalski,
    nie, nie jestem alter ego Gospodyni blogu.
    Wracając do dyskusji, wiele razy padło tutaj określenie „sztuczna, wyuczona uprzejmość kanadyjczyków”.
    Otóż wydaje mi się, że odkąd coś rozumiemy, uczymy się.
    Dotyczy to również zachowania wobec bliźnich. Uprzejmym należy być wobec każdego, koniec.
    Zwrot „how are you” jest zwrotem grzecznościowym podobnym polskiemu „jak się masz” – nie zobowiązuje nas do zatrzymania się i szczegółowego poinformowania osoby, która nas w ten sposób pozdrowiła, co nam dolega fizycznie czy psychicznie, albo na odwrót – jesteśmy w siódmym niebie.
    Przypominam sobie, jak lata temu był u nas w Kingston na występach gościnnych Jacek Fedorowicz i w zręcznym skeczu wyśmiał dosłowne tłumaczenie tego pozdrowienia i oczekiwania jakiejś reakcji, odpowiadamy podobnym pozdrowieniem. Nic w tym złego!
    Często zdarza mi się, że idę do sklepu (kawałek drogi, dobry spacer), rzadko kto spaceruje po mojej ulicy, ale jak już kogoś napotkam, to prawie zawsze jest ten uśmiech i „hi, hello” albo „how are you”. Nawet jak czuję się nieszczególnie, to mi trochę rozjaśni dzień. Cj jakiś czas spotykam te same osoby, wyprowadzajace pieska na spacer itp – zdarza się, że przystaniemy i pogadamy o pogodzie albo o rasie pieska, chociaż się nie znamy z nazwiska, wiemy tylko, że tu gdzieś w okolicy mieszkamy.
    Kanada to nie jest Eden, ale na pewno kraj ludzi w znakomitej większości przyjaźnie nastawionych do bliźniego swego, czy go zna osobiście, czy nie.
    Jak zaznaczyłam wyżej-wyżej, mieszkam tutaj 35 lat, pewnie ktoś kiedyś nie był wobec mnie uprzejmy czy zgoła lodowato-obojętny, ale w tej chwili nie przypominam sobie takiego incydentu. Regułą jest uprzejmość, sztuczna czy nie – i ja ją biorę 🙂

  98. @jakowalski
    29 marca o godz. 8:11
    Aj, aj, jaki obrażalski jesteś, chociaż uważasz, że tobie wolno obrzucać błotem nie tylko jednostki, ale całe narody. A kimże ty jesteś aby wydawać złą opinię na temat krajów, które udzieliły ci gościny?
    Ale nie martw sie, to będzie mój ostatni komentarz, jeżeli znów trafię do poczekalni. Bo ja, w przeciwieństwie do ciebie nie pcham się tam gdzie mi się nie podoba, a czekanie na moderację nie podoba mi się.

  99. @Ewa-Joanna – niestety, od jakiegoś czasu moderacja na tym blogu jest konieczna. proszę sobie wyobrazić, jak by wyglądała lista komentarzy pod spodem, gdyby tej moderacji zabrakło. pozdrowienia, JGO

  100. @observer – re: prywatnie: proszę nie ustępować pola 🙂 pozdrowienia, JGO

  101. @schwarzerpeter – dziękuję, że podzielił się Pan tą historią. pozdrowienia! JGO

  102. @jakowalski – nie mam tu swego alter ego, piszę tylko pod nazwiskiem. pozdrowienia!

  103. Alicja-Irena
    30 marca o godz. 3:18
    OK, wierzę ci na słowo. Ale ja nie lubię, tej sztucznej, nieszczerej, wyuczonej, niespontanicznej, anglosaskiej pseudo-uprzejmości. Pozwolisz mi na to? Poza tym, to pamiętaj, że kapitalizm to jest w krótkim okresie czasu gra o sumie zerowej (zero sum game) a dłuższe okresy czasu zaś nas tu nie interesują, jako że zgodnie z tym co dawno temu powiedział Keynes, w dłuższym okresie czasu wszyscy będziemy martwi. A gra o sumie zerowej oznacza przecież, że aby jeden zyskał, to drugi musi stracić, stąd też w kapitalizmie każdy jest wrogiem każdego, rywalizując o skończone przecież zasoby pieniędzy, wody, ziemi, etatów, łóżek w szpitalach etc. Stąd też w kapitalizmie, poza najbliższą rodziną, (i też nie zawsze, np. te walki o spadki) musi być ta sztuczna uprzejmość, zapobiegająca temu, aby wszyscy się z miejsca pozabijali w tej ciągłej walce o dostęp do ograniczonych przecież zasobów, w sytuacji, gdy potrzeby konsumentów są praktycznie nieograniczone. Mnie po prostu życie w stanie permanentnego zakłamania nie za bardzo się podoba i źle się więc czuje wśród anglosasów, jako że wiem, że ta ich uprzejmość jest sztuczna i nieszczera, i że jeżeli mają oni nade mną władzę, to owa uprzejmość szybko znika, np. w kontaktach z urzędnikami, policjantami czy też szczególnie w pracy, gdzie szefowie dają ci w każdej chwili do zrozumienia, że masz robić to, co ci każą i „morda w kubeł”, a inaczej, to droga wolna, tylko z czego żyć w kapitalizmie, jeżeli się straci pracę?
    Mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodzi, że nie lubię żyć w permanentnym zakłamaniu.

  104. Ewa-Joanna 31 marca o godz. 0:22
    1. Nikt mi łaski nie robił. To NIE była gościna, to był jak pobyt w drogim prywatnym hotelu, albowiem ja tym krajom dobrze płaciłem za to, że pozwalały mi u siebie mieszkać i one na mnie tam dobrze zarabiały. Samych podatków, które tam zapłaciłem, złożyło by się dobrze ponad milion i to nie złotówek a w „mocniejszej” walucie.
    2. Moderacja jest niestety konieczna. Zajrzyj na blogi, gdzie jej nie ma (Woś, Makowski) – tam jest regularna pyskówka i wzajemne zniesławianie się. 🙁

  105. Jakowalski,
    Ty nazywasz to „permanentnym zakłamaniem”, a ja po prostu dobrym wychowaniem, kindersztubą, jak dawniej mawiali. Tak jak opisałam wyżej-wyżej, idę na spacer na mało uczęszczanej przez pieszych ulicy i nie patrzę na kogoś „z byka”, i od razu zakładam, że to osoba źle do mnie nastawiona. Wręcz przeciwnie – uśmiech bliźniego rozświetla dzień.
    Trzeba być naprawdę nieźle skwaszonym, żeby od razu upatrywać w kimś wroga i zakłamanego egoistę.
    Nasi sąsiedzi, których znamy przez płot ponad 25 lat, zawsze trzymali swój dyskretny dystans (my tak samo), ale jak przyszło co do czego, słynny „lodowy sztorm”
    http://www.thecanadianencyclopedia.ca/en/article/ice-storm-1998/
    byli pierwsi, którzy do nas zapukali, czy czasem czegoś nie potrzebujemy. O tym, ze pozdrawiamy się wzajemnie, kiedy sie widzimy na podwórkach, czasem wymienimy parę uwag na temat pogody etc. nie wspominam, to jest niczym nieskrępowana życzliwość wobec ludzi.
    To, co piszesz o kapitalizmie, wybacz mi określenie – otóż to są bzdury, których nawet nie będę komentować.
    Nie podpieraj się Keynesem ani nikim/niczym innym.
    Nie masz pojęcia, jak się żyje i mieszka w Kanadzie, bo nigdy byś takich bzdur nie napisał. A bardzo być może, że chcesz mieszać na blogu. blogowi „trolle” są znani – nie chodzi o to, aby spokojnie podyskutować, chodzi o to, by namieszać i mieć z tego radochę. Przedszkole po prostu.
    Pozdrawiam Gospodynię bloga 🙂
    Nie powiem, że nie zrobiło się przyjemnie, kiedy jakowalski zaczął mnie podejrzewać o alter ego Gospodyni – to znaczy, że moja zdolność wypowiadania się po polsku ma się całkiem dobrze 🙂

  106. Wytrwalosc, z jaka niektorzy blogowicze usiluja zdyskredytowac przecietne stosunki spoleczne w Kanadzie – ktorych, jak widac, nie znaja – jest, w istocie, godna podziwu. Widocznie jest to grupa ludzi, rozgoryczonych, nienawidzacych innych i siebie, ktora usiluje przelac swoje zale na innych.
    Co do mnie: jesli mam do wyboru zamieszkanie w spoleczenstwie w ktorym dominuje falszywa uprzejmosc i hipokrytyczna zyczliwosc, albo w spoleczenstwie w ktorym kroluje szczere chamstwo i bezinteresowna zawisc i nienawisc, jednak wole to pierwsze.
    Zawszec lepiej jest uslyszec w autobusie falszywe “sorry”, niz szczere “gdzie sie, ku…a, chamie pchasz”. 😀

  107. Alicja-Irena 31 marca o godz. 23:20
    Nie rozumiesz, że w krajach anglosaskich, to tzw. dobre wychowanie, ta „kindersztuba” polega głównie na ukrywaniu swoich prawdziwych uczuć, na przyjmowaniu fałszywej, pseudo-uprzejmej maski, aby w ten sposób zdobyć przewagę nad innymi ludźmi. Już ci przecież tłumaczyłem, ze kapitalizm rynkowy to jest twarda walka o byt, w której aby jeden zyskał to inny (na ogół inni) musi/muszą stracić, stąd też w tym ustroju każda uprzejmość, poza bliską rodziną (i też nie zawsze) jest z reguły fałszywa, gdyż w tym ustroju liczy się tylko pieniądz, a więc dorosłe dzieci często życzą swym rodzicom aby „szlag ich trafił” i aby w ten sposób mogły one dorwać się do majątku. Dotyczy to oczywiście głównie tzw. klasy średniej (middle class), gdyż klasa pracująca (working class) nic nie ma, a klasa wyższa ma tyle, że może dać swoim potomkom bogactwa nie obniżając przy tym swojego poziomu konsumpcji.
    Oczywiście, w małych społecznościach ludzie sobie pomagają, ale tak jest przecież wszędzie, nie tylko, a przede wszystkim nie tylko w Kanadzie.
    O kapitalizmie rynkowym nie masz zaś zielonego pojęcia – założę się, że w życiu nie pracowałaś w tym systemie. I doskonale wiem, jak się żyje w Kanadzie, gdyż od roku 1981 mieszkam na tzw. Zachodzie, głównie w Australii, ale też mieszkałem rok w Minnesocie, zaledwie kilkaset kilometrów od granicy z Kanadą (a to jest, jak na USA czy Kanadę a także i Australię tyle co nic). Co do Keynesa, to czy czytałaś cokolwiek z jego dzieł czy też przynajmniej coś na jego temat?
    Poza tym, to twój styl bardzo przypomina styl Pani Gospodyni – to samo spojrzenie na Kanadę kogoś tak szczęśliwego (w znaczeniu „happy” a przede wszystkim „lucky”), że nie musi/musiał tam pracować zarobkowo w sektorze prywatnym.
    Pozdrawiam (po polsku czyli szczerze – nic mi z tego powodu przecież nie ubędzie),
    LK

  108. Schwarzerpeter 1 kwietnia o godz. 16:39
    P.S. Rozumiem, że jesteś tu aby wychwalać Kanadę, ale nie musisz przy tym wypisywać paszkwili na Polskę i Polaków. W Polsce nie jest idealnie, ale Kanadzie do ideału brakuje znacznie więcej. Polacy nie muszą przynajmniej wstydzić się za swoich przodków.

  109. @schwarzerpeter
    Nikt nie chce tu dyskredytowac stosunkow kanadyjskich. Sam napisalem swoj post pod wplywem ostatniego akapitu w tekscie Gospodyni blogu. Gospodyni po raz pierwszy mieszka poza granicami kraju i ciagle jest jeszcze w fazie ‚miesiaca miodowego’. Sam bylem w tej fazie przez pierwsze kilka miesiecy w Wielkiej Brytanii, przeszlo ono jednak dosc szybko.
    Po prostu fakt, ze w Polsce ludzie nie obrzucaja sie ‚how are you’ i ‚sorry’ co piec minut nie jest wada tylko zaleta. Nie ma po co przeszczepiac na grunt polski anglosaskiej pseudouprzejmosci.A spoleczenstwo brytyjskie ma w sobie wiecej chamstwa, zawisci i nienawisci niz polskie. Ach, i w brytyjskim autobusie tez mozna uslyszec FO, zwlaszcza po zakrapianych sobotnich wieczorach, kiedy puszczaja cugle politycznej poprawnosci.

  110. Sz.P. Gierak-Onoszko,
    Gratuluje zmiany pozycji, mam nadzieje, ze dojdzie pani wkrotce do podium.

  111. No i o czym tu dyskutować, skoro pary dyskutantów zna lepiej Kanadę niż ja, która większość życia tu przeżyła i przepracowała całe życie właśnie tytaj, „w tym systemie”.
    Otóż najpierw pracowałam w systemie przywatnym, który mi się tak spodobał, że sama przerobiłam się na prywatę. Niestety, nikogo nie zatrudniłam oprócz siebie.
    Ponieważ dawałam sobie radę, nie zerknęłam nawet do ciągle powtarzanego przez Ciebie Keynesa, do niczego w pracy nie był mi potrzebny.
    ” W Polsce nie jest idealnie, ale Kanadzie do ideału brakuje znacznie więcej. Polacy nie muszą przynajmniej wstydzić się za swoich przodków.” <— tu wymiękam, bo brak mi argumentów, a przede wszystkim czasu na jałowe gadki…
    Zły,
    w Polsce też ludzie rzucają do siebie "cześć, jak się masz i tak dalej – do mniej lub więcej znanych ludzi, a na szlakach spacerowych, zwłaszcza w górach – do obcej osoby też ładnie powiedzieć "dzień dobry". Zwykły, ludzki odruch.

  112. Sz.P. Gierak-Onoszko,
    Czy zna pani definicje slowa impartiality or evenhandedness?
    Tak waznego nie tylko w dziennikarstwie, ale i m.in. w buddyzmie, a tym samym w yoga.

  113. @zly “Po prostu fakt, ze w Polsce ludzie nie obrzucaja sie ‚how are you’ i ‚sorry’ co piec minut nie jest wada tylko zaleta.”
    Urodzilem sie, jeszcze w czasie wojny, w Warszawie, na Saskiej Kepie. Bardzo dobrze pamietam czasy, kiedy, idac do sklepu, kazdemu na ulicy mowilo sie “dzien dobry” i czesto przystawalo sie na krotka pogaduszke. Jakie byly tego wady nikt mi tego nie uzmyslowil – ani wtedy, ani teraz.
    Nie ma po co przeszczepiac na grunt polski anglosaskiej pseudouprzejmosci.”
    Co to jest “pseudouprzejmosc”? Czym sie rozni od uprzejmosci?
    “spoleczenstwo brytyjskie ma w sobie wiecej chamstwa, zawisci i nienawisci niz polskie.” Naprawde?
    “Na moja odpowiedz ‚ I don’t know, maybe never, I liked it here’, otrzymalem lodowate spojrzenie i sugestie,ze jednak POWINIENEM opuscic UK, i to jak najszybciej..”
    Skad ta konkluzja? Z przeswiadczenia, ze ktos uwaza, ze w domu jest najlepiej, i ze zdziwienia, ze ktos mysli inaczej?

    @ jakowalski 3 kwietnia o godz. 7:27
    Rozumiem, ze jestes tu aby wychwalac Kanade,
    Nie rozumiemiem o co ci chodzi. Nie musze niczego wychwalac.
    “Polacy nie musza przynajmniej wstydzic sie za swoich przodków.”
    Oczywiscie, ze tak tez mysle, majac na mysli tylko Sienkiewiczowska historie.
    Ale mozna pamietac Zeromskiego, polska ponurosc, smieszna, polska nedze, panszczyzne i chlopow panszczyznianych, Polske B i zabojstwo Pierackiego, pogromy i szmalcownikow, granatowa policje szantazujaca moich Rodzicow za udzielenie schronienia rodzinie zydowskiej, a kiedy skonczyly sie pieniadze na denuncjacji, ktora i tak skonczyla sie szczesliwie nie pod sciana, tylko w Oswiecimiu, pania w tramwaju, ktora, slyszac wnuczke rozmawiajaca po angielsku z kolezanka z Kanady, wysyczala “Polska dla Polakow” (dobrze, ze nie przylozyla im parasolka – no, ale nie rozmawialy po niemiecku), pana z przystanku tramwajowego na Targowej, ktory pokiwal glowa patrzac na opuszczona kamienice i powiedzial “No i patrz pan, co te Zydy zrobily z Warszawy”….
    moglbym ten paszkwil ciagnac dalej – ale po co? Wszyscy wiemy o czym mowa.
    PS Nie mam tak imponujacego CV, ale chyba nie musze sie nim chwalic, zeby uzasadnic swoja opinie.

  114. @ Alicja-Irena 4 kwietnia o godz. 20:52
    „No i o czym tu dyskutować, skoro pary dyskutantów zna lepiej Kanadę niż ja, która większość życia tu przeżyła i przepracowała […] tu wymiękam, bo brak mi argumentów, a przede wszystkim czasu na jałowe gadki…”
    Ja tak samo (a jestem tu dluzej niz Pani), i choc powinienem nie wdawac sie w jalowe przepychanki, czasami trace panowanie nad soba na arogancje i wypisywane agresywne bzdury, przez zgorzknialych osobnikow.

  115. Pies z Aleppo: „tekst ukazał się w POLITYCE 1 listopada 2016 r. i zwyciężył w kategorii „Reportaż prasowy” w 1. edycji Festiwalu Wrażliwego, który nagradza za wyczucie i inspirowanie do działania.”
    GRATULACJE! 😀

  116. bardzo dziękuję! to miłe wyróżnienie – choć raczej należy się nie mnie, lecz bohaterkom mego reportażu. pozdrowienia! :))

  117. schwarzerpeter
    5 kwietnia o godz. 3:48
    Kanadę zbudowano na Holokauście Indian tak samo jak Australię na Holokauście Aborygenów.