Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

11.01.2017
środa

Roszady, czyli Kanada szykuje się na Trumpa

11 stycznia 2017, środa,

Na kilka dni przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta USA premier Kanady zwiera szyki i dokonuje rekonstrukcji rządu. „Wystawiamy najlepszą drużynę, która będzie działać w sprawach dla Kanadyjczyków istotnych – czy to w kwestii relacji ze Stanami, stosunków z Chinami, czy naszego zaangażowania w Europie” – powiedział Justin Trudeau.

Zmian jest kilka, ale dwie wydają się szczególnie istotne, przede wszystkim z europejskiej perspektywy.

LWICA NA CZELE MSZ

Po pierwsze, Ministerstwem Spraw Zagranicznych będzie rządzić Chrystia Freeland, dotychczasowa minister handlu zagranicznego (zatrzyma jednak kompetencje w sprawie negocjacji handlowych z USA). To dla niej nagroda za wygraną Bitwę Walońską, czyli doprowadzenie do podpisania umowy handlowej CETA, ale przede wszystkim mocny sygnał, że teraz Kanada stawia na jastrzębie. Europejskie media okrzyknęły nową minister „przeciwniczką Putina”, ale z kanadyjskiej perspektywy wygląda to nieco inaczej. Freeland jest przede wszystkim sprawną technokratką, doskonale wykształconą, nieustępliwą. „Może nie agresywna, ale na pewno co najmniej asertywna” – piszą o niej dzienniki. Mieszkała i w Nowym Jorku, i w Moskwie, była dziennikarką ekonomiczną i napisała gorzką książkę o plutokracji. Jak podkreślają kanadyjskie media, doskonale mówi po rosyjsku. Jednak jej relacje z Kremlem będą poddawane wielu próbom – po tym jak Freeland krytykowała rosyjską aneksję Krymu w 2014 r., a Kanada nałożyła na Moskwę sankcje, mająca ukraińskie korzenie Freeland dostała zakaz wjazdu na terytorium Rosji. Na pytanie, jak wpłynie to na jej szefowanie dyplomacji, teraz Freeland żachnęła się: „To pytanie do Moskwy”. I postanowiła skupić się nie na gestach, a na merytorycznej pracy.

Ale wbrew europejskim zaklęciom nowa minister nie jest sygnałem antyrosyjskiej polityki Kanady, ale wzmocnieniem pozycji w rozmowach z Waszyngtonem. To czołg, który w nadchodzących czasach ma bronić kanadyjskiej gospodarki, a nie bawić się w państwowotwórcze uroczystości. Kanadyjski rząd spodziewa się, że Trump w polityce zagranicznej będzie patrzył z perspektywy handlu i rynku pracy – i tu pojawia się nieustępliwa, doświadczona była minister handlu zagranicznego. W tych niepewnych czasach Kanada na stanowisko szefowej dyplomacji stawia nie na polityka szukającego sojuszu z nieistniejącymi państwami, ale na osobę, która w małym palcu ma relacje gospodarcze i jest asertywnym negocjatorem ekonomicznym. Tutaj ziemia mówi, że Freeland twardo po niej stąpa.

Sama Freeland oddaje tekę Francoisowi-Philippe’owi Champagne’owi, wcześniej związanemu z ministerstwem finansów, a jeszcze wcześniej z wielkim biznesem w Zurychu. Teraz będzie on wsparciem w kwestii negocjacji NAFTY (a renegocjację tej kluczowej umowy zapowiedziały już Stany) oraz utrwalania relacji z Chinami, na co Kanada ogromnie liczy. Warto też dodać, że ustępujący szef MSZ, Stephane Dion, odchodzi nie na własną prośbę. Trudeau widzi go teraz w podwójnej roli – ambasadora Kanady w Niemczech i Unii Europejskiej. Ale czy ten doświadczony polityk, znany w świecie głównie z otwartości wobec imigrantów, przyjmie synekurę – nie wiadomo. Na razie obrażony opowiada, że odchodzi z polityki na zawsze.

SYMBOLICZNA ZMIANA W MINISTERSTWIE DS. IMIGRACJI

Jest też druga zmiana, która odbija się szerokim echem. Dotychczasowy minister ds. imigracji, John Mc Cullum, został mianowany ambasadorem w Chinach. To politycznie ważne w Kanadzie stanowisko obejmie teraz Ahmed Hussen, co od wczoraj jest najgorętszym tematem w kanadyjskich mediach. W 2004 r. prasa okrzyknęła go wschodzącą gwiazdą. Był wtedy działaczem społecznym – ale co ważniejsze, miał za sobą niezwykłą drogę. Przyjechał do Kanady w 1993 r. jako uchodźca z Somalii. Miał wtedy 16 lat i jeden cel: zdobyć wykształcenie. Przesiadywał w bibliotece publicznej, ucząc się angielskiego. Pracował na stacji paliw, oszczędzał na studia. Jak dziś wspomina, dostawał 6,85 dol. za godzinę. W Toronto skończył prawo, był działaczem społecznym, w ubiegłym roku dostał się do parlamentu jako pierwszy w historii Kanadyjczyk somalijskiego pochodzenia.

Zwolennicy nowego ministra podkreślają, że to symboliczna zmiana. W czasach gdy Trump obiecuje zaostrzenie polityki imigracyjnej i grozi budową muru na granicy z Meksykiem, Kanada powierza ministerialną tekę człowiekowi, który uosabia wszystko, czego elektorat Trumpa nie znosi. Hussen doświadczył uchodźstwa, jest czarny i jest muzułmaninem. Ale nie wszystkim w Kanadzie się to podoba – od wczoraj krążą już w mediach społecznościowych ostrzeżenia przed nadchodzącą „islamizacją Kanady” i „faworyzowaniem muzułmanów”. Tym bardziej że Hussen już zapowiedział, że do końca 2017 roku przyjmie 25 tys. uchodźców – z Syrii, Turcji, Libanu i Jordanii. I dopilnuje, by byli objęci opieką medyczną. „Nieludzkim jest pozbawianie ludzi pomocy” – mówi nowy minister. To nie wszędzie popularne myślenie.

DLACZEGO TAKA REKONSTRUKCJA? BO MAMY 2017!

Zmian jest więcej – na minister ds. instytucji demokratycznych powołano 29-letnią Karinę Gould, absolwentkę Oksfordu, która zastępuje Maryam Monsef, zużytą przez branie na siebie politycznej odpowiedzialności za decyzje Trudeau i własne, osobiste potknięcia. Ministerstwo pracy obejmie 50-letnia Patty Hajdu (jej niepopularną poprzedniczkę zwolniono). Justinowi Trudeau udało się zachować parytet – nadal połowę jego rządu stanowią kobiety. Obniżyła się natomiast średnia wieku – odeszli najbardziej doświadczeni, siwi ministrowie – ręce na pokład położyli młodzi, kolorowi, głodni zmian. I doskonale wykształceni.

To pierwsza rekonstrukcja rządu od października 2015 r., kiedy to Trudeau objął rządy i przedstawił swój gabinet. Pytany o jego różnorodność – pod względem płci, koloru skóry i wyznania – odparł: „Taki jest, bo mamy rok 2015”. Od tej pory świat zmienił się szybciej, ale przede wszystkim inaczej, niż byśmy sobie tego życzyli. Kanada próbuje się do tego dostosować i nie czekać biernie, aż zmiany w Białym Domu i działania Kremla znacząco wpłyną na sytuację w kraju. Zwiera więc szyki i wystawia skutecznych technokratów i doświadczonych specjalistów. Dlaczego stawia na merytorycznie kompetentnych i wykształconych? Bo teraz mamy 2017 rok – mógłby odpowiedzieć Trudeau.

Wszyscy oni legitymują się nie tylko merytorycznym doświadczeniem, ale i specjalistycznym wykształceniem. Rządząca partia nie nagradza za polityczną wierność, ale sięga po zaprawionych w bojach profesjonalistów. Nie bawi się w dyplomatyczne menuety, ale stawia na twarde, gospodarcze cele. Wysyła też sygnał, że polityki zagranicznej bronić będzie lwica, która zrobi wszystko, by pilnować kanadyjskiej gospodarki. I że sprawdza się model państwa otwartego, w którym jest miejsce dla wszystkich kolorów, ras i wyznań. Państwa umiejętnie zarządzającego relacjami z imigrantami, w tym z uchodźcami.

Jakże inna perspektywa.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 28

Dodaj komentarz »
  1. Jak to? Po wyborze Trumpa, demokraci z USA nie wyemigrowali jeszcze do Kanady?

  2. Ten Trump to musi być jakiś wielki człowiek, skoro państwa ościenne są zmuszone pod jego wpływem do rekonstrukcji rządów.

  3. To jest najlepszy opis tych zmian gdziekolwiek, nawet porównając z prasą kanadyjską. Brawa za dobrą robotę dziennikarską. To że Kanada poszła w odwrotnym kierunku politycznym niż wiele innych krajów ostatnio polega na tym że przez dziesięć lat urzędowali konserwatyści pod Stephen Harper. W ostatnich czterech latach Harper miał większościowy rzad, i troche jak Kaczyński, przesadził, także ludzie mieli serdecznie dość. Trudno powiedzić czy za trzy lata Liberałowie dostaną drugą kadencję, bo ksenofobia, nienawiść i protekjonizm też mają odżwięk w Kanadzie (vide ŚP. burmistrz Toronto), ale na razie idzie im dobrze i młody Trudeau dorasta do pozycji. Te zmiany gabinetowe są świetne, będzie ich sporo więcej w lecie. Stary dziad wysłany jako ambasador do Chin dotychczas był posłem z bardzo chińskiego okręgu, a jego żona jest z pochodzenia chinskiego. A sędziwy były minister spraw zagranicznych (właściwie też były nieudany lider Liberałów) nie może być ambasadorem do Francji bo ma podwójne obywatelstwo kanadyjsko-francuskie, co dość często sie zdarza w kanadzie, i nie chce sie pozbyć francuskiego… Nowa pani minister spraw kobiecych pochodzi z Afghanistanu i Iranu, no i ten nowy minister imigracji sam był uchodźcem z Somalii (nie Etiopii) i ostatnio prezesem stowarzyszenia Somalijczyków w Kanadzie. To jest naprawde rzucanie rekawicy populistóm z całego świata.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Właśnie odkryłem Pani blog. Pani wyjechała do Kanady, a ja z Kanady do Polski… Podziwiam Pani za bardzo bystre obserwacji Kanady. Życzę Pani kariery w międzynarodowym dziennikarstwie tak jak Anne Applebaum albo właśnie Chrystia Freeland.

  6. Niezorientowani w temacie Kanady nie maja pojecia, jak bardzo rozni sie Kanada wschodnia, od Kanady zachodniej. Pojecie przybliza anegdota, ktora mowi, ze Kanada przypomina krowe, ktora pasie sie na zachodzie, a doja ja na wschodzie. Pani Joanna wydaje sie, ze jest ze wschodu. Pozdrawiam z zachodu. JB.

  7. Te zmiany nie sa warte Pani tutejszego wpisu.
    Prosze napisac cos o wydanym „po cichu” w piatek przed Swietami rzadowym Financial Report i o jego projekcjach. Dokument ten wyraznie wskazuje, ze Canada nie moze sobie pozwolic na liberalna polityke finansowa, a ceny elektrycznosci i dokrecenie regulacji business’u przepedzi ten business za poludniowa granice.
    Zmiany Trudeau sa infantylne.

  8. Nie przesadzajmy, to zadna reakcja na nadejscie Trumpa. Jest to cycliczne dzialanie premiera Kanady, zmieniajacego swoja ekipe. Zadnych dramatycznych zmian. Moze zmiana S. Dion na stanowisku min. spraw zagr. odswizy nieco wizerunek Kanady w swiecie i zerwie jej zaleznosc od spraw izraelskich.

  9. W obecnym czasie, przybliżanie tematyki kanadyjskiej czytelnikom w Polsce uważam za szczególnie pożądane . Konfrontacja solidnie zakorzenionej w społeczeństwie kanadyjskim kultury liberalnej z autokratycznymi zapędami polskich władz jest najlepszą porównawczą lekcją na temat politycznej organizacji życia społecznego. Nie mam jednak pewności, że skądinąd ciekawa analiza reorganizacji rządu w Kanadzie jest wystarczająco silnie przemawiająca do czytelnika w kraju. Nawet kiedy unaocznia diametralne różnice w kryteriach wyboru kadry rządowej. Sądzę, że zagadnienia o bardziej uniwersalnym znaczeniu dla każdego człowieka, jak na przykład tematyka swobody decydowania o swoim losie, a w tym prawo do usuwania ciąży czy prawo do śmierci na żądanie, pozwoliłyby polskiemu odbiorcy na lepsze rozeznanie możliwości w zakresie dysponowania wolnością osobistą. Oficjalne dane ilościowe mówią o ponad 80 tysiacach aborcji rocznie przy 36 mln ludności. Zaczerpnięte z prasy katolickiej dane mówią o 744 przypadkach śmierci na żądanie w okresie pomiędzy czerwcem (tj od czasu zalegalizowania) a grudniem 2016. Jest cały ciąg problemów wiążacych się ze stosowaniem tych praw w praktyce. Wciąż aktualna i dyskutowana jest tematyka uchodźców z Bliskiego Wschodu (głównie Syryjczycy). Od listpada 2015 Kanada przyjęła blisko 35.500 osób.
    To tylko kilka przykładów zagadnień, które mogą być inspiracją, także wzorem dla poszrzenia swobód demokratycznych oraz w organizacji społeczeństwa obywatelskiego w Polsce.

  10. @Zdzich49
    „W obecnym czasie, przybliżanie tematyki kanadyjskiej czytelnikom w Polsce uważam za szczególnie pożądane . Konfrontacja solidnie zakorzenionej w społeczeństwie kanadyjskim kultury liberalnej z autokratycznymi zapędami polskich władz jest najlepszą porównawczą lekcją na temat politycznej organizacji życia społecznego.” Zgadzam się z Panem w całej rozciągłości! Mam poczucie, że takie zderzanie ze sobą tych 2 perspektyw, kanadyjskiej i polskiej, pozwoli pamiętać, że istnieją inne światy, inne rzeczywistości, inne wolności. I że może być inaczej.

    A kwestie swobód i prawa decydowania o własnym losie poruszałam tu na blogu przede wszystkim w kontekście Czarnego Protestu, choć mam nadzieję, że wolnościowy duch jest na całym blogu – http://onoszko.blog.polityka.pl/2016/10/03/wieszak/ Dla mnie – kobiety i matki – to fundamentalne kwestie. Mam też nadzieję, że te osobiste obserwacje pozwalają na zbudowanie wrażenia, jak tu wygląda codzienność. Rzeczywiście – jest to piekło. Homofoba, mizogina i rasisty. Pozdrowienia!

    @PA2155
    Ma Pan oczywiście rację, że rekonstrukcje rządu są czymś cyklicznym i naturalnym. Proszę jednak zauważyć, że zmiana dotyczy przede wszystkim polityki zagranicznej (od dyplomacji, po handel zagraniczny i kwestie migracji/pomocy uchodźcom). To jasny sygnał, że Kanada będzie w kontrze do Trumpa. No i że Trudeau nie siedzi z założonymi rękami, czekając, co też nawyprawia Biały Dom. Ale sam ucieka do przodu. A położenie nacisku nie na wojenki ideologiczne, a na realpolitik i twarde kwestie gospodarcze jest dla mnie mocną odpowiedzią na „Wszystkie odjazdy Trumpa”. Pozdrowienia!

    @Markuss
    Myślę, że te zmiany są warte nie tylko tutejszego wpisu, ale szerszego informowania o nich w polskich mediach. Poza blogiem dostaję sygnały, że to temat w ogóle w Polsce i szerzej w Europie niezauważony – a moim zdaniem doskonale pokazuje, że to nie prześmiewcze memy, a polityka gospodarcza mogą być lekarstwem na Trumpa. Oczywiście szalejące ceny energii, FR, o którym Pan wspomina czy rosnąca bańka nieruchomościowa też są warte komentarza – jednak z europejskiej perspektywy to polityka zagraniczna Kanady i jej priorytety (wojsko w Polsce i innych krajach, ochrona inwestycji, misje gospodarcze, etc.), a taże rosnące relacje z Chinami warte są szczególnej uwagi. Pozdrawiam serdecznie.

    @Jan Bohynski
    Oczywiście pisanie o Kanadzie jako o jednym organizmie jest dużym uproszczeniem – podobnie jak pisanie zbiorczo o Europie. Ale nawet taka generalizacja pozwala na poznanie (choćby ogólne) perspektywy zza Oceanu. Bardzo liczę na dłuższą wizytę w zachodniej części kraju, bo przebywanie w jednym miejscu ogranicza perspektywę, jakie daje bycie w innym – to truizm 🙂 A na razie pozdrawiam Pana z Toronto, gdzie nie tylko doi się tę krowę, ale produkuje mnóstwo PKB 🙂

    @czarnajama
    Dziękuję za dobre słowo i życzenia. Proszę przekazać szefostwu 😉
    Jak się Pan odnajduje po powrocie?
    A przede wszystkim dziękuję za ważny komentarz, dodanie kontekstu i szczegółów, które czytelnikom „Polityki” pozwolą poznać te wszystkie niuanse i smaczki. Zakładam, że zainteresowani będą sobie googlować szersze informacje o nowych ministrach, ale świetnie, że Pan je tu od razu zebrał. Dziękuję za wyłapanie pomyłki, już poprawiona 🙂 Serdecznie zapraszam do zaglądania na bloga i komentowania – czuję po kościach, że nasze perspektywy dobrze się będą uzupełniać. Pozdrowienia!

  11. Trafne przenikliwe obserwacje. O czym świadczą niektóre wpisy będące ewidentnie rosyjskim trollowaniem 😉 Ach wyjechać do Kanady 😉

  12. Czarna Jama
    W Australii polityk nie może mieć podwójnego obywatelstwa, nawet brytyjskiego. Dziwne, że w Kanadzie to jest wciąż dopuszczalne…

  13. Pani Gospodyni
    1. Kanadyjczycy są, jak Brytyjczycy, w swej zdecydowanej większości konserwatywni a nie liberalni.
    2. Kanada jest aż tak gospodarczo i militarnie zależna od USA, że nie może sobie ona pozwolić na poważniejszy konflikt ze swoim potężnym sąsiadem, tak samo jak nie może sobie na taki konflikt pozwolić Polska z Rosją czy też Niemcami.
    3. Kanada , tak jak Polska, nie jest w stanie prowadzić niezależnej polityki zagranicznej – patrz punkt 2.
    4. Tak samo jak Warszawa to nie jest ani cała, ani też typowa typowa Polska, to Toronto nie jest ani całą, ani też typową Kanadą. Proszę więć napisać może coś o nastrojach w Montrealu czy Vancouver. Albo też w Yellowknife.

  14. Pani Redaktor
    Dziękuję za link do wpisu n/t aborcji. Moim zdaniem świetne informacje. Dowiedziałem się wielu nowych rzeczy. Jeśli wiek może być usprawiedliwieniem, to zwalmy to na szybko upływający czas.
    Gratuluję i serdecznie pozdrawiam.

  15. @Zdzich49 – a ja dziękuję za Pana komentarze, także ten poprzedni i zapraszam nie tylko do odwiedzania bloga, ale i do dzielenia się obserwacjami. są bardzo cenne. a czas niech zawsze będzie po naszej stronie 🙂 pozdrawiam Pana serdecznie!

    @jakowalski
    Oczywiście, zgadzam się z Panem, że „Tak samo jak Warszawa to nie jest ani cała, ani też typowa typowa Polska, to Toronto nie jest ani całą, ani też typową Kanadą.” Większość obserwacji pochodzi z torontońskich ulic i rozmów z mieszkańcami tego miasta. A na kwestie ogólnokrajowe – jeśli można dokonać takiego uproszczenia – patrzę z perspektywy mediów ogólnokrajowych właśnie. A te mają korespondentów i w Toronto, i w Calgary, i Montrealu. pozdrowienia!

    @Ciućmok – a wie Pan, nie sądziłam, że dość niszowy blog będzie miał takich zaangażowanych komentujących. to duża wartość. pozdrowienia!

  16. Także: w Kanadzie do zamieszkania nadaje się tylko stosunkowo wąski (100-200km) pasek wzdłuż granicy z USA. Kanada jest zresztą od dawna de facto protektoratem USA, a marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych ma praktycznie pełną kontrolę nad wodami terytorialnymi Kanady, zaś lotnictwo wojskowe Kanady podlega dowództwu umieszczonemu w USA (tzw. NORAD) i składającego się w praktyce z oficerów USAF (lotnictwo wojskowe Kanady jest bowiem raczej tylko symboliczne, podobnie jak w Polsce).

  17. Joanna Gierak-Onoszko,
    Tak wiec popełnia Pani błąd, przed którym przestrzegano mnie już na pierwszym roku studiów, czyli ten, który po angielsku nazywa się zgrabnie „fallacy of composition” a po polsku „błąd złożenia”. Jest to błąd we wnioskowaniu polegający na zbyt pospiesznym uogólnianiu swoich własnych (albo też wziętych z innych, niereprezentatywnych źródeł, np. z prasy czy innych mediów, zawsze skażonych ideologią przez nie wyznawaną), z definicji niereprezentatywnych spostrzeżeń. Przecież to co czyta i słyszy Pani, to są tylko opinie ludzi wśród których się Pani porusza, a więc ludzi myślących tak samo jak Pani, a ich jest w Kanadzie przecież zdecydowana mniejszość (elity a nie masy). Przykładowo: królowa Maria Antonia poruszała się wśród elit, dla których ciastka były tak samo dostępne jak chleb, a więc kiedy usłyszała ona, że ludowi brakuje chleba, to zasugerowała mu aby jadł on ciastka…

  18. Ciućmok
    13 stycznia o godz. 18:06
    Potrafisz tylko ad personam?. Dlaczego nie chcą ciebie w Kanadzie?

  19. Bardzo mi się pani artukuły podobają.Chce się czytać.Pisze pani na temat różnych ludzi i środowisk niezależnie czy jest tam pani fizycznie obecna czy nie i nie mam wrażenia aby była pani dotknięta syndromem „ciastka Marii Antoniny”.

  20. Szanowna Pani Joanno

    Wielu Kanadyjczykow jest zdegustowanych flirtem premiera Kanady z przywodca muzulmanskiej sekty.

    Slawomirski

  21. @Joanna Gierak-Onoszko

    „…polityka gospodarcza moze byc odpowiedzia na Trumpa…”
    Dokladnie, i dlatego napisalem, ze zmiany w „kabinecie”
    wcale tego nie zaadresowaly. Trzeba byc kompletnie bez wizji gospodarczej lub totalnym ignorantem by po trumpowskim: cut corporate tax, loose enviro regulations, open coal mines, fracking…etc, wprowadzic cap and trade lub opowiadac bzdury typu (not now but we eventually must fase out oil sands). Kanadyjski business nie bedzie w satanie konkurowac z us business. A 37 milionowa populacja Kanady jest niewielkim rynkiem dla Chin, ktore kupuja tutaj wszysto co Kanada zgodzi sie sprzedac. Chiny wiedza, ze pod rzadami Trumpa us dlug moze stracic swa wartosc.
    I mysle, ze polacy w Polsce powinni wiedziec, ze Trudeau, oprocz „being a pretty boy” jest beznadziejnym politykiem I nie posiada nawet podstawowej wiedzy ekonomicznej.

    Pozdrawiam

  22. @Slawomirski – ma Pan na myśli zapewne wakacje Trudeau na zaproszenie i rachunek u Agi Khana? cóż, „prywatna wyspa” i „prywatny samolot” od biznesu dla polityka nie wygląda dobrze, ale poczekajmy aż prace zakończy komisarz ds. etyki. ale to rzeczywiście ciekawy przypadek tego, jakiej przejrzystości Kanadyjczycy wymagają od swoich przywódców. nie nazwałabym jednak Karima al-Hussajniego przywódcą sekty – chodżów jest ok. 15 mln, a sam nurt uchodzi za najbardziej reformatorski w łonie islamu. a co do drugiej Pana wypowiedzi dot. innego komentującego – o ile komentarze nie obrażają innych gości i odnoszą się do dyskusji, nie mamy powodu, by je usuwać. pozdrowienia.

  23. Markuss 15 stycznia o godz. 19:36
    OK, ale po jakiemu ty piszesz? Lepiej luknij, czy twoja kara stoi wciąż na kornerze strity. 😉 Swoją drogą, to pokaż mi choćby jednego polityka będącego dziś u władzy na tzw. Zachodzie a mającego jakiekolwiek pojęcie o gospodarce. Wśród tych kompletnych i absolutnych ignorantów, Trump wydaje się być ekspertem jeśli chodzi o ekonomię, na zasadzie że wśród niewidomych to jednooki jest królem i że na bezrybiu to i rak jest rybą.

  24. Joanna Gierak-Onoszko,
    Chyba za dużo oczekuje Pani od polityków. Laburzystowscy (odpowiednicy kanadyjskich liberałów, jako że australijscy liberałowie to są tak naprawdę konserwatyści) premierzy Australii (tacy jak n.p. Hawke czy Keating) obejmowali swój urząd będąc praktycznie pozbawionymi majątku, a kiedy opuszczali oni ten urząd, to z reguły byli oni multimilionerami, mimo że oficjalna pensja premiera federalnego rządu Australii to było wtedy znacznie poniżej pół miliona dolarów rocznie, a więc musieli by oni odkładać co roku dobrze ponad połowę swoich zarobków netto aby w ciągu swej trzyletniej kadencji oszczędzić choćby tylko jeden marny milion dolarów, a wiadomo, że po tych 3 latach to mieli oni majątki już co najmniej kilkakrotnie wyższe. A premierowi Kanady nie wypada po prostu brać cokolwiek od kogokolwiek, poza swoją oficjalną gażą, a szczególnie zaś zbytnio spoufalać się z przywódcami religijnymi, szczególnie zaś innymi niż anglikańscy, jako że głową Dominium Kanady (Dominion of Canada) jest wciąż brytyjski monarcha (ta sama osoba, która jest monarchą australijskim, a więc formalnie i moim), który z defincji musi być Anglikaninem, jako że jest ta osoba jednocześnie głową Kościoła Anglikańskiego. Tak więc takowe zbytnie spoufalanie się premiera Kanady z muzułmańskim duchownym uchodzić może nawet za zdradę stanu. Przypominam, że Gubernator Generalny zdymisjonował całkiem niedawno temu premiera Australii (Whitlama) za znacznie mniejsze przewinienie (brak poparcia w Senacie). Dlaczego więc jego kanadyjski odpowiednik milczy w tej sprawie?
    Także: Chociaż Kanada nie ma obecnie oficjalnej religii (ze względu głównie na Quebec), to preambuła Kanadyjskiej Karta Praw i Swobód odnosi się do Boga a kanadyjski Monarcha nosi tytuł „Obrońcy Wiary” (Although Canada has no official religion, the preamble to the Canadian Charter of Rights and Freedoms refers to God and the Canadian Monarch carries the title of „Defender of the Faith” – Wikipedia).

  25. Szanowna Pani Joanno

    Nie jestem zwolennikiem cenzury i nie sugerowalem usuwania wpisow kogokolwiek. Chcialem tylko zaznaczyc ze antysemityzm i homofobia sa atrybutami tego nicku. Jesli ktos glosi tego rodzaju poglady to inni maja prawo do tej informacji. A co mysla to juz ich sprawa.
    Konserwatysci wlasnie zlozyli wniosek o zdadanie wycieczki premiera Kanady na prywatna wyspe na Bahamas.

    Slawomirski

  26. @ jakowalski

    „Swoją drogą, to pokaż mi choćby jednego polityka będącego dziś u władzy na tzw. Zachodzie a mającego jakiekolwiek pojęcie o gospodarce.”

    Prawda, nie ma ich juz u wladzy. Po 20 stycznia zacznie sie bardzo ciekawy okres na tzw. Zachodzie, a my tu bedzie my mieli okazje ogladac przedstawienie siedzac w pierwszym rzedzie.
    And don’t you worry about my kara, wszystkie moje kary stoja w ogrzewanym garage’u.

  27. Markuss 17 stycznia o godz. 3:09
    Ja nie mam wory o twoje kary, jeżeli tylko mają one dobrą insiurę. Do garażu, nawet takiego z erkondyszyn, to może ci się przecież wbrejkować jakiś burglar. Kup sobie mejbi jakieś dobre szery, a jak one pójdą w górę, to będzie ciebie stać na dobrą insiurę i na jeszcze lepsze kary.

  28. Slawomirski 16 stycznia o godz. 16:58
    Jak ty definiujesz antysemityzm i homofobię? Uważam, że ty mylisz antysemityzm z antysyjonizmem i homofobię z brakiem aprobaty dla gejowskiej ekstremy.

  29. NATO jest przeżytkiem Zimnej Wojny, ale Kanada nie ma wyboru – musi ona być w dobrych stosunkach z USA, jako że takie a nie inne jest jej położenie geograficzne, ale z Kolei Polska nie leży ani nad Atlantykiem, ani też nie jest sąsiadem USA, a więc członkostwo Polski w NATO nie ma sensu. Oczywiste też jest, że jeżeli taka była by wola Polaków i Amerykanów, to Polska może zawrzeć dwustronną umowę militarną z USA, ale na zasadzie, że będzie ona sama finansować swoje siły zbrojne a nie liczyć na pomoc finansową ze strony USA. Trump oczywiście w takim porozumieniu, w którym USA finansowały by polskie siły zbrojne, nie jest zainteresowany i ma tu on 100% rację. Ponieważ Polski nie jest stać na taki układ z USA, to oczywiste jest, że pozostają jej, tak jak Kanadzie, tylko dobre stosunki z jej potężnym sąsiadem, czyli z Rosją. I o to chyba Trumpowi chodzi, że nie ma sensu, aby amerykański podatnik finansował polskie siły zbrojne albo też amerykańskie siły zbrojne przebywające w Polsce, skoro nie służy to interesom USA, które to mają przecież obecnie bardzo poważne problemy natury finansowej i gospodarczej i potrzebują masę pieniędzy do odbudowy swojej własnej gospodarki a nie na kontynuowanie tej dziecinnej wręcz rywalizacji z Rosją, podczas gdy głównym problemem na arenie międzynarodowej są dla USA, i to od lat, od wielu lat, Chiny (ChRL), a nie Rosja.