Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

26.06.2017
poniedziałek

Walizka, czyli co zabrać w drogę na emigrację

26 czerwca 2017, poniedziałek,

W upalne przedpołudnie w chińskiej dzielnicy Toronto ludzie tłoczą się wokół wystawionych na chodnik stoisk z owocami i warzywami. Jest sezon na mango, więc za grosze można napełnić siatki owocami. Objuczona zakupami czekam z dziećmi na przystanku, gdzie ludzie cierpliwie ustawiają się w kolejce. Kiedy w końcu przyjedzie spóźniony tramwaj, wsiądą gęsiego i nikt nie będzie się przepychać.
Czytaj całość »

15.05.2017
poniedziałek

Wstać z krzesła, czyli co ma wspólnego Robert Biedroń z Naomi Klein

15 maja 2017, poniedziałek,

Miałam plan, jak uczcić zbliżający się Dzień Matki i własne imieniny. Zamówiłam już prezent: wybrałam spotkanie. Otóż kanadyjscy dziennikarze (The Canadian Journalism Foundation) organizują pod koniec maja panel „Media jako opozycja: pisanie o Trumpie w erze postprawdy”. Spotkania z dziennikarzami są tu często płatne – rozbestwiona otwartymi spotkaniami z autorami w Polsce, musiałam się nauczyć, że taki bilet kosztuje nawet 10 razy tyle co wyjście do kina.
Czytaj całość »

24.04.2017
poniedziałek

Gender i przemoc, czyli dlaczego chłopcy muszą do szkoły ubierać się na różowo

24 kwietnia 2017, poniedziałek,

Dzięki neuronom lustrzanym możemy odczuwać cudzy ból. Samo patrzenie na cierpiącego człowieka albo słuchanie o jego krzywdzie powoduje dolegliwość u tego, kto jest tylko świadkiem, nie ofiarą.

Ostatnio w Polsce neurony lustrzane świecą mocno, odkąd Karolina Piasecka ujawniła nagranie, na którym jest poniżana i bita. Tymczasem przeciwnicy konwencji antyprzemocowej powołują się na zagrożenie dla tradycyjnych rodzinnych wartości, jakie niesie gender. W tym samych dniach, kiedy odsłuchiwałam nagranie pani Karoliny, nasza rodzina na kilku polach miała okazję zetknąć się z gender w praktyce.

Chłopak przebrany za księżniczkę

Najpierw, ze szkoły publicznej przyszło zalecenie, by w środę dzieci ubrały się na różowo. Dla rodziców dziewczynek to może nie kłopot, bo większość ubrań i butów szytych dla nich jest przecież właśnie w tym kolorze. Od początku dziewczynka wie, kim ma być i jak ma wyglądać. Ale tym razem na dziewczyńską modłę mieli się też ubrać chłopcy.

Chłopięcy t-shirt w kolorze pink znalazłam po dwóch minutach, w pierwszym lepszym sklepie.

Następnego ranka mój syn wciągnął go na grzbiet i ruszyliśmy przez miasto. Rozglądałam się uważnie, ale nikt nie zwrócił na niego uwagi. Być może dlatego, że mijaliśmy na ulicy wielu małych chłopczyków i dużych chłopaków w różowych ubraniach.

Jeśli ktoś uważa, że ideologia gender wkrada się do szkół, nie byłby zadowolony przekraczając próg zwykłej, publicznej podstawówki. Sekretariat udekorowany był na różowo, a na ścianach zawisły plakaty przeciw przemocy. Bo „Pink Day” czy raczej „Internationa Day of Pink” to w Kanadzie dzień walki z przemocą w szkole, a ściślej z homofobią i transfobią. Zainicjowano go w Nowej Szkocji, kiedy dwóch uczniów zobaczyło, jak ktoś dokucza ich koledze, gejowi, który przyszedł do szkoły w różowej koszulce. Interweniowali, obronili chłopaka. Kilka dni potem, na ich prośbę, prawie cała szkoła ubrała się na różowo.

Ale nie każdy uczeń wespnie się na paluszki, by przeczytać antyprzemocowy plakat w sekretariacie. Dlatego na różowo ubrały się też nauczycielki i panie z administracji. A także nauczyciele. Jak ktoś nie miał w szafie różowej koszuli z guziczkami po męskiej stronie, wziął choć od żony jedwabny szal w różowe kwiaty albo kupił boa pobliskim sklepie z zabawkami. Niektóre dzieci pytały, dlaczego pan chodzi dziś w takim śmiesznym różowym szaliku – i od razu dostawały odpowiedź, dlaczego.

W czasie lekcji nauczycielka przeczytała pierwszakom dwie książeczki. Jedną o chłopcu, który chciał przebrać się na bal za księżniczkę. Inne dzieci trochę się z niego śmiały, ale rodzice pozwolili mu ubierać się, jak chce. Zapytałam, czy pani wyciągnęła wnioski z tej historii. Usłyszałam, że nie – kazała dzieciom zrobić to samodzielnie. A one uznały, że każdy może ubierać się, w co mu się podoba, i wyglądać, jak sobie zamarzy. I że nie wolno się śmiać z nikogo, kto nie pasuje do naszego wyobrażenia o tym, jak być powinno.

Druga książka była o chłopcu, który był niewidzialny. Istniał, ale miał kłopoty, był nieśmiały i rodzice go nie zauważali, więc pomalutku znikał. Dzieci mówiły, że to bardzo smutna książka, bo nikogo nie wolno zostawiać samego.

Róż powinien być tam, gdzie był

Ale nie tylko szkoły obchodziły Pink Day. Także pracownicy poważnych firm, na przykład banków i ubezpieczycieli, zamienili tego dnia białe kołnierzyki na różowe. Na różowo poprzebierali się także policjanci. Mieli zresztą swój wewnętrzny konkurs na najlepszy strój. Wygrał funkcjonariusz, który na różowo ufarbował sobie także włosy i brodę. Napisały o nim gazety, a policja podawała to dalej. Różowy kolor i otwarte poparcie dla ruchu LGBT nie odebrały policjantowi ani męskości, ani autorytetu.

Ale różu nie było za to tam, gdzie spodziewałam się go znaleźć. Na przykład w literaturze dziewczęcej. W osiedlowej bibliotece jest taki regał ze szczególnie polecanymi książkami. Wczoraj była tam wystawa tematyczna skierowana do dziewczynek. Nie widziałam ani jednej tradycyjnej bajki o księżniczkach. Żadnej opowieści o czekaniu na księcia, zapuszczania włosów i pielęgnowania cnót. Były za to historie o astronautkach, rozbójniczkach i dziewczynkach pracujących w laboratoriach naukowych. O dziewczynkach, które radziły sobie same, w rodzinach rozbitych.

Przeciwnicy gender zauważyliby pewnie, że były tam i „książki przemocowe”, to znaczy o dziewczynkach, które oddawały zadawane im razy. Nie umieszczono takich pozycji w dziale „fikcja”, ale w literaturze dziecięcej. Zastanawiałam się, czy inaczej potoczłaby się historia pani Karoliny i jej dzieci, gdyby od początku je uczono, że nie może być zgody na przemoc wobec kobiet.

Czy człowiek może sobie wybrać, kim jest?

Znienawidzona filozofia gender jest obecna także w działaniu wielu kanadyjskich instytucji publicznych. Teraz TDSB, odpowiednik kuratorium w Toronto, przeprowadza na wiosnę cenzus. Nie znają tu zasady „nie mów nikomu, co dzieje się w domu”.

Ankieta jest anonimowa, ale rodziców prosi się o podanie płci dziecka. I są cztery pola do zaznaczenia: płeć męska, żeńska, trans i jeszcze dowolna odpowiedź. Jakby człowiek mógł sobie wybrać, kim chce być.

Kuratorium pyta też, z kim mieszka dziecko. Można wbrać: mama i tata, dziadkowie, instyucja opiekuńczo-wychowawcza. A także: mama i mama, tata i tata. Władze nie odwracają oczu od rodzin, które wybrały taki model życia.

Pytają też o wyznanie – na równi wymienia się religie monoteistyczne, politeistyczne i ateizm. A także o ubranie – czy dziecko albo rodzice byli kiedyś z jego powodu źle potraktowani? Czy z powodu stroju ktoś się kiedyś w szkole śmiał, wytykał, zrobił przykrość? Władze chcą wiedzieć i, jeżeli problem jest, jak najszybciej zareagować.

Ale obchody tego dnia nie przebiegały idyllicznie. Niektórzy rodzice zabrali głos: dlaczego nazywacie to „Różowym Dniem” i nie mówicie wprost, o co chodzi? Nazwijcie rzeczy po imieniu, szczególnie dziś, mówili. Uczcie dzieci, że chodzi o homofobię i transfobię. I że te słowa można i trzeba wymawiać głośno, a nie zasłaniać się za hipokrytycznymi różowościami.

Kuratorium przeprosiło. Ale nie za organizację Różowego Dnia, ale za niewyeksponowanie jego pełnej nazwy. Racja, szczególnie w taki dzień musimy głośno sprzeciwić się prześladowaniu ze względu na płeć i orientację, powiedzieli.

Schować koszulkę głęboko w szafie

Odebrałam syna ze szkoły. Zapytałam, jak było. Jeden chłopiec się śmiał – z niego i z innych pierwszaków. Nie byłam specjalnie zaskoczona, bo ten kolega często dokucza innym dzieciom. Popycha je i obraża, za co w kółko ląduje u dyrektorki. Dziś śmiał się, że mój syn ubrał się jak dziewczyna.

To okropne, jak ktoś ci dokucza, że źle się ubrałeś, mamo. Na szczęście pani od razu się nim zajęła – powiedział mój syn – Poczułem się, jakbym zrobił coś złego, a przecież nic nie zrobiliśmy. Mieliśmy tylko różowe koszulki.

Na szczęście możesz, dziecko, natychmiast ściągnać z pleców tę koszulkę – pomyślałam. Możesz schować ją na dno szafy. Nikt jej tam nie zobaczy. Nosiłeś ją tylko jeden dzień i możesz do niej nie wracać.

A w nocy obudziłam się nagle. Oczy miałam szeroko otwarte. Co by było, synku, gdybyś tej różowej koszulki jednak nie mógł z siebie zdjąć?

11.04.2017
wtorek

Odra wróciła, czyli teraz ryzykujemy wszyscy

11 kwietnia 2017, wtorek,

Może to był bar Caledonian przy ruchliwej College Street, gdzie można zjeść tradyjne szkockie haggis i napić się importowanej whisky. Podzielić obiadem i całować przy barze. Albo raczej był to rejs EK517 liniami Emirates z Delhi do Dubaju, wylot o 18.13 w niedzielę, 19 marca. Albo po przesiadce, 20 marca – te same linie, lot z Dubaju o 9.55 rano. Samolot wylądował w Toronto 4 minuty po szesnastej.
Czytaj całość »

20.03.2017
poniedziałek

Sorry, czyli legendarna kanadyjska uprzejmość

20 marca 2017, poniedziałek,

Na zajęciach jogi przyjmujemy pozycję psa z głową w dół – dwudziesty chyba raz rozciągamy cały kręgosłup, opierając się na wyprostowanych rękach i nogach. – A teraz czas na simhasanę, dokładamy do tego lwią twarz – mówi instruktorka. – Nie martwcie się i nie wstydźcie, nikt nie patrzy.
Czytaj całość »

17.03.2017
piątek

Ivanka i Justin razem w teatrze, czyli dyplomacja po kanadyjsku

17 marca 2017, piątek,

Jedenastego września 2001 roku, kiedy było już wiadomo, że sytuacja jest nadzwyczajna, zamknięto przestrzeń powietrzną nad Stanami Zjednoczonymi. Samoloty, które były w powietrzu, musiały zmienić kurs. Kanadyjskie Ministerstwo Transportu zdecydowało się przyjmować u siebie wszystkie lecące do Stanów samoloty, które zdążyły już przekroczyć „punkt bez odwrotu”, czyli połowę Atlantyku.
Czytaj całość »

10.03.2017
piątek

27:1, czyli racja stanu według Kanadyjczyków

10 marca 2017, piątek,

W Europie wiadomością numer jeden jest sukces Donalda Tuska wybranego właśnie na kolejną kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej. A raczej – niezrozumiałe stanowisko polskiego rządu, który postanowił tę kandydaturę storpedować.
Czytaj całość »

8.03.2017
środa

Wybór, czyli oczywistość na Dzień Kobiet

8 marca 2017, środa,

W drogerii mijam regał pełen testów ciążowych i owulacyjnych. Różne marki i czułości, pełen wybór. Na półce obok – cała gama żeli intymnych i do masażu. Dosłownie do wyboru, do koloru. Kojące, pobudzające, o wszystkich smakach i zapachach. Kondomy zajmują pół regału – i tu też różnorodność oszałamiająca, każdy znajdzie, co tylko lubi i czego potrzebuje. Na wysokości wzroku białe, widoczne opakowanie – leciutkie, bo zawiera tylko ulotkę i jedną tabletkę. Nie jest schowane, nie trzeba szukać go wstydliwie upchniętego między półkami. Można je kupić – ale nie ma takiego obowiązku. Znowu mam wybór.
Czytaj całość »